Reklama

Krause. Człowiek, bez którego nie byłoby Jordana

Wielcy koszykarze błyszczą na boisku, a wielcy menedżerowie pracują w zaciszu gabinetów. Jeśli wszystko idzie zgodnie z planem, to żyją w cieniu, jeśli się pomylą, stają się obiektem drwin, ale bez nich nawet Michael Jordan i LeBron James nie odniosą sukcesu.
Rok 1988. Michael Jordan i generalny menedżer Chicago Bulls Jerry Krause w chwilę po podpisaniu nowe

Rok 1988. Michael Jordan i generalny menedżer Chicago Bulls Jerry Krause w chwilę po podpisaniu nowego kontraktu

Foto: Netflix

Wyprzedzić, przechytrzyć, nie dać się wyprowadzić w pole. Znaleźć superatletę, pogodzić ze sobą sprzeczne interesy oraz rozbuchane ego, zmieścić się w limicie wynagrodzeń teraz i za kilka lat, bo w NBA kontrakty to rzecz święta – obiecałeś, to płaczesz i płacisz. To zadanie dla generalnych menedżerów, którzy stoją za sukcesami największych gwiazd koszykówki. Serial „The Last Dance", który opowiada historię zwycięstw Chicago Bulls oczami Michaela Jordana, przy okazji pokazuje coś jeszcze.

Pozostało jeszcze 97% artykułu

4 zł tygodniowo przez rok !

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.

Kliknij i poznaj szczegóły oferty

Reklama
Plus Minus
„Wartość sentymentalna”: Z rodziną im nie do twarzy
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
PR&Media Days 2026
Plus Minus
„F1: Film” z Bradem Pittem jako przejaw desperacji Apple Studios. Czy to hit?
Plus Minus
„Grzesznicy”: Wszystkie strachy amerykańskiego Południa
Plus Minus
„Jedna bitwa po drugiej”. DiCaprio jako nowy Big Lebowski
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama