fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiedeń, secesja i… wino

Shutterstock
Do stolicy Austrii, a kiedyś Europy, wybrać się można w różnych celach i zawsze będziemy usatysfakcjonowani. Nieważne, czy interesuje nas secesja, modernizm w budownictwie, muzyka, desery, wienerschnitzel, kawa czy – wino. To miasto szybko się zmienia, ale ciągle pozostaje tym samym naddunajskim Wiedniem. Z winnicami dookoła.

A kto miałby ją zrobić w Rosji, tę rewolucję? Może pan Bronstein, który spędza całe dnie w Café Central?" – mówił z sarkazmem o Trockim jeden z austrowęgierskich ministrów na wieść, iż na wschodzie szykuje się jakaś ruchawka. Cytuję te słowa za Claudio Magrisem, wybitnym włoskim pisarzem i germanistą z Triestu, który zawarł je w wybornej książce „Dunaj" – niby-dzienniku z podróży przez czas i miejsca, od źródeł wielkiej rzeki do jej ujścia, w której opisuje historie i zjawiska ziem przecinanych przez bieg Dunaju.

Każdy, kto był choćby raz w Wiedniu, wie, że Dunaj nie jest modry. Tenże Magris wyjaśnia tę pokrętną zagadkę – Johann Strauss był zafascynowany wierszem Karla Isidora Becka „Nad pięknym modrym Dunajem" i taki tytuł nadał swemu walcowi. Tyle że Beck pisał o Dunaju nie w Wiedniu czy Budapeszcie, ale o „swoim" odcinku na południu Węgier, w Baja, skąd pochodził, więc może dla niego była to jednak prawda? Raz byłem w Baja, ale nie zwróciłe...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA