fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Michał Szułdrzyński: Hipokryzja bije w wartości

AFP
Kilka dni przed wyborami wybitny obserwator polskiego życia politycznego, a niegdyś jego aktywny uczestnik, Jan Rokita przedstawił w Onecie interesującą propozycję. Jego zdaniem wynik wyborów można zinterpretować bardziej w kategoriach metapolitycznych niż stricte politycznych. To rozróżnienie wprowadzone przez społeczne nauczanie Kościoła, w którym metapolityka to nie sfera bieżących działań i decyzji polityków, ale przestrzeń wartości, w ramach której polityka się odbywa. Jan Paweł II nauczał, że Kościół do bieżącej rozgrywki się nie miesza, kształtuje natomiast metapolitykę poprzez stawianie warunków brzegowych i kształtowanie sumień polityków oraz obywateli.

Rokita przyznał, że kiedyś bardziej interesowała go polityka, ale ostatnio za swój obowiązek uważa „opowiedzenie się za wartościami fundamentalnymi". – Od dłuższego czasu głosuję przeciw postępowcom, przeciw libertynom, przeciw ateistom. Z przekonaniem, że to są fundamentalne zagrożenia dla świata mi bliskiego.

I dodaje, że taki sposób głosowania staje się coraz powszechniejszy. Jeżeli ma rację, to oznaczałoby, że dla coraz większej grupy wyborców nie były istotne osobiste przymioty Andrzeja Dudy ani Rafała Trzaskowskiego, ale wartości, które oni uosabiają. Postawa Rokity jest zresztą zgodna z narracją PiS, w myśl której wybory prezydenckie są sporem światopoglądowym, sporem świata wartości i antywartości, chrześcijańskiego z postsekularnym. To wygodne, bo pozwala patrzeć na Dudę nie przez pryzmat jego osiągnięć czy błędów, lecz jako na twarz obozu tradycjonalistycznego, niechętnego przemianom obyczajowym. Za uśmiechniętą twarzą Trzaskowskiego – według tego myś...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA