fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Odkrycia medyczne stulecia

Pięć miliardów orgazmów

Viagra zrewolucjonizowała życie seksualne ludzi na całym świecie. To najczęściej zalecany produkt w przypadku problemów z erekcją
shutterstock
Tabletkę, która znalazła zastosowanie w leczeniu erekcji, odkryto przypadkiem. Pierwotnie miała być stosowana w leczeniu nadciśnienia. Obecnie naukowcy sprawdzają, czy można ją zastosować w leczeniu insulinooporności i cukrzycy.

Niebieska tabletka, która wśród mężczyzn zrobiła swego czasu prawdziwą furorę, miała być w założeniu lekiem na nadciśnienie. To, że powoduje u mężczyzn wyraźny i długotrwały wzwód, odkryto zupełnie przypadkiem podczas pierwszych badań klinicznych.

Badania te przeprowadzono w Morriston Hospital w walijskim Swansea. I już w trakcie ich pierwszej fazy ustalono, że ten związek chemiczny ma raczej niewielki wpływ na regulowanie ciśnienia krwi czy chorobę niedokrwienną serca. Zespół naukowców, który doszedł do tych wniosków, pracował wtedy pod kierunkiem Iana Osterloha. „Byłem tak samo zaskoczony jak wszyscy, kiedy moje badania nad potencjalnym leczeniem chorób serca ujawniły efekt uboczny, który zapoczątkował rewolucję w dziedzinie zdrowia seksualnego" – pisał jeszcze w kwietniu 2015 r. Osterloh w artykule „How I discovered Viagra" w magazynie naukowym „Cosmos".

Od góry do dołu

Związek, który zrewolucjonizował życie seksualne, swoje istnienie zawdzięcza tej samej firmie, która dziś jest jednym z liderów wyścigu do szczepionki na Covid-19. Po raz pierwszy – w 1989 r. – tę substancję zsyntetyzowała grupa chemików farmaceutycznych pracujących w ośrodku badawczym Sandwich należącym do korporacji farmaceutycznej Pfizer. Kilka lat później swoje badania rozpoczął Osterloh, choć to nie on powszechnie uważany jest za ojca viagry. Na tytuł ten zasługuje raczej Nicholas Terret, brytyjski doktor chemii. To właśnie Terret jako pierwszy w 1991 r. opatentował ten związek chemiczny, tyle że jako lek na serce.

Pfizer, który swoje badania prowadził mniej więcej w tym samym czasie, doszedł jednak do wniosku, że wpływ tego specyfiku na układ krwionośny jest zbyt mały, by inwestować w dalsze badania. Dlatego skupiono się na zastosowaniu wynalazku w leczeniu zaburzeń erekcji. Tu wyniki były spektakularne. Ochotnicy biorący udział w badaniach klinicznych Iana Osterloha zmiany w swoim organizmie zauważyli bardzo szybko – większą zdolność do erekcji zgłaszali naukowcowi już kilka dni po przyjęciu pierwszej dawki leku. Niedługo potem ustalono, że określona ilość leku może wywoływać erekcję po upływie 30–60 minut od jego zażycia.

Kolejne badania i testy tylko utwierdzały naukowców w przekonaniu, że przypadkiem znaleźli niemalże doskonały lek na problemy ze wzwodem. Formalności trwały w tym przypadku krótko. Po tym, jak w 1996 r. Pfizer opatentował cytrynian sildenafilu w USA, już w 1998 r. viagra została zatwierdzona przez FDA – Agencję Żywności i Leków i w tym samym roku trafiła do sprzedaży.

Słynna niebieska pigułka stała się tym samym pierwszym doustnym lekiem zatwierdzonym w Stanach Zjednoczonych do leczenia zaburzeń erekcji. Eksperci szacowali wtedy, że w nadchodzących tygodniach tylko na terenie USA wystawionych zostanie 40 tys. recept na viagrę.

Nie tylko potencja

Trzeba jednak przyznać, że viagra od samego początku miała niezłą promocję. Jeszcze w 1998 r. podczas występu w emitowanym przez CNN programie „Larry King Live" były kandydat na prezydenta USA Bob Dole przyznał, że uczestniczył w eksperymentalnych próbach leku na potencję, który określił wtedy mianem „świetnego".

W czerwcu 1998 r. „Newsweek" nazywa viagrę „najgorętszym nowym lekiem w historii". Viagra była wówczas legalna tylko w USA, Brazylii, Maroku i Meksyku, ale zdaniem dziennikarzy sprzedaż leku kwitła także w innych krajach – na czarnym rynku. Pół roku później wspomniany Bob Dole zostaje ambasadorem telewizyjnej kampanii reklamowej mającej oficjalnie na celu podniesienie świadomości na temat męskiej impotencji.

A to dopiero początek. O viagrze mówiło się, że CIA używa jej do zdobywania przyjaciół w Afganistanie. Lek pojawił się jako jeden z wątków w hitowym serialu „Seks w wielkim mieście", w 2000 r. viagra stanowiła 92 proc. leków przepisanych na zaburzenia erekcji, w 2010 r. do przyjmowania niebieskiej pigułki przyznał się sam Michael Douglas, który następnie – z tej właśnie przyczyny – trafił na pierwsze strony wielu światowych tabloidów.

Nie ma się co dziwić, że w lutym 2015 r. magazyn „Ozy" oszacował, że viagrze zawdzięczamy około 5 miliardów orgazmów. Choć orgazmy, jak się okazuje, mogą nie być jedyną zasługą niebieskiej pigułki. Również w 2015 r. dr Nancy Brown z Wydziału Medycznego Uniwersytetu Vanderbilt poinformowała, że działanie substancji czynnej viagry może przyczynić się do zahamowania insulinooporności i rozwoju cukrzycy typu 2. Prace badawcze wciąż trwają.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA