fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Koronawirus: wyższe czynsze przez coraz droższą dezynfekcję

AdobeStock
Spółdzielniom zaczyna brakować pieniędzy na walkę z Covid-19, zwróciły się o pomoc do UE.

W czwartek Związek Rewizyjny Spółdzielni Mieszkaniowych RP (ZRSMRP) wystąpił do Komisji Europejskiej o wsparcie finansowe spółdzielni mieszkaniowych w walce z pandemią. Dochody spółdzielni się kurczą. Najemcy lokali użytkowych nie płacą. A długi czynszowe mieszkańców wynoszą prawie miliard złotych.

Tymczasem koszty m.in. dezynfekcji idą ostro w górę.

Niekończąca się walka

– Wcześniej apelowaliśmy do rządu, ale jest głuchy na nasze prośby. Postanowiliśmy więc zawalczyć o środki unijne. Mamy nadzieję, że KE przychyli się do naszej prośby. W skali całego kraju zaległości w opłatach za mieszkania przekraczają obecnie miliard złotych. W wyniku epidemii zaczynają się powiększać. Ludzie tracą pracę, nie mają dochodów, nie mają więc środków na opłacenie rachunków. Przy braku odpowiednich programów rządowych, które przewidywałyby refundację ponoszonych wydatków, może to doprowadzić do jeszcze większego zadłużenia – twierdzi Jerzy Jankowski, prezes zarządu ZRSMRP.

Jak to wygląda w praktyce, mówi Józef Bech, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej Górczewska w Warszawie, zarządzającej 120 budynkami.

– Do tej pory na dezynfekcję wydaliśmy przeszło 90 tys. zł, a to przecież nie jest jeszcze koniec. W środę dostałem pismo z sanepidu, że w 17 budynkach istnieje zagrożenie chorobą. Oznacza to, że powinniśmy jak najszybciej je zdezynfekować. Wiem z doświadczenia, że im szybciej, tym lepiej. Nikt nam środków na ten cel nie daje ani nie współfinansuje dezynfekcji. A firmy, które tym się zajmują, wykorzystują koniunkturę i windują niebotycznie ceny. Ozonowanie to dziś luksus – mówi Józef Bech.

Podobnie jest w innych spółdzielniach: SM Lazurowa na walkę z koronawirusem wydała do tej pory 80 tys. zł, Poznańska SM – 100 tys., a SM w Piastowie – 70 tys.

To, że ceny szaleją, przyznaje Paweł Obidziński z firmy Dan-Pol, która zajmuje się dezynfekcją.

– Są firmy, które biorą od jednej klatki schodowej nawet 2600 zł. Normalnie koszt ozonowania jednej klatki schodowej powinien oscylować od 200 do 500 zł. Wysokość stawki zależy od wysokości budynku, im ma więcej pięter, tym stawka wyższa. Od połowy marca przeprowadziliśmy ozonowanie 200 budynków w czterech spółdzielniach mieszkaniowych. Dezynfekcja obejmuje: klatki schodowe, zsypy, pomieszczenia śmietnikowe oraz garaże podziemne. Ozonowanie trzeba powtarzać. Niektóre spółdzielnie robią to raz w miesiącu, inne dwa razy, są też spółdzielnie, do których jeździmy, jeżeli pojawiło się zachorowanie w budynku – wyjaśnia Paweł Obidziński.

To niejedyny problem związany z dezynfekcją.

– Wciąż brakuje szczegółowych wytycznych, jak mają postępować zarządcy budynków. Są jedynie ogólne zalecenia głównego inspektora sanitarnego, że np. lokator, zanim wpuści pracownika administracji do swojego mieszkania, powinien zdezynfekować klamkę. Zalecenia GIS każą też stosować przepisy o BHP dotyczące zakładów pracy, a przecież blok to nie biurowiec a mieszkańcy to nie pracownicy korporacji – mówi Piotr Pałka, radca prawny w Kancelarii Prawnej Derc, Pałka.

Koszty w górę, a dochody w dół

W związku z pandemią znacznie skurczyły się dochody spółdzielni. Do tej pory pochodziły one z czynszu za najem lokali użytkowych i dzierżawy nieruchomości.

– Najemcy lokali użytkowych nie płacą. W marcu i kwietniu obniżyliśmy im czynsz o połowę, ale dłużej nie będziemy tego robić, nie stać nas. Połowa naszych mieszkańców to emeryci, czy mam im podnieść czynsz za mieszkanie – pyta prezes Bech.

– Mamy 800 lokali użytkowych, większość jest zamknięta. Codziennie dostajemy kilkanaście e-mali z prośbą o umorzenie opłat. Naszych najemców zwalniamy z czynszu, płacą tylko koszty eksploatacyjne – tłumaczy Michał Tokłowicz, wiceprezes Poznańskiej Spółdzielni Mieszkaniowej.

– Mamy 40 lokali użytkowych. Dla najemców wprowadziliśmy upust w czynszu 15 proc. z możliwością przedłużenia na kolejne trzy miesiące. Na więcej nas nie stać, to są nasze jedyne dodatkowe dochody – mówi Zbigniew Gaca-Richter, prezes SM Lazurowa w Warszawie.

Spółdzielnie tną również koszty.

– Zrezygnowaliśmy z zaplanowanych remontów i wymiany wodomierzy. Zaciskamy pasa. Czekamy. Oby stan epidemii można było odwołać jak najszybciej – mówi z nadzieją Armand Ruta z Łowickiej Spółdzielni Mieszkaniowej.

– Dobrze, że związek rewizyjny zwrócił się do Komisji Europejskiej. Nie wierzę, by rząd o nas pamiętał – dodaje rozgoryczony prezes Zbigniew Gaca-Richter.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA