fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Jerzy Haszczyński o walce z propagowaniem totalitaryzmu

Fotorzepa, Waldemar Kompała
Walka z propagowaniem totalitaryzmu nie może być totalnym starciem z tym, co w historii naszej i sąsiadów wydaje się złe.

Prawo, które ją reguluje, musi być precyzyjne i  uzasadnione. Senacka zmiana w ustawie o "zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego" nie spełniała tych warunków i dobrze, że marszałek Senatu wycofał projekt.

Do kategorii "ustroju" zostały błędnie zakwalifikowane ideologie. Konkretnie zakaz miałby objąć nacjonalizm ukraiński i litewski - co już wywołało kolejne napięcia w stosunkach z Kijowem i Wilnem. Zupełnie niepotrzebnie. Trudno sobie wyobrazić, by ktoś chciał w Polsce nazwać jakąś budowlę(a o to chodziło w ustawie) imieniem Romana Szuchewycza, zbrodniarza z UPA.

To wszystko nie znaczy, że podejście do ciemnych kart w historii naszych sąsiadów nie powinno nas obchodzić. Litwa nie rozliczyła się, gdy była na to szansa, ze zbrodniami antypolskich i antysemickich nacjonalistów, kolaborujących z Trzecią Rzeszą.

Funkcjonariuszom litewskiej bezpieki, takim jak Aleksandras Lileikis i Kazimieras Gimžauskas - których USA pozbawiły obywatelstwa za ukrywanie prawdy o działalności wojennej i wydaliły do ojczyzny - pozwolono spokojnie umrzeć bez nękania więzieniami. Teraz, lata po ich śmierci, zaczyna się jednak rozliczeniowa debata na Litwie.

Nie ma co na nią na razie liczyć na Ukrainie, bo kraj ten prowadzi wojnę o przetrwanie, gorączkowo potrzebuje antymoskiewskich bohaterów. Wybrano niestety nacjonalistów z OUN i UPA. A ci byli też antypolscy.

Polska już dawno wydała ocenę. Na Wołyniu ukraińscy nacjonaliści dokonali ludobójstwa (to prezydent Kwaśniewski w 2003 roku). A nadawanie Stepanowi Banderze tytułu Bohatera Ukrainy jest godne "głębokiego ubolewania" i pokazuje, że Kijów nie jest przywiązany do europejskich wartości (to z kolei rezolucja Parlamentu Europejskiego z 2010 roku, który powstała z inicjatywy polskich europosłów, głównie PO). Od tej pory na Ukrainie wielu ulicom nadano imię Bandery, w tym ważnej alei w stolicy. Ocena jest niezmienna - to zaprzecza europejskim aspiracjom Kijowa. I szkodzi stosunkom z Polską.

Ale nacjonalizm ukraiński nie jest ustrojem, który ktoś chce nam narzucić stawiając w Polsce, ku zachęcie, pomniki Bandery.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA