fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Coraz więcej spraw sąsiedzkich ws. zwierząt w mieszkaniach trafia przed sąd

Adobe Stock
Zwierzęta domowe w bloku potrafią być prawdziwym utrapieniem dla sąsiadów i zarzewiem konfliktów.

Hodowla psów w mieszkaniu, kilkanaście kotów za ścianą czy hodowla gołębi za płotem mogą być powodem nawet utraty mieszkania. Na wokandach nie brakuje tego rodzaju spraw. Wyroki są różne.

Jeden z właścicieli wpadł na pomysł, by w mieszkaniu o powierzchni 43 mkw. prowadzić hodowlę psów. Były karmione w lokalu, w nim też załatwiały swe potrzeby fizjologiczne. Sąsiadom przeszkadzał nieznośny fetor oraz szczekanie. Po jakimś czasie nieczystości zaczęły przeciekać przez sufit. Kiedy zawiodły próby polubownego rozwiązania sporu, a następnie eksmisji, wspólnota mieszkaniowa wystąpiła do Sądu Okręgowego w Nowym Sączu o sprzedaż lokalu w drodze licytacji. Właściciele bronili się, że nie oni mieszkają pod tym adresem, tylko ich syn z konkubiną. Gdy dowiedzieli się o problemie, próbowali z nim porozmawiać. Potem wystąpili do sądu, a ten nakazał usunięcie psów. Prosili też urząd miasta o odebranie psów, ale wszystkie podejmowane działania okazały się bezskuteczne.

Sąd zgodził się na sprzedaż licytacyjną. W jego ocenie nie do pomyślenia jest, aby w XXI wieku w mieście w budynku wielolokalowym można było w jednym mieszkaniu przechowywać kilkanaście zwierząt naraz.

Z kolei Sąd Rejonowy w Kwidzynie w sprawie dotyczącej kilkunastu kotów uznał, że powodem sporu były nieszczelne drzwi, które w trakcie rozpatrywania sprawy wymieniono. Problem sam się więc rozwiązał. Sąd okręgowy był podobnego zdania. Koty więc zostały.

Inny obrót wziął spór o gołębie. Właścicielce działki na Mazurach przeszkadzały ptaki sąsiada i to, co po sobie zostawiają. Zażądała od sąsiada demontażu gołębnika i likwidacji hodowli. Ten odmówił, a sąd rejonowy doszedł do wniosku, że gołębie zakłócają korzystanie z nieruchomości sąsiednich. Ich odchody zanieczyszczają pranie, podwórze, altanę, szyby okienne. Sąd nakazał więc hodowcy, by wypuszczał gołębie wyłącznie od poniedziałku do czwartku 25 sztuk rano i 25 po godzinie 17. Hodowca odwołał się do Sądu Okręgowego w Olsztynie, a ten uchylił wyrok. Uznał, że sąd rejonowy przesadził z grafikiem dla gołębi. Nakazał zająć się sprawą raz jeszcze.

Prawnicy nie mają wątpliwości. – Jeżeli ktoś nie korzysta z mieszkania zgodnie z jego funkcją i zamienia je np. na schronisko dla zwierząt, można wystąpić do sądu o sprzedaż licytacyjną uciążliwego lokalu lub o to, by sąd zakazał hałasowania albo innych uciążliwych działań. Z podobnym pozwem można wystąpić, gdy w budynku unosi się przykry zapach z jednego z mieszkań – uważa adwokat Rafał Dębowski.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA