fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Bez przepisów antyodorowych nie ma wyroków

123RF
Z powodu braku norm fetorowych i przewidzianych prawem mierników sąd nie ma wyraźnych podstaw do wydania wyroku skazującego przedsiębiorcę zatruwającego powietrze – uważa Podgórski.

Krajobraz Polski w ostatnim czasie obrazowały palące się masowo śmieci. Powstało ogromne wzburzenie, a rząd przedstawił kilkanaście postulatów mających być remedium na istniejący problem. Zwołano nawet nadzwyczajne posiedzenie Sejmu, na którym rozpatrywano projekty zmian w ustawach dotyczących gospodarki odpadami. W tym miejscu pominę ich analizę, gdyż ta wymagałaby osobnej publikacji, a skupię się na tym, co niestety w dalszym ciągu traktowane jest po macoszemu. Mam tu na myśli postulowaną od dłuższego czasu tzw. ustawę antyodorową, która do dzisiaj nie ujrzała światła dziennego.

Taki brak stosownych przepisów to problem nie tylko dla mieszkańców sąsiadujących z przedsiębiorstwem będącym emitorem zapachu, ale i dla osób prowadzących gospodarkę odpadami komunalnymi. One bowiem chciałyby wykazać, że przetwarzają odpady komunalne, nie generując przy tym uciążliwego zapachu. Takie odniesienie prawne funkcjonuje w przypadku badania poziomu hałasu. Zapach niestety w dalszym ciągu nie doczekał się stosownych regulacji.

Martwy przepis

W ustawie z 27 kwietnia 2001 r. – Prawo ochrony środowiska (DzU nr 62, poz. 627 z późn. zm.) wciąż widnieje martwy przepis art. 222 ust. 5 wskazujący, że minister właściwy do spraw środowiska, w porozumieniu z ministrem właściwym do spraw zdrowia, może określić, w drodze rozporządzenia, wartości odniesienia substancji zapachowych w powietrzu i metody oceny zapachowej jakości powietrza.

W art. 222 ust. 6 przywołanej ustawy czytamy, że w rozporządzeniu zostaną ustalone zróżnicowane, w zależności od przeznaczenia lub sposobu zagospodarowania terenu, wartości odniesienia substancji zapachowych w powietrzu, dopuszczalne częstości przekraczania wartości odniesienia substancji zapachowych w powietrzu czy w końcu okresy, dla których uśrednia się wyniki pomiarów substancji zapachowych w powietrzu. Do dzisiaj takie rozporządzenie nie zostało wydane. Jednocześnie cały czas trwają prace nad tzw. ustawą antyodorową. To zadanie pod względem merytorycznym zostało powierzone głównemu inspektorowi ochrony środowiska, ze względu na jego doświadczenie w zakresie rozpatrywania skarg oraz przeprowadzania kontroli podmiotów potencjalnie wytwarzających uciążliwości zapachowe. Wszelkie opóźnienia z ustanowieniem stosownego prawa wpływają jednak negatywnie na funkcjonowanie sortowni śmieci. Wielu regionalnych instalacji przetwarzania odpadów komunalnych (tzw. RIPOK) dotyka masowy problem skarg mieszkańców, którzy wskazują na generowany przez nich uciążliwy fetor.

Szkodliwy brak norm

Kierują oni skargi na policję, a ta – z racji braku stosownych instrumentów prawnych – przekazuje sprawy do sądu, opierając się zazwyczaj na przepisie art. 171 w zw. z art. 16 pkt 2 ustawy z 14 grudnia 2012 r. (DzU z 2013 r., poz. 21 z późn. zm.) o odpadach. Przepis ten stanowi, że ten, kto prowadzi gospodarkę odpadami w sposób niezapewniający ochrony życia i zdrowia ludzi oraz środowiska, w szczególności jeżeli gospodarka odpadami powoduje uciążliwości przez hałas lub zapach, podlega karze aresztu albo grzywny. W jaki jednak sposób sąd – w obliczu braku norm fetorowych – ma zbadać, co jest uciążliwością zapachową, a co nią nie jest? W moim przekonaniu nie można bazować tu na odczuciach mieszkańców, które przecież pozostają wyłącznie subiektywne. Za taki miernik można by przyjąć już prędzej wyniki kontroli przeprowadzanych przez wojewódzkie inspektoraty ochrony środowiska. Niemniej wyraźnych norm fetorowych wciąż brak. Można zatem spróbować postawić tezę, że jednym z powodów istnienia zjawiska spalania śmieci jest obawa przed prowadzeniem biznesu w postaci przetwarzania odpadów komunalnych, która znajduje swoje źródło m.in. w braku wspomnianych przepisów antyodorowych.

Tutaj oczywiście dochodzi wiele – słusznych skądinąd – restrykcji, jakie musi spełnić przedsiębiorca zamierzający prowadzić gospodarkę przetwarzania odpadów komunalnych. Jednak wiele zaawansowanych instalacji, a mam tu na myśli wspomniane RIPOK, pomimo spełnienia wielu rygoryzmów, pozytywnych kontroli przeprowadzonych przez uprawnione organy, w tym wojewódzkie inspektoraty ochrony środowiska, boryka się z masowymi skargami mieszkańców, którzy wskazują na uciążliwości zapachowe. Gros spraw znajduje swój finał w sądzie. Przedsiębiorca prowadzący RIPOK nie ma zatem możliwości sprawdzenia, czy jego zakład, w świetle przepisów prawa, powoduje takie uciążliwości, czy też nie. Zdany jest niejednokrotnie na bezwzględną opinię mieszkańców. A ta może wyrządzić mu daleko idące szkody. Nie jest przecież wykluczone, że społeczność lokalna wskaże na uciążliwy zapach tylko dlatego, że wolałaby innego sąsiada. Do tej pory Ministerstwo Środowiska opracowało tzw. kodeks przeciwdziałania uciążliwości zapachowej, ale nie stanowi on źródła prawa, lecz jedynie odniesienie dla ustawodawcy lub dla osób prowadzących działalność powodującą emisję zapachów.

Jak badać jakość powietrza

Należy wskazać, iż w niektórych państwach Europy sprawnie funkcjonują sposoby badania uciążliwości zapachowych oparte na metodzie olfaktometrii dynamicznej. Takie badania są przeprowadzane również w Polsce. Niestety, metodyka ta nie jest unormowana na poziomie ustawowym. Może natomiast – w przypadku pozytywnego wyniku – stanowić dowód na to, że dany przedsiębiorca przetwarzający np. odpady komunalne nie generuje uciążliwości zapachowych według stosowanej metodologii badań zapachów. Do tego rodzaju badania powołany jest zespół osób uprawnionych, oceniających jakość powietrza, spełniających ściśle określone wymagania. Członkiem zespołu może być osoba posiadająca kwalifikacje do oceny próbek wonnego gazu z zastosowaniem olfaktometrii dynamicznej, a zespół stanowi grupa osób o tych samych kwalifikacjach. Należy przy tym podkreślić, że istnieją ściśle określone zasady selekcji członków zespołu oraz jego weryfikacji, np. na 30 minut przed pomiarem olfaktometrycznym, a także w czasie jego trwania członkom zespołu nie należy pozwalać palić, jeść, pić (z wyjątkiem wody) lub używać gumy do żucia czy też słodyczy.

Ile może sąd?

Członkowie zespołu nie powinni stosować perfum, dezodorantów, balsamów do ciała lub kosmetyków. Powinni przebywać w pomieszczeniu do przeprowadzania ocen lub innym z porównywalnymi warunkami przez 15 minut przed rozpoczęciem pomiaru, aby zaadaptować się do środowiska zapachowego, jakie będzie istniało w pomieszczeniu do przeprowadzania ocen. W czasie pomiarów członkowie zespołów nie mogą się porozumiewać na temat wyników. Wszystko to wskazuje, że takimi osobami z całą pewnością nie mogą być sąsiedzi badanego zakładu. Ich ocena – niezależnie od powyższego, z powodu braku obiektywizmu – nie mogłaby zostać uznana za wiarygodną.

Sądy przy rozpatrywaniu spraw opartych na wskazanych przepisach art. 171 w zw. z art. 16 pkt 2 ustawy o odpadach w przypadku odniesienia do uciążliwości zapachowych mają zatem twardy orzech do zgryzienia. Uważam, że de lege lata istnieje możliwość posiłkowania się wskazanym powyżej badaniem metodą olfaktometrii dynamicznej. Moim zdaniem w dalszym jednak ciągu, z powodu braku norm fetorowych, sąd nie ma wyraźnych podstaw do wydania wyroku skazującego obwinionego za popełnienie czynu z art. 171 w zw. z art. 16 pkt 2 ustawy o odpadach, oczywiście w odniesieniu do uciążliwości zapachowych. Co do hałasowych – jak była już o tym mowa – istnieją bowiem odpowiednie przewidziane prawem mierniki. Z tej też racji apel o ustanowienie przepisów antyodorowych jest tym bardziej – nomen omen – palący.

Autor jest radcą prawnym w Kancelarii Prawnej Clever One

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA