fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Mniej kar za przekroczenie terminów na wydanie pozwoleń na budowę

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Wojewodowie nakładają coraz mniej kar na starostów za przekroczenie terminów na wydanie pozwoleń na budowę. Wciąż jednak są płacone. Rekordzistką jest Warszawa.

Prawo budowlane przewiduje, że starosta (prezydent miasta na prawach powiatu) ma 65 dni na wydanie pozwolenia na budowę. Za przekroczenie tego terminu płaci do kasy wojewody 500 zł za każdy dzień zwłoki (art. 35 ust. 6 prawa budowlanego).

Jednocześnie od tej zasady obowiązuje wyjątek. Zgodnie z art. 35 ust. 8 prawa budowlanego do terminu 65 dni nie wlicza się okresów zawieszeń oraz opóźnień powstałych z powodu konieczności uzyskania stanowisk innych organów w formie opinii, milczącej zgody lub decyzji, np. zgody wojewódzkiego konserwatora zabytków.

Kontrola terminowości odbywa się w ten sposób, że starostowie muszą prowadzić dwa rejestry: wniosków o pozwolenie na budowę i wydanych w tej sprawie decyzji. Do piątego dnia następnego miesiąca starostowie przekazują rejestry urzędom wojewódzkim, a te na ich podstawie sprawdzają, czy doszło do naruszenia ustawowego terminu.

Od czasu wprowadzenia przepisów w tej sprawie, tj. od 11 lipca 2003 r., wojewoda małopolski ukarał starostów 95 razy. Najczęściej starostę tatrzańskiego. Rekordzista przekroczył dopuszczalny termin o 354 dni i zapłacił z tego tytułu 177 tys. zł.

– Przez pierwszych kilka lat obowiązywania przepisów zdarzały się liczne przypadki wydawania pozwoleń na budowę z przekroczeniem terminu, później nastąpiła zdecydowana poprawa – wyjaśnia Jan Brodowski z Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego.

Wojewoda mazowiecki w samym tylko ubiegłym roku nałożył karę aż 357 razy. Najwyższą została ukarana prezydent Warszawy – 827 500 zł, a zwłoka w wydaniu pozwolenia wyniosła 1655 dni.

Dużo lepiej jest w województwie pomorskim. Tam wojewoda stwierdził w 2015 r. jedno naruszenie, za które ukarał starostę karą w wysokości 12 500 zł.

W województwach śląskim i dolnośląskim w ogóle nie stwierdzono w 2015 r. przekroczenia terminu 65 dni. Podobnie było w województwie świętokrzyskim.

Powody przekroczenia terminu przez starostów (prezydentów miast na prawach powiatu) były różne.

– Najczęściej przyczyną opóźnień była zbyt mała obsada kadrowa w stosunku do ilości wpływających spraw – tłumaczy Jan Brodowski z Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego.

Gdy natomiast chodzi o województwo mazowieckie, powodem przekraczania terminu było m.in. zbyt późne podejmowanie przez starostę (prezydenta) pierwszych czynności postępowania oraz zbyt długie odstępy pomiędzy poszczególnymi czynnościami.

Wojewodowie stwierdzili również, że niektóre starostwa popełniały błędy w toku postępowania. W efekcie wykonywały wiele niepotrzebnych czynności. Miały także trudności z ustaleniem stron postępowania (ich adresów, następców prawnych osób zmarłych, nieuregulowanym stanem własnościowym nieruchomości).

Zdarzało się też, że urzędy błędnie interpretowały okoliczności pozwalające na odliczenie pewnych okresów od wyznaczonego terminu, dawała o sobie znać także nierzetelność pracowników.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA