fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Populiści kontra progi zwalniające

Adobe Stock
W 2017 r. Cambridge Dictionary uznał „populizm" za słowo roku.

Hasło to jest definiowane na wiele sposobów i wzbudza duże emocje. Jedną z definicji populizmu w polityce zaproponowała szwedzka organizacja Timbro. W opublikowanej właśnie kolejnej edycji Indeksu Autorytarnego Populizmu partie populistyczne charakteryzuje m.in. kreowanie konfliktów „lud" kontra „elity", silny nacjonalizm, dążenie do usuwania instytucjonalnych ograniczeń władzy czy antykapitalizm. Nie wszystkie te cechy muszą występować wspólnie, ale połączenie kilku z nich stanowi według Timbro zagrożenie dla modelu liberalnej demokracji w Europie.

Czy przedsiębiorcy i pozostali podatnicy powinni bać się tak zdefiniowanego populizmu? Oczywiste są zagrożenia wynikające z antykapitalizmu. W Unii Europejskiej obserwujemy różnice w poziomie wolności ekonomicznej pomiędzy krajami, ale wszystkie gospodarki wciąż bazują na modelu kapitalistycznym. O realnych kosztach antykapitalizmu przypomina nam dziś sytuacja w Wenezueli. Oby stanowiło to przestrogę przed realizacją niektórych postulatów ugrupowań uznawanych za radykalną lewicę.

Zagrożeniem może być też silny nacjonalizm, ponieważ w wymiarze gospodarczym szybko przeradza się w protekcjonizm. Choć na krótką metę może wydawać się on atrakcyjny dla wąskiej grupy, którą postanawiają „chronić" politycy, to rozproszone koszty protekcjonizmu ponoszą prawie wszyscy. Większość ekonomistów jest zgodna, że wolny handel oznacza wzajemne korzyści dla sprzedających i kupujących. W ekonomii mówimy w takim przypadku o grze o sumie dodatniej, której mogą zagrażać protekcjonistyczne działania partii populistycznych.

Z perspektywy Polski i innych krajów regionu szczególnie groźne jest usuwanie instytucjonalnych ograniczeń władzy. Autorzy indeksu populizmu, w którym pierwsze miejsce zajęły Węgry, a czwarte Polska, pokazują, że partie populistyczne cechuje wąskie rozumienie demokracji jako woli większości, bez przywiązania wagi do demokratycznych instytucji, takich jak podział i ograniczenia władzy czy innych zasad państwa prawa. W raporcie Timbro możemy przeczytać o zjawisku rządów większości bez progów zwalniających, które są istotne m.in. dla przedsiębiorców.

Progi zwalniające to np. rzetelny proces legislacyjny, z realną oceną skutków regulacji i konsultacjami, które często mogą i powinny być czasochłonne. Takimi progami są też niezależne od partii, która jest w danym momencie przy władzy, sądy powszechne i administracyjne (do nich trafia przecież wiele sporów podatkowych), sąd konstytucyjny, bank centralny, RPO, a także odizolowane od bieżącej partyjnej polityki inne instytucje istotne dla gospodarki, jak w Polsce np. UOKiK, URE czy GUS.

W wielu badaniach barier rozwoju przedsiębiorstw w czołówce znajduje się niestabilność oraz niska jakość tworzenia i egzekwowania prawa. Rozmontowywanie różnego rodzaju progów zwalniających przez populistów, którzy chcą zmian szybkich i efektownych (stąd aż 71 milionów głosów poparcia w ostatnich wyborach dla partii z indeksu populizmu), jest realnym zagrożeniem także dla przedsiębiorców, którzy potrzebują stabilności otoczenia prawnego i instytucjonalnego, w którym działają.

Weekendowa konwencja Prawa i Sprawiedliwości była festiwalem wielu kosztownych obietnic, które nie przez przypadek pojawiają się w roku podwójnych wyborów. W interesie nie tylko przedsiębiorców, lecz także wszystkich pozostałych podatników jest to, by nie godzić się na licytację polityków na populizm. Dobra koniunktura nie będzie trwała wiecznie, a rzeczywistość, tak jak to już bywało w przeszłości, wystawi na końcu rachunek szerokiej grupie wyborców za nieodpowiedzialność wąskiej grupy polityków.

Marek Tatała, ekonomista, wiceprezes Forum Obywatelskiego Rozwoju (FOR). Indeks Autorytarnego Populizmu jest dostępny na stronie populismindex.com

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA