fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Tomasz Pietryga o wyroku ws. TK: Trybunalska gangrena

Tomasz Pietryga
Fotorzepa, Waldemar Kompała
Właśnie zaczyna się urzeczywistniać najgorszy scenariusz sporu o Trybunał. Może on doprowadzić do niebezpiecznego dualizmu prawnego.

Czy wszystkie samorządy będą honorować środowy wyrok Trybunału Konstytucyjnego? A może tylko część z nich? I czy nie stanie się to podstawą do kwestionowania ich decyzji przed sądem? Właśnie zaczyna się urzeczywistniać najgorszy scenariusz sporu o Trybunał. Może on doprowadzić do niebezpiecznego dualizmu prawnego.

W środę sędziowie rozpatrywali zgodność z konstytucją przepisów kodeksu wyborczego. Rozprawa odbyła się w sytuacji klinczu, wzajemnego nieuznawania decyzji przez najważniejsze instytucje państwa.

Nowy etap sporu otworzyła w grudniu zeszłego roku tzw. ustawa naprawcza autorstwa PiS, która zmieniła m.in. liczebność składów sędziowskich i zasady rozpatrywania spraw. W marcu TK, działając na podstawie starej procedury, zanegował owe przepisy. W odpowiedzi rząd uznał, że nie była to rozprawa, ale „prywatne spotkanie sędziów". W efekcie wyrok nie został opublikowany w Dzienniku Ustaw.

Mimo że o konieczności publikacji wyroku mówi konstytucja, TK i niektórzy konstytucjonaliści uznali, że już samo ogłoszenie werdyktu ma moc wiążącą i jest on ważny. Część sędziów oświadczyła, że będzie respektować werdykt TK mimo braku publikacji.

Dzisiaj Trybunał orzekał według starych przepisów, należy więc zakładać, że PiS nie uzna również tego orzeczenia, podobnie jak kolejnych. Rośnie więc niebezpieczeństwo destabilizacji całego systemu prawnego. Każdy nieopublikowany wyrok może wywołać reakcję łańcuchową – część sądów może go stosować, a część nie, uważając, że nie ma do tego podstawy. Tak samo może być w urzędach administracji publicznej. Pełnomocnicy stron mogą wykorzystywać ten chaos prawny do zaskarżania decyzji czy nieprawomocnych wyroków.

Dotychczas spór o TK, mimo ostrej retoryki, mieścił się w granicach sporu ustrojowego. W konfrontacji między władzą ustawodawczą, wykonawczą a sądowniczą ta ostatnia, dotąd słabsza, zaczęła wyrastać na równą dwóm poprzednim. Cały czas był to jednak spór na wyżynach państwa i prawa. Ostatnie wydarzenia sprawiły, że teraz przeniesie się on do urzędów i sądów, czyli uderzy wprost w ludzi.

Ta gangrena będzie zajmować kolejne obszary życia, coraz bardziej rozszczelniając system prawny. To ostatni dzwonek dla PiS, opozycji, ale i prezesa TK, żeby ten spór przeciąć. >C3

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA