fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nowa Lewica

Marszałek Witek i koronawirus zamrażają Lewicę

Fotorzepa, Jakub Czermiński
Elżbieta Witek wstrzymuje wszystkie lewicowe projekty światopoglądowe. Oficjalny powód? Koronawirus.

Kilka albo nawet kilkanaście miliardów złotych – tyle według różnych szacunków mogą wynosić roczne wydatki z budżetu na Kościół katolicki. Ich dokładnemu poznaniu ma służyć projekt złożony przez Lewicę. Zakłada, że kościoły i związki wyznaniowe będą prowadzić ewidencję przychodów i informację na jej temat przekazywać do urzędów skarbowych. Przewiduje też likwidację niektórych ich uprawnień finansowych, jednak Sejm szybko się nim nie zajmie. Marszałek Elżbieta Witek z PiS umieściła go w sejmowej zamrażarce.

Taki sposób na odwlekanie prac nad niewygodnymi projektami praktykowany jest w Sejmie od wielu kadencji, niezależnie od opcji rządzącej. Z punktu widzenia procedur obecnie polega to na nienadawaniu numeru druku sejmowego. Na tle dawnych zamrażarek ta jest wyjątkowo ukierunkowana politycznie. Wśród około 25 mrożonych projektów aż 11 zostało złożonych przez Lewicę. I są wśród nich wszystkie głośne propozycje światopoglądowe.

Oprócz ustawy o jawności przychodów kościołów i związków wyznaniowych są tam więc projekty: wprowadzający aborcję na życzenie, o komisji rozliczającej przypadki pedofilii u duchowieństwa, umożliwiający małżeństwa jednopłciowe, ustanawiający związki partnerskie, a także inny wprowadzający przepisy o związkach do prawodawstwa.

Były składane od kwietnia do czerwca. Dlaczego nie dostają numerów druków? Ze strony sejmowej wynika, że do każdego zamówiono opinie w licznych instytucjach.

Problem w tym, że opinie w dużej mierze już nadeszły. Najwięcej do projektów o związkach partnerskich – z Krajowej Rady Sądownictwa, Głównego Urzędu Miar, głównego inspektora pracy, ZUS, NBP i pełnomocnika rządu do spraw osób niepełnosprawnych. Do ustawy o komisji pedofilskiej nadeszło pięć opinii, do propozycji dotyczącej finansów kościołów – trzy, do ustawy aborcyjnej – dwie, a do projektu o równości małżeńskiej – jedna.

Co jest więc powodem przedłużającej się zamrażarki? Centrum Informacyjne Sejmu wskazuje koronawirusa. „Projekty zostały wniesione w czasie obowiązywania epidemii. Walką z jej skutkami Sejm od wielu tygodni intensywnie się zajmuje, uchwalając kolejne przepisy poprawiające sytuację poszczególnych grup obywateli: podczas ubiegłotygodniowego posiedzenia Izby były to rozwiązania dotyczące branży turystycznej oraz środowiska artystów" – wylicza.

Rzeczniczka SLD Anna Maria Żukowska wyjaśnienia CIS uważa za absurdalne. – Nadawanie numeru druku to czynność techniczna i gdyby przeszkadzał temu koronawirus, cały proces legislacyjny w Sejmie stałby w miejscu od długich miesięcy – mówi.

Były marszałek Sejmu, a obecnie senator KO Marek Borowski twierdzi, że rzeczywiste powody są polityczne. Mówi wprost o łamaniu prawa przez Witek. – W przypadku uchybień formalnych powinna zwrócić się do autorów o ich uzupełnienie. Jeśli takich braków nie ma, a nie nadaje numeru druku, popełnia wykroczenie przeciw regulaminowi Sejmu – komentuje.

Zauważa, że nadanie numerów druku nie przesądziłoby o losach projektów, bo w Sejmie nie znalazłaby się większość do przyjęcia jakiegokolwiek z nich. Dodaje, że po wydrukowaniu projektu nie ma też terminu na przeprowadzenie pierwszego czytania. – Posłowie mogliby za to zgłosić wniosek o uzupełnienie porządku obrad, który musi być rozpatrzony w ciągu czterech miesięcy – mówi były marszałek. – I wtedy wokół projektu zrobiłoby się głośno.

Posłanka Żukowska uważa, że dla PiS najbardziej niewygodny byłby projekt o finansowaniu kościołów. – Tam nie ma czegoś, co PiS mógłby nazwać ideologią. Celem jest wyłącznie jawność i to wszystkich kościołów, nie tylko katolickiego. PiS trudno byłoby być za jego odrzuceniem, szczególnie że sam przygotowuje projekt o jawności finansów NGO-sów – dodaje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA