fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sławomir Sowiński: Kościół, polityczna adrenalina

Politycy nie od dziś lubią w kampanii podpierać się autorytetem Kościoła. Na zdjęciu parafialna gablota z plakatem wyborczym kandydata PiS na radnego Zakopanego w ostatnich wyborach samorządowych
agencja Gazeta
Wierzącym i niewierzącym potrzebny jest autorytet pokazujący moralny wymiar politycznej wspólnoty. Tej roli nie spełni Kościół, jeżeli będziemy go brali na polityczne sztandary.

Wyborczy wyścig dotarł właśnie do punktu kulminacyjnego. Liderzy poszczególnych partii obficie zastawiają wyborczy stół, a sztabowcy pilnie szukają tej jednej, decydującej emocjonalnej nuty, którą w przeddzień wyborów da się jeszcze bardziej obudzić wyborców własnych, demotywując jednocześnie elektorat strony przeciwnej.

Nie może więc dziwić szerokie zainteresowanie lubelską konwencją Prawa i Sprawiedliwości, na której rządząca partia, zdecydowany faworyt wyborczego wyścigu, z imponującym rozmachem zaprezentowała swą strategię, najwyżej podbiła stawkę w wyborczej licytacji i wyraźnie zarysowała ów emocjonalny ton, którym zechce zapewne mobilizować elektorat. Nie może też zaskakiwać – zamierzone zapewne – szerokie poruszenie, jakie obok sutych obietnic socjalnych wywołały wypowiedziane wówczas słowa prezesa Jarosława Kaczyńskiego: „Każdy dobry Polak musi wiedzieć, jaka jest rola Kościoła, musi wiedzieć, że poza nim jest – jeszcze raz to powtarzam – nihilizm. I ten ...

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA