fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Andrzej Reich: A co z ryzykiem stopy procentowej?

Adobe Stock
Czynniki ryzyka kredytowe i walutowe przekładają się na niemożliwy do przewidzenia wzrost obciążeń dla kredytobiorcy – pisze ekspert w polemice z prof. Łetowską.

7 kwietnia „Rzeczpospolita" opublikowała polemikę profesor Ewy Łętowskiej z profesorem Leszkiem Balcerowiczem, zatytułowaną „Kto pyta, nie błądzi". Myśl przewodnią tej polemiki można streścić następująco: „Jasne było, że odwrócenie kursu PLN/CHF musi nastąpić". Banki wiedziały o tym, ale zatajały tę wiedzę przed klientami. Udawały, że przestrzegają ich przed ryzykiem kursowym, ale robiły to w taki sposób, że „rzeczywisty rozmiar ryzyka był dla kredytobiorców nie do pojęcia. W rzeczywistości ryzyko walutowe w całości przerzucano na konsumenta".

Czy można przewidzieć kurs

Użyte przez profesor Łętowską słowo „zatajać" imputuje, jakoby banki miały wiedzę na temat kształtowania się kursu w przyszłości. Jest to teza niezgodna z nauką ekonomii i doświadczeniem. Nikt nie jest w stanie przewidzieć przyszłego rynkowego kursu waluty.

Ponadto, gdyby przyjąć argumentację profesor Łętowskiej, trzeba by obarczyć banki jeszcze większą winą: udzielaniem przez nie kredytów w złotych na zmienną stopę, i to od wielu lat.

Każdy (nie tylko dewizowy) kredyt obarczony jest ryzykiem stopy procentowej. Fakt ten przechodzi na razie niezauważony, bo stopy procentowe w Polsce od lat spadają, ale podążając za myślą profesor Łętowskiej, powiem, że jasne jest, iż odwrócenie trendu spadkowego oprocentowania kredytów musi nastąpić.

Przewiduje to już Rekomendacja S z roku 2006, która nakazuje informowanie klienta o możliwych skutkach wzrostu oprocentowania kredytu złotowego o 4 pkt proc. W efekcie rata kredytu udzielanego obecnie na 30 lat wzrosłaby o około 60 proc. Płacone bankowi odsetki byłyby o 120–140 proc. wyższe niż pożyczony kapitał.

Podobne czynniki ryzyka

W rzeczywistości oba czynniki ryzyka – zarówno kredytowe, jak i walutowe – działają w sposób podobny. Różnie się je wylicza, ale przekładają się na niemożliwy do przewidzenia wzrost obciążeń dla kredytobiorcy. Jest to oczywiste dla każdego, kto rozumie podstawy gospodarki rynkowej.

Logiczne uogólnienie tez profesor Łętowskiej dotyczące kredytów frankowych musiałoby się odnosić również do kredytów złotowych o zmiennej stopie. W tekście profesor Łętowskiej proponuję w miejsce słów „kurs PLN/CHF wstawić": „oprocentowanie kredytu", a w miejsce „ryzyka walutowego" – „ryzyko kredytowe".

Możliwe implikacje

Podsumowując, uznanie tez profesor Łętowskiej i ich logicznych implikacji, czyli tego, że udzielanie kredytów zarówno w walutach, jak i w złotych o zmiennej stopie jest sprzeczne z prawem i dobrym obyczajem, doprowadziłoby do fali pozwów składanych przez kredytobiorców. W efekcie prawne ryzyko udzielania kredytów konsumentom przez banki musiałoby wzrosnąć. Tym samym kredyt musiałby podrożeć, a to odcięłoby od niego wielu konsumentów.

Andrzej Reich jest niezależnym ekspertem bankowym. W latach 1998–2018 był m.in. dyrektorem w Generalnym Inspektoracie Nadzoru Bankowego, a w KNF odpowiadał za politykę nadzorczą. Reprezentował też polski nadzór bankowy w unijnych komitetach nadzorczych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA