Są różne formy uczestnictwa w debacie publicznej. Eksperci zabierają głos w komentarzach, organizacje społeczne formułują stanowiska, a media publikują artykuły. Do tego grona należy dopisać chyba jeszcze jeden podmiot – piłkarskie trybuny. Szczególnie, że ich głos bywa dla głowy państwa często bardziej słyszalny niż opinie tych, którzy zawodowo zajmują się prawem.
Czytaj więcej
W pierwszym sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej” przeprowadzonym po tym, jak Przemysław Czarnek został kandydatem PiS na premiera poparcie dla PiS r...
Jak trybuny piłkarskie zareagowały na weto Karola Nawrockiego
Sprawa reakcji środowisk kibicowskich na weto Karol Nawrocki do zmian w k.p.k. (w teorii korzystniejszych dla tej grupy niż obecne regulacje) nie byłaby niczym szczególnym, gdyby nie to, co zaczęło dziać się potem. Same transparenty, oprawy czy stadionowe przyśpiewki – nawet nieprzychylne rządzącym – zdarzają się regularnie.
Wielokrotnie już obrywało się różnym politykom, zarówno na szczeblu lokalnym, jak i państwowym. To, co jednak zastanawia i zarazem niepokoi, to reakcja otoczenia prezydenta na te działania. Ludzie Karola Nawrockiego w panice ruszyli bowiem przekonywać, że weto było konieczne, bo w k.p.k. rząd „zaszył” zmiany dotyczące m.in. ograniczenia tymczasowego aresztowania, które miałyby godzić w ochronę małoletnich. Tak jakby głowa państwa musiała przekonać kibiców, że to nie tak, iż nie chciała podpisać korzystniejszych dla nich regulacji, lecz poświęciła je w imię większej sprawy.
Czytaj więcej
Karol Nawrocki zaproponował Sejmowi własny projekt nowelizacji kodeksu postępowania karnego, przez media i polityków okrzykniętego mianem „lex kibic”.
Przeszłość prezydenta dała o sobie znać
Ktoś mógłby powiedzieć, że przecież wcześniej również pojawiały się wyjaśnienia dotyczące prezydenckich wet. Problem polega jednak na tym, że prezydent Nawrocki początkowo nie czuł potrzeby, by się z tej decyzji tłumaczyć. Nie nagrał nawet filmiku w mediach społecznościowych – a przecież w ten sposób często komunikuje decyzje o zawetowaniu ustaw. Nie ma wątpliwości, że to reakcja trybun wymusiła późniejsze tłumaczenia. A przecież nie powinna ona być w ogóle brana pod uwagę.Owszem, można było zakładać, że ze względu na przeszłość Karola Nawrockiego opinia tych środowisk może mieć dla niego znaczenie. Jednak obserwowanie, jak prezydent kalkuluje: „co powiedzą kibice?”, pokazuje, że coś w mechanizmie podejmowania decyzji na najwyższym szczeblu wyraźnie zawiodło. Ktoś powie: przesada. Politycy zawsze reagowali na nastroje społeczne i puszczali oko do swojego elektoratu. Ale istnieje zasadnicza różnica między wsłuchiwaniem się w społeczeństwo a uleganiem presji środowisk, które mają wiele wspólnego z przestępczym półświatkiem. I nie chodzi o to, czy weto było słuszne. Po prostu warto, aby decyzje tej rangi zapadały w oparciu o argumenty prawne, a nie o to, komu dane regulacje mogą być na rękę. Kibice nie będą rządzić państwem – i nie powinni mieć nawet takiej iluzji wpływu. Jeśli będzie inaczej, to problem nie leży na stadionie, lecz w pałacu prezydenckim.
Czytaj więcej
Weto Karola Nawrockiego pod kontrowersyjną ustawą zmieniającą kodeks postępowania karnego wzbudziło emocje w środowisku kibicowskim. Na których roz...
Zapraszam do lektury tygodnika "Rzecz o prawie".