fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Sąd daje szansę na czystsze powietrze w Warszawie

Adobe Stock
Oddziaływanie na środowisko to także wpływ na zdrowie ludzi, w tym zdrowie psychiczne.

Te kwestie trzeba brać pod uwagę, decydując o wstrzymaniu szkodliwej działalności przedsiębiorstwa. To istota poniedziałkowego wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego w sprawie wysypiska śmieci i kompostowni przy ul. Kampinoskiej na warszawskim Radiowie, prowadzonego przez Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania. Kompostownia – mimo zapowiedzi sprzed kilku lat – do dziś nie została zamknięta. A NSA właśnie oddalił dwie skargi kasacyjne warszawskiego MPO. Teraz nad dalszą działalnością oczyszczalni ponownie pochyli się inspektor ochrony środowiska.

O zamknięcie wysypiska z miejską spółką walczy stowarzyszenie Czyste Radiowo, które chce spełnienia obietnicy zakończenia tej działalności. Mieszkańcy skarżą się na uciążliwe zapachy i mówią o dolegliwościach zdrowotnych, wywołanych procesem kompostowania odpadów. Odbywa się to poprzez wdmuchiwanie ciepłego powietrza w pryzmy śmieci przykryte plandekami. Według mieszkańców ulatniające się gazy powołują nudności, kaszel i omdlenia. W Polsce nie ma ustawy określającej uciążliwość zapachową powietrza, więc formalnie nie można określić, jaki jej poziom jest dopuszczalny i bezpieczny dla zdrowia ludzi.

Działalność wysypiska trwa, choć jedna z instalacji nie ma aktualnego pozwolenia wydawanego przez Inspekcję Ochrony Środowiska. Stowarzyszenie wsparła prokuratura, a także rzecznik praw obywatelskich, którzy w sądowym boju stali po tej samej stronie. Chodziło o decyzje generalnego inspektora ochrony środowiska o umorzeniu postępowania administracyjnego w sprawie wstrzymania działalności instalacji do mechaniczno-biologicznego przetwarzania odpadów komunalnych.

W kwietniu 2017 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uznał, że obowiązkiem organów administracji jest wyjaśnienie, czy kompostowanie odpadów przekształciło się w zanieczyszczenie szkodliwe dla zdrowia ludzi lub stanu środowiska. Uznał w tych sprawach argumenty stowarzyszenia i RPO.

Sąd wskazał, że Inspekcja błędnie zinterpretowała prawo ochrony środowiska. Podstawą wstrzymania działalności kompostowni jest już samo zagrożenie dla zdrowia ludzkiego z art. 364 prawa o ochronie środowiska, a nie – jak twierdziły organy – skutek w postaci chorób.

Według WSA zdrowie, o którym mowa w ustawie, należy rozumieć nie tylko jako zdrowie fizyczne – jak uczyniły organy administracji – ale także jako zdrowie psychiczne, na które niewątpliwy wpływ ma długotrwałe narażenie na odory o chemicznym pochodzeniu. WSA nakazał organom administracji ponowne rozpatrzenie obu spraw. MPO zakwestionowało oba wyroki w skargach kasacyjnych.

W poniedziałek oddalił je NSA. Odrzucił stanowisko MPO, że ustawa nie ma charakteru prewencyjnego.

Sędzia Jerzy Stelmasiak wskazał, że na ocenę zagrożenia życia lub zdrowia ludzi ma wpływ ustalenie, czy działalność jest prowadzona na podstawie ważnego pozwolenia. Obie sprawy wracają więc do mazowieckiego wojewódzkiego inspektora ochrony środowiska.

Jeszcze nie tak dawno wszystkie urzędy i sądy były po stronie MPO. „Upór Stowarzyszenia w walce z łamaniem prawa i truciem mieszkańców doprowadził do tego, że na dziś urzędy i sądy są po naszej stronie" – napisano na stronie internetowej Stowarzyszenia.

– Wyrok nas cieszy – mówi Łukasz Kosiedowski z Biura RPO. – Sąd powiedział, że choć nie ma norm, to nie znaczy, że można umyć ręce, bo ogólny przepis prawa ochrony środowiska pozwala na wstrzymanie działalności, która powoduje zagrożenie dla zdrowia lub życia ludzi. To, co powiedział sąd, sprawia, że choć tych norm nie ma, osoby narażone na uciążliwości zapachowe mają szansę otrzymać pomoc od organów ochrony środowiska – dodał.

Rzecznik od dziesięciu lat walczy o wprowadzenie norm emisji odorów.

sygnatura akt: II OSK 1157/17 II OSK 2524/17

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA