fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polskie drogi do e-mobilności

Bloomberg
Wprowadzenie do oferty jednej z warszawskich korporacji taksówkowych elektrycznej Tesli model S ma dokładnie taki sam cel, jak wystrzelenie w kosmos przez Elona Muska Tesli Roadster. To czysty marketing.

Bez trudu można sobie wyobrazić setki selfie z luksusowym elektrykiem, którym będzie się można przejechać, płacąc za kilometr tyle samo, co w autach spalinowych. Ekonomicznego sensu, uwzględniając ceny zakupu aut elektrycznych oraz maksymalne stawki za przejazd taksówkami, przynajmniej na razie trudno się w tym dopatrzyć.

Mimo uchwalonej niedawno ustawy o e-mobilności z tym „e" na razie mamy wciąż pod górkę. Proponowane przez rząd ulgi w zakupie takich pojazdów – w porównaniu z europejskimi liderami elektryfikacji transportu – nie są na tyle atrakcyjne, by w istotny sposób zwiększyć ich sprzedaż. W ubiegłym roku w Polsce zarejestrowano ok. 470 elektryków. W skali całego rynku są to śladowe ilości. Nikła jest również infrastruktura do ładowania takich samochodów – co prawda zgodnie z założeniami wspomnianej ustawy do 2020 r. ma powstać 6,4 tys. ładowarek (obecnie jest ich niewiele ponad 300), ale potrzeby mogą być wielokrotnie większe. Nie wiadomo, czy samorządy zdecyduj...

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA