fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Almodóvar. „Ból i blask” z przewagą bólu

Pedro Almodóvar i Antonio Banderas jako jego alter ego w filmie „Ból i blask”
Manolo Pavón
Pedro Almodóvar potrafi opowiadać o miłości i śmierci, w zwyczajnym życiu dostrzegać smutek i piękno. A dziś po wielu trudnych doświadczeniach uważa, że kino jest powodem, by żyć.

Bez robienia filmów moje życie traci sens – mówi Salvador Mallo, bohater ostatniego filmu Pedro Almodóvara „Ból i blask", który wchodzi właśnie na polskie ekrany. To samo zawsze powtarzał on sam. Dziś w wywiadzie udzielonym dziennikarzowi brytyjskiego „Guardiana" dodaje: – Kino to uzależnienie. A ostatnio moje relacje z nim stały się znacznie bardziej intensywne. Bo ciągle towarzyszy mi pytanie: Kiedy mój czas się skończy? Czy film, nad którym pracuję, nie będzie ostatni?

Dobija właśnie do siedemdziesiątki. Duży, zwalisty facet z niesfornie nastroszonymi, posiwiałymi włosami. Grzesznik nieuznający pojęcia grzechu. Gej, który uwielbia kobiety. Człowiek o ogromnej tolerancji dla ludzkich słabości, jednocześnie ciągle szukający wartości, na których można oprzeć życie. Artysta pełen ironicznego dystansu do kultury masowej, sam nierzadko popadający w jej pułapkę. Twórca na miarę naszych sceptycznych czasów, który nie wadzi się z Bogiem, nie ocenia, nikomu nie n...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA