Z komunikatu dowództwa, który cytuje irańska agencja Fars, wynika, że jeśli Izrael przeprowadzi jakiekolwiek kolejne „agresywne i wrogie akty”, w tym na terytorium południowego Libanu, wówczas Iran sięgnie po „znacznie ostrzejsze i bardziej miażdżące” środki niż dotychczas. 

Czytaj więcej

Izrael zaatakował kompleks petrochemiczny w Iranie. „Niebezpieczna gra”. Apel Donalda Trumpa

Donald Trump przekonuje, że Izrael i Iran chcą zawieszenia broni

Oświadczenie irańskiego dowództwa pojawiło się po tym, jak Donald Trump zaapelował do Izraela i Iranu o natychmiastowe wstrzymanie ataków. 

Po umieszczeniu krótkiego apelu w serwisie Truth Social Trump zamieścił jeszcze jeden wpis, w którym stwierdził, że zarówno Izrael, jak i Iran chcą „natychmiastowego zawieszenia broni”. Jak dodał, trwają negocjacje na temat porozumienia pokojowego kończącego wojnę USA i Izraela z Iranem. Podkreślił, że do czasu zawarcia „ostatecznego porozumienia” USA będą utrzymywać blokadę irańskich portów. „Sprawy powinny potoczyć się szybko” – podsumował. 

Reuters podaje, że przed umieszczeniem w sieci tego wpisu Trump odbył rozmowę telefoniczną z premierem Izraela Beniaminem Netanjahu. 

Wcześniej Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej groził, że jego ataki na cele w Izraelu mogą trwać cały tydzień. 

Izrael atakuje Bejrut, Iran atakuje Izrael, Izrael atakuje Iran. Odwet za odwet

Do ataków Iranu na cele w Izraelu doszło po tym, jak 7 czerwca Izrael zbombardował przedmieścia Bejrutu uznawane za bastion Hezbollahu. Atak z 7 czerwca był pierwszym atakiem Izraela na Bejrut od czasu ogłoszenia przez Trumpa w ubiegłym tygodniu rozejmu między Izraelem a Hezbollahem. W odwecie Iran wystrzelił rakiety w kierunku celów w Izraelu (zaatakowane miały zostać bazy izraelskich Sił Powietrznych), co było pierwszym bezpośrednim atakiem Iranu na Izrael od momentu wejścia w życie 7 kwietnia zawieszenia broni między USA, Izraelem a Iranem. W odwecie za ten atak Izrael przeprowadził ataki na cele w Iranie – zaatakowany został m.in. kompleks petrochemiczny w Mahshahr. To z kolei pociągnęło za sobą irański atak rakietowy na podobny kompleks w Hajfie. 

Zasięg irańskich rakiet

Zasięg irańskich rakiet

Foto: PAP

Rzecznik MSZ Iranu Esmaeil Baghaei obarczył USA odpowiedzialnością za nocną wymianę ciosów między Izraelem a Iranem. Według niego Izrael nie podejmuje działań, które nie są skonsultowane z Waszyngtonem, stąd Stany Zjednoczone, w jego ocenie, ponoszą bezpośrednią odpowiedzialność za zaistniałą sytuację.

Baghaei ostrzegł, że zaistniała sytuacja wpłynie negatywnie na „chaotyczny proces dyplomatyczny”, jaki trwa między USA a Iranem. Chodzi o rozmowy, których celem jest zawarcie porozumienia kończącego wojnę amerykańsko-izraelsko-irańską. Negocjacje takie toczą się od ponad dwóch miesięcy, od czasu wejścia w życie porozumienia o zawieszeniu broni.

O negocjacjach USA Baghaei mówił, że toczą się one w atmosferze „skrajnej podejrzliwości” ze strony Iranu. Dodał, że działania militarne Izraela w Libanie, niezależnie od tego, czy są prowadzone za wiedzą i zgodą USA, czy nie, mają na celu sabotowanie procesu pokojowego.

Tymczasem z doniesień serwisu Axios, który powołuje się na przedstawiciela administracji USA, wynika, że Stany Zjednoczone nie brały udziału w izraelskich atakach na Iran. Trump miał w niedzielę rozmawiać z premierem Izraela Beniaminem Netanjahu prosząc go, by ten nie eskalował sytuacji, ponieważ może utrudnić to proces pokojowy, który ma doprowadzić do zawarcia przez USA umowy z Iranem. 

Izrael kontynuuje działania militarne przeciwko Hezbollahowi w Libanie, mimo że Iran wyraźnie sygnalizuje, iż uzależnia zgodę na porozumienie kończące wojnę na Bliskim Wschodzie od zakończenia działań militarnych „na wszystkich frontach”, co ma oznaczać również zakończenie wojny Izraela z Hezbollahem. Izrael wznowił działania w Libanie po tym, jak 2 marca Hezbollah, w akcie solidarności z zaatakowanym przez USA i Izrael Iranem, wystrzelił pociski w stronę północnego Izraela.