fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Tomasz Pietryga: Sędziowie, już lepiej wkładajcie koszulki

Fotorzepa / Marian Zubrzycki
To smutny paradoks, że sędziowie, walcząc o praworządność, sami zaczynają blokować obywatelom dostęp do niej.

Przedłużające się procesy, spadające wokandy, świadkowie wzywani wielokrotnie, bo sprawa nie mogła się odbyć. To jeden wymiar rzeczywistości sądowej znany od dekad. Jest jeszcze drugi, związany z konfliktem władzy sądowniczej z polityczną, który toczy się poza salą sądową.

Kiedy PiS chce robić choćby czystkę kadrową w Sądzie Najwyższym, licho uzasadniając to chwytliwym hasłem dekomunizacji, trudno milczeć. Sędziowie wielokrotnie dawali temu wyraz w happeningach, na konferencjach, w polemikach i potyczkach, wreszcie w twardych recenzjach postępowania władzy. I dobrze, bo tylko głupiec może wymagać, aby w sytuacji konfliktu, kiedy jedna władza wchodzi na terytorium drugiej, niszcząc to, co dla niej święte, ktokolwiek nadstawiał drugi policzek.

W czasach ostrego konfliktu z politykami również sędziowskie postawy ulegają radykalizacji, a forma kontestacji i krytyki władzy może się zaostrzać. To zrozumiałe. Źle się jednak dzieje, gdy przedstawiciele Temidy biorą zakładników. Tak jak przed kilkoma tygodniami nauczyciele wzięli jako żywe tarcze maturzystów, strasząc, że w przypadku braku podwyżek skomplikują im życie, tak dziś w podobny sposób zaczynają zachowywać się niektórzy sędziowie i prezesi sądów. Tu jednak zakładnikami mają być obywatele, którzy dłużej poczekają na sprawiedliwość.

Zgromadzenia sędziów nie chcą przesłać dokumentacji wyłonionych w konkursach kandydatów na sędziowskie stanowiska prezesowi sądu, by ten dalej przesłał ją Krajowej Radzie Sądownictwa, która uruchomiłaby proces nominacyjny. Prezes rozkłada bezradnie ręce na interwencje KRS. Bo bez zgromadzenia się nie da, a poza tym to przecież neo-KRS, którą może wkrótce wysadzić w powietrze wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu. W efekcie tylko w apelacji warszawskiej zablokowana jest od miesięcy ponad setka wakatów. To dużo, nawet jak na warunki Warszawy. Przez braki kadrowe niektóre wydziały przestają działać, co odbija się na podsądnych. Dla sędziów buntowników ważniejsze są jednak pryncypia.

To zła droga. Warto pamiętać, że sędziowie są dla obywateli, a nie dla samych siebie. Dlatego niech już lepiej wkładają koszulki z napisem „Konstytucja", niż biorą podsądnych na zakładników w sporze z politykami.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA