fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

SN do „frankowych” banków: zatrzymujcie, potrącajcie, żeby się nie przedawniło

Adobe Stock
Tak można by streścić opublikowane 8 marca uzasadnienie uchwały SN w sprawie III CZP 11/20.

Pytanie, które było kanwą uchwały zadał Sąd Okręgowy w Warszawie jako sąd odwoławczy, a dotyczyło ono możliwości dochodzenia roszczeń przez konsumenta, który nie oddał jeszcze bankowi całości otrzymanej uprzednio kwoty kredytu. Innymi słowy pytanie dotyczyło tzw. „teorii salda".

Czytaj też:

Komu posłuży orzeczenie SN ws. frankowiczów?

Jarosław Kaczyński: Czego można się spodziewać po uchwale SN ws. frankowiczów

Teoria dwóch kondykcji

Teoria salda oznacza w dużym uproszczeniu, że jednorodzajowe świadczenia stron nieważnej umowy kompensują się automatycznie, a zwrotowi podlega jedynie różnica. Konkurencyjna do niej tzw. „teoria dwóch kondykcji" (z łac. kondykcja, czyli skarga) stanowi, że każdej stronie przysługuje osobne roszczenie o zwrot tego co świadczyła, a roszczenie to może być przedmiotem zatrzymania, potrącenia lub przedawnienia.

SN stwierdził, że zgodnie z art. 410 § 1 k.c. w razie nieważności umowy kredytowej każdej stronie przysługuje roszczenie o zwrot. Obowiązuje więc teoria dwóch kondykcji, a teoria salda nigdy nie obowiązywała i nie obowiązuje. SN dodał też, że nie jest możliwe stosowanie teorii salda niejako tylnymi drzwiami przez art. 411 pkt 2 k.c. czy art. 411 pkt 4 k.c.

Przepisy te wyłączają obowiązek zwrotu świadczenia (tu: chodziłoby o obowiązek zwrotu świadczenia konsumentowi przez bank). Pierwszy dotyczy sytuacji, w której strona miała tylko moralny, a nie prawny obowiązek spełnienia świadczenia (np. ojczym zapłacił więcej na utrzymanie pasierba niż wynika z obowiązku alimentacyjnego). Tu sytuacja jest odmienna, bo obowiązek zwrotu przez konsumenta ma charakter prawny. Drugi przepis dotyczy sytuacji, w której strona zapłaciła dług, który nie jest jeszcze wymagalny. W rozpatrywanej sytuacji konsument zapłacił z tytułu raty, a okazało się później, że wymagalny stał się zwrot nienależnego świadczenia banku. Przepis nie ma zastosowania, bo klient płacił z tytułu rzekomo wymagalnej raty, a nie z tytułu jeszcze niewymagalnego zwrotu nienależnego świadczenia.

SN wskazał, że teoria dwóch kondykcji obowiązuje wszystkich uczestników obrotu prawnego, więc nie ma przyczyn, dla których bank miałby zostać wyłączony spod działania kodeksu cywilnego. Bank powinien aktywnie korzystać z zarzutu zatrzymania oraz zarzutu potrącenia, żeby uniknąć przedawnienia roszczeń.

Zatrzymanie

Co do zarzutu zatrzymania, to zdaniem SN art. 496 k.c. i 497 k.c., mówiące o rozliczeniu nieważnej umowy wzajemnej mogą być tym bardziej stosowane do umowy kredytowej, w której chodzi przecież o „oddanie" świadczenia, które strona wcześniej otrzymała. Tak więc, nawet biorąc pod uwagę, że umowa kredytowa nie jest umową wzajemną, a w każdym razie nie jest wzajemną w zakresie zwrotu kapitału, a co najwyżej w zakresie zapłaty odsetek i innych kosztów, wskazane przepisy stosuje się na zasadzie a maiori ad minus, czyli wprost, a nie analogicznie.

SN nie zajął się kwestią odsetek za opóźnienie przysługujących konsumentowi za czas trwania kilkuletniego procesu. W orzecznictwie Sądu Apelacyjnego w Warszawie pojawił się ostatnio pogląd, zgodnie z którym, skorzystanie z zarzutu zatrzymania oznacza, że strona podnosząca zarzut nie jest w opóźnieniu, a więc odsetki za opóźnienie się nie należą. Jest to uproszczenie za daleko idące, a odniesienie do wyroku IV CKN 651/00 nieuprawnione. Rzeczywiście, strona korzystająca z zarzutu zatrzymania (tu: bank) nie jest w opóźnieniu. Nie oznacza to jednak, że nie była w opóźnieniu przed skorzystaniem z prawa zatrzymania, czyli że zarzut zatrzymania działa wstecz. Wręcz przeciwnie. Przepisy o zatrzymaniu nie przewidują retroakcji na wzór art. 499 k.c., dotyczącego potrącenia. Byłoby to zresztą niezrozumiałe, biorąc pod uwagę, że zatrzymanie to tylko sposób zabezpieczenia roszczeń, a nie sposób zapłaty (umarzania zobowiązań).

Potrącenie

SN wskazał z kolei, że podniesienie przez bank zarzutu potrącenia wymaga aktywności tak jak od każdego uczestnika obrotu prawnego. Uchwała nie precyzuje jednak, o jaką aktywność chodzi. Można się jedynie domyślać, że chodzi o należyte wezwanie konsumenta do zwrotu nienależnego świadczenia w postaci kwoty kredytu wypłaconej na podstawie nieważnej umowy. Potrącenie jest bowiem możliwe tylko w przypadku, w którym roszczenie potrącającego (tu: banku) jest wymagalne (art. 498 § 1 k.c., a contrario art. 120 § 1 k.c.). A wymagalność roszczenia o zwrot nienależnego świadczenia następuje dopiero po wezwaniu (art. 455 k.c.).

Odnosząc się do kwestii odsetek przysługujących konsumentowi za czas trwania procesu po potrąceniu dokonanym przez bank należy jedynie wspomnieć, że art. 499 k.c. przewiduje, że potrącenie ma skutek wsteczny od dnia, w którym stało się możliwe, czyli od dnia, w którym roszczenie banku stało się wymagalne na skutek wysłania do klienta wezwania do zapłaty. Potrącenie to środek umarzania zobowiązań, w dodatku środek najbardziej ekonomiczny. Nie dziwi więc preferowanie potrącenia przez ustawodawcę w zakresie retroakcji nawet w relacji do typowego spełnienia świadczenia.

Przedawnienie

Przedawnienie roszczeń przedsiębiorcy jakim jest bank następuje po 3 latach od dnia, kiedy roszczenie stało się lub mogło się stać wymagalne. SN przypomniał, że krótszy, 3 letni termin przedawnienia roszczeń banku, wobec 10 letniego (lub 6 letniego) terminu przedawnienia roszczeń konsumenta, obowiązuje zarówno wtedy gdy umowa jest ważna, jak również wtedy gdy jest nieważna. Nierównomierny upływ terminów przedawnienia jest sytuacją przewidzianą przez ustawodawcę zakładającego, że profesjonalista bardziej intensywnie, a nie mniej intensywnie, dba o swoje interesy przed sądem.

Niejako przy okazji SN wypowiedział się na temat momentu rozpoczęcia biegu przedawnienia roszczeń banku (na temat przedawnienia roszczeń konsumenta się nie wypowiadał). Według uchwały, początek biegu terminu przedawnienia roszczeń banku należy liczyć dopiero od dnia, w którym konsument definitywnie, świadomie, wyraźnie i swobodnie oświadczył, że chce skorzystać z sankcji nieważności.

Jest to rozwiązanie bardziej korzystne dla banków niż liczenie przedawnienia od dnia, w którym bank mógł pouczyć konsumenta o wadach umowy i wyznaczyć termin do jej potwierdzenia. To ostatnie rozwiązanie było sygnalizowane w doktrynie, a także w uchwale SN III CZP 87/19 („dopiero odmowa potwierdzenia przed powoda związania klauzulami ocenionymi jako abuzywne albo bezskuteczny upływ wyznaczonego mu w tym celu terminu, prowadzi ostatecznie na gruncie prawa materialnego do bezskuteczności abuzywnych postanowień umownych"). SN w uchwale III CZP 11/20 przyjął więc model aktywnego konsumenta i biernego banku, co jest zabiegiem dość niecodziennym.

SN potwierdził obowiązywanie teorii dwóch kondykcji, co oznacza, że aktualizują się praktyczne problemy związane z podnoszeniem zarzutów zatrzymania, potrącenia i przedawnienia, chociażby w zakresie ich konkretyzowania co do wysokości czy podstawy prawnej. SN wskazał, że bank powinny aktywnie korzystać z tych instrumentów prawa cywilnego. Materia, którą zajmował się SN w omówionej uchwale jest zbieżna z kwestiami objętymi pkt 4) i pkt 5) przygotowywanej na 25 marca uchwały całej Izby Cywilnej SN. Czy więc znamy już odpowiedzi na dwa z sześciu pytań zadanych przez I Prezes SN?

dr Mariusz Korpalski radca prawny Komarnicka Korpalski Kancelaria Prawna sp. j.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA