fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Małe jest piękne

Lazanou Chenin Blanc 2018 160 randów
materiały prasowe
Tu wszystko jest na odwrót. Woda w wannie kręci się nie w tę stronę, samochód prowadzi pasażer i jeździ nim pod prąd, słońce świeci na północy, na południu zimno jak w psiarni i mieszkają pingwiny, a w dodatku latem mają zimę. Wina w Afryce Południowej też robili trochę na opak, bo w tych przeważnie gorących okolicznościach przyrody upierali się na ciężkie, czerwone i tłuste.

Ale zacznijmy od początku. Winorośl w Afryce nie rosła, przywieźli ją ze sobą biali osadnicy, nie ma tu więc odmian lokalnych poza jedną, którą stworzył człowiek. Otóż jakieś sto lat temu w okolicy Kapsztadu skrzyżowano pinot noir i cinsault i tak narodził się sławny pinotage, z którego powstają te mocarne wina, które pokochał świat. Ale my nie o nich, bo ostatnia dekada to czas radykalnych zmian w południowoafrykańskim winiarstwie. Nowi winiarze przestali kochać się na zabój w dębowych beczkach, zaczęli swe wina robić lżej i naturalniej. Wśród nich byli Joseph Lazarus i Candice Stepahanou, którzy kupili niedużą farmę z jeszcze mniejszą winniczką i zaczęli prowadzić ją na organiczną modłę – są tam zróżnicowane strefy roślinności, są zwierzęta i tylko żadnej chemii nie ma.

Dziś półżartem – ale nie ukrywając pewnej dumy – mówią, że ich niespełna sześć hektarów to najmniejsza winnica w RPA. Nie kryją dumy, bo ich wina doceniają na...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA