fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Chcemy do biur. Zbliża się koniec pracy zdalnej?

Biura nie znikną, chociaż się zmienią. Kluczowa staje się elastyczność.

„Biura reaktywacja” - to jeden z czterech gorących tematów tegorocznego Real Estate Impactor.

Pandemia sprawiła, że firmy z dnia na dzień musiały przejść na  home office. Po co więc nam biura, skoro pracować można z dowolnego miejsca na świecie?

Ze stwierdzeniem, że firmy świetnie sobie radzą, pracując zdalnie, polemizuje Agnieszka Hryniewiecka-Jachowicz, dyrektor operacyjny i członek zarządu Polskiej Izby Nieruchomości Komercyjnych (PINK). - Zdania są podzielone – zauważa. - Biura nie znikną, chociaż się zmienią. Nadal będziemy mieli biura w centrum. Będą wizytówką.  Być może będziemy mieć jeszcze inne biura satelitarne. Pracownicy tęsknią za powrotem do biura – podkreśla.

Agnieszka Hryniewiecka-Jachowicz przypomina robione w ostatnim roku badania, które wykazały, że w pierwszym okresie pracy zdalnej efektywność pracowników rzeczywiście wzrosła, ale w niektórych branżach tę efektywność w dłuższym czasie jest bardzo trudno utrzymać. – To, jak często musimy chodzić do biura, w jakim zakresie biura są potrzebne, zależy od branży – mówi dyrektor PINK. - Biur na pewno potrzebuje consulting. Wszystkiego zdalnie nie załatwią też prawnicy, doradcy nieruchomościowi – wskazuje.

Doświadczenia dwojakiego rodzaju z pracą zdalną ma Katarzyna Gruszecka-Spychała, wiceprezydent Gdyni ds. gospodarki. - Po pierwsze - jako pracodawca, i to duży pracodawca w administracji publicznej. Wszak my też przeszliśmy na pracę zdalną – mówi wiceprezydent. – W dużym jednak stopniu do biur już wróciliśmy. Z drugiej strony patrzę na to jako gospodarz miasta odpowiedzialny za planowanie przestrzenne i planowanie inwestycji, odpowiedzialny za przeznaczanie pod nie terenów. Śledząc analizy - i polskie, i zagraniczne, rozmawiając z najemcami i właścicielami powierzchni biurowych, nie nabieram przekonania, że biura opustoszeją. Być może się zmienią, być może zmienią swoich najemców, którzy będą używać biur inaczej niż do tej pory.

Wiceprezydent Gdyni zastrzega jednocześnie, że dziś trochę jeszcze wróżmy z fusów. - Nie możemy przecież powiedzieć, że pandemia się skończyła. Nie wiemy, co jeszcze się wydarzy – tłumaczy Katarzyna Gruszecka-Spychała. – Niczego nie mówię więc na 200 procent. Zasadniczo zakładamy jednak, że rynek nadal będzie się rozwijał. 

O powrotach do biur mówi Agnieszka Żygieło, Senior Consultant, w BNP Paribas Real Estate.  - Żadna technologia nie zastąpi spotkania twarzą w twarz – podkreśla ekspertka. - Wiele firm bazuje na stałej wymianie informacji. Kiedy jesteśmy „na home office”, nie dzwonimy z każdą nową informacją do każdego pracownika. Może być więc tak, że sporo informacji nam umyka – zauważa.

Przypomina, że wcześniej home office był „pożądanym bonusem”. - Firmy otwierały się na taką możliwość. W BNP Paribas Real Estate home office stosowaliśmy częściowo, dlatego przejście na ten tryb nie było dla nas dużym szokiem - Agnieszka Żygieło. - Wiele firm musiało jednak przyspieszyć zmiany technologiczne, żeby zapewnić możliwość stałego kontaktu pomiędzy pracownikami i klientami firm.

Ekspertka BNP Paribas Real Estate zwraca też uwagę na ożywienie wśród najemców i rosnącą liczbę pytań o powierzchnie biurowe.

Także Maciej Kandybowicz, Leasing Manager w firmie deweloperskiej Vastint  nie ma wątpliwości, że biura są i będą potrzebne. – Praca zdalna pojawiła się już wcześniej, była bonusem, z którego korzystały np. firmy IT – przypomina. - Covid przyspieszył przejście na pracę zdalną większej liczby ludzi. Z czysto ludzkiego punktu widzenia potrzebujemy kontaktu z innymi, potrzebujemy pracy w biurze. Powroty do biur, na razie powolne, będą narastały wraz z wygasaniem pandemii i zwiększaniem się liczby szczepień. Ja już pracuję z biura i bardzo to sobie chwalę. Oczywiście, muszą być zachowane wszelkie środki ostrożności, bezpieczeństwa, dystans – podkreśla.

Zdaniem Macieja Kandybowicza zmienić się mogą układy i aranżacja biur.  Open space’y mogą już nie być tak duże jak do tej pory. – To raczej wydzielone strefy dla 20 – 30 osób – mówi ekspert firmy Vastint. Do tych stref będą przypisane dodatkowe funkcje, jak sale konferencyjne czy pokoje spotkań. – Chodzi o to, by ludzie nie przemieszczali się po całej przestrzeni biurowej – tłumaczy Maciej Kandybowicz. - Pozostaną układy: gabinety dla kadry menedżerskiej, open space’y dla pozostałych pracowników.

Optymizmu nie traci Sebastian Świstak, Leasing Director w Cavatina Holding. - Biura szybko się zapełnią, choć może nie tak szybko jak ogródki restauracyjne w weekend otwarcia – mówi dyrektor.  - Jeden z naszych głównych najemców w Warszawie już zapowiedział, że od czerwca będzie zajmował co najmniej 50 proc. stanowisk pracy.

Dyrektor z Cavatiny podkreśla, że rynek zawsze dąży do równowagi. - Nie wszyscy będą pracować w biurach, tak jak nie wszyscy będą pracować w domach – mówi Sebastian Świstak. –  Będzie pewna rotacyjność, do której firmy dążyły już wcześniej. Mieliśmy np. stu pracowników, a stanowisk pracy – 80. Ten proces rozpoczął się już wcześniej. Teraz tylko przyspieszy.

Sebastian Świstak nie ma wątpliwości, że na rynku jest miejsce na nowe biurowce. - Kiedy popyt się odrodzi, kiedy najemcy się odblokują, powierzchnia będzie potrzebna praktycznie od zaraz – podkreśla dyrektor. – Wygrają ci deweloperzy, którzy będą mogli taką powierzchnię zaoferować.

Inwestycje Cavatiny idą zgodnie z harmonogramem. Żadna z budów nie stanęła.  Wszystkie plany realizuje też Vatint.

Eksperci są zgodni, że na znaczeniu zyskują powierzchnie elastyczne.

Renesans przeżywa też idea miast kwadransowych.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA