fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Tomasz Pietryga: Sąd Najwyższy wypłynął na niebezpieczne wody

Tomasz Pietryga
Fotorzepa, Waldemar Kompala
Sędziowie: pierwszym prezesem Sądu Najwyższego do końca swojej kadencji pozostaje prof. Małgorzata Gersdorf, która idzie na urlop, a w tym czasie zastępuje ją sędzia Józef Iwulski.

Pałac Prezydencki: wolą prezydenta było, żeby najstarszy stażem sędzia prezes Józef Iwulski przejął obowiązki Małgorzaty Gersdorf, która mocą ustawy przeszła w stan spoczynku i przestała być prezesem.

Tak po 3 lipca w uproszczeniu przebiega linia podziału po wejściu w życie ustawy, która wysyła na przymusową emeryturę kilkunastu sędziów SN i jego pierwszego prezesa. Spór o status prof. Gersdorf i o to, kto faktycznie rządzi i będzie rządził w najbliższej przyszłości, kiedy już ukonstytuuje się nowy, zreformowany SN, wkracza na niebezpieczne tory.

Bo oto na naszych oczach rodzi się radykalny dualizm w podejściu do stanu prawnego w Polsce: inaczej widzi go władza polityczna, która ów porządek uchwaliła, a inaczej sądownicza, która powołując się wprost na postanowienia konstytucji, nie chce się woli ustawodawcy poddać.

Deklaracja pozostania na urzędzie mimo urlopowych uników to krok – jeżeli przyjąć dzisiejszą postawę prezes Gersdorf za stałą i niezmienną – tyleż rozpaczliwy, co radykalny. Rodzi poważne konsekwencje dla działalności SN i zapadających w nim decyzji.

Dzisiejsza sytuacja, kiedy dla obu stron sporu akceptowalny jest jej zastępca/następca sędzia Józef Iwulski, nie rodzi jeszcze poważnych skutków. Zmieni się to zdecydowanie, gdy pojawi się wreszcie nowy szef SN nominowany przez prezydenta, co może się zdarzyć, jeżeli sędziowie uzupełnią za kilka miesięcy wakaty.

Czy taka sytuacja nie rozedrze sądu na dwie części, dzieląc sędziów na akceptujących owe zmiany i na tych, dla których prezesem pozostaje prof. Gersdorf i dla których nowy prezes będzie jedynie „dublerem"? To ponura perspektywa.

Najważniejszy sąd w Polsce wypłynął właśnie na bardzo niebezpieczne wody. Miejmy nadzieję, że fale, które w niego uderzą, nie doprowadzą do sytuacji jak w Trybunale Konstytucyjnym, gdzie wielomiesięczny konflikt znacznie obniżył autorytet tej instytucji. Dla sporej części społeczeństwa TK utracił przymiot bezstronności. ©?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA