fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzea

Małgorzata Piwowar: Muzeum Narodowe i koniec blamażu

Muzeum Narodowe w Warszawie
Wikimedia Commons, Creative Commons Attribution-Share Alike 4.0 International, 3.0 Unported, 2.5 Generic, 2.0 Generic and 1.0 Generic licens
Jerzy Miziołek, szef Muzeum Narodowego w Warszawie, odwołany. Rok po nominacji minister kultury Piotr Gliński wycofał się z niefortunnej decyzji.

W lakonicznym komunikacie opublikowanym na stronie MKiDN przeczytać można, że minister przyjął rezygnację prof. dr. hab. Jerzego Miziołka ze stanowiska dyrektora Muzeum Narodowego w Warszawie. Niewiele jak na to, że pod koniec ubiegłego tygodnia minister kultury Piotr Gliński zwrócił się do muzealnych związków zawodowych o opinię związaną z zamiarem zwolnienia dyr. Miziołka, który mimo wielokrotnych porażek nie zamierzał podać się do dymisji.

Jednocześnie minister zdecydował, że następny dyrektor stołecznego Muzeum Narodowego zostanie wybrany w konkursie. To daje nadzieję, że nowy dowodzący prestiżową instytucją polskiej kultury będzie miał odpowiednie kompetencje i zyska aprobatę środowiska. Nie było tak, niestety, w przypadku ustępującego dyrektora. Jego obowiązki do czasu rozstrzygnięcia konkursu będzie pełnił Łukasz Gaweł, dotychczasowy wicedyrektor Muzeum Narodowego w Krakowie.

Już w chwili mianowania kandydatura Jerzego Miziołka nie zyskała akceptacji Stowarzyszenia Historyków Sztuki. Ale w rozmowie przeprowadzonej przez „Rzeczpospolitą" Jerzy Miziołek powiedział m.in.: „Projekty 12 opisanych wystaw przedstawiłem ministrowi Piotrowi Glińskiemu i zostały zaakceptowane. Ale jeśli uda się zrealizować osiem, czyli dwie rocznie, ale o dużym rezonansie, uznam to za sukces". Kolejne wystawiennicze odsłony rocznicowe związane z Leonardem da Vinci, Rembrandtem czy ostatnio Rafaelem – nazywane były pokazami. Wszakże wielkie nazwiska służyły jedynie za wabiki i nie stała za nimi adekwatna treść. W przypadku pokazu Leonarda doszło do sytuacji kompromitującej, jaką było pokazywanie lightboxów z dziełami mistrza. Zaś na ostatniej pokazowej odsłonie Rafaela reprezentuje jedna kopia i przypadkowe dzieła innych twórców.

Jerzy Miziołek nie przedstawił przemyślanych programów edukacyjnych ani ważnych wydawnictw. Widzowie też nie stali w kolejkach, choć pokazy były krótkie i zmieniały się jak w kalejdoskopie, co też nie jest normalną praktyką muzeów tej rangi co stołeczne Muzeum Narodowe.

Kolejne działania udowadniały narastający chaos, z czego dobrze można było sobie zdać sprawę, uczestnicząc choćby w następujących po sobie ekspresowo konferencjach prasowych, podczas których za każdym razem na planie pierwszym dyrektor Miziołek sytuował siebie.

Była też niefortunna, realizowana w pośpiechu zmiana stałej wystawy sztuki XX wieku, przygotowywanej przez Piotra Rypsona – na nową „Widoczne Niewidoczne". Zresztą i tę dyrektor Miziołek nazwał „Pokazem malarstwa ze zbiorów MN w Warszawie". Nie odbyła się żadna z zadeklarowanych wystaw problemowych.

Nie zwiększyła się powierzchnia wystawiennicza ani nie zrealizowały się też marzenia o rozbudowie MN, mimo że dyrektor Miziołek mówił „Rzeczpospolitej": „Mam nadzieję, że będę w tej kwestii bardziej skuteczny". Jednocześnie z Muzeum Narodowego odeszło bądź zostało zwolnionych wielu pracowników, w tym jeden z najcenniejszych atutów instytucji – wybitny naukowiec i kurator prof. Antoni Ziemba.

Fałszywa okazała się zatem składana przez dyrektora przed rokiem deklaracja: „Podchodzę do tej misji z pokorą. Nie o mnie tu przecież chodzi, ale o sukces Muzeum Narodowego".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA