fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Medycyna i zdrowie

E-papierosy: aromaty usypiają czujność rodziców

PAP
O niebezpiecznych zastosowaniach e-papierosów i zagrożeniach z nimi związanych mówi Tomasz Białas, dyrektor Departamentu Nadzoru nad Środkami Zastępczymi w Głównym Inspektoracie Sanitarnym.

Za pomocą e-papierosów można zażywać narkotyki – marihuanę, a nawet substancję stosowaną w tzw. pigułce gwałtu (GHB). Prawda czy fałsz?

Niestety prawda. Technologia pozwala dziś używać każdego narkotyku drogą inhalacyjną za pomocą e-papierosa, przy czym mówimy o tych e-papierosach, w których są wykorzystywane liquidy, czyli mają podgrzewany cartridge płynny. Zawiera on glikol albo glikol propylenowy i glicerynę, która rozpuszcza różne substancje, również smakowe. Także wyciąg z marihuany, czyli THC, oraz pozostałe kannabinole i inne substancje niebezpieczne.

Internet podsuwa przepisy na takie marihuanowe wkłady. Łatwo je przyrządzić w domu?

W dzisiejszych czasach nikt raczej nie zajmuje się chałupniczym wytwarzaniem tego typu substancji, bo na czarnym rynku można kupić gotowe półprodukty, które dodaje się do e-papierosa. To, że olejek z THC jest nielegalny, nie znaczy, że jest niedostępny. W Polsce ok. 27 proc. uczniów deklaruje, że przynajmniej raz w życiu paliło marihuanę, co znaczy, że ta substancja narkotyczna jest dość powszechna.

Można więc wyobrazić sobie sytuację, w której rodzic zezwala nastolatkowi na „mniejsze zło", czyli palenie e-papierosa, a dziecko wdycha narkotyki?

Tak, tym bardziej że THC w postaci liquidu nie ma charakterystycznego zapachu marihuany. Pytanie, czy e-papieros jako narzędzie można uznać za bezpieczniejszy od tradycyjnego. E-papierosy powstały jako wynik poszukiwań przemysłu tytoniowego. Ludzie odchodzą od tradycyjnych papierosów, bo wyniki badań prowadzonych przez 70 lat pokazały jednoznacznie, że palenie jest bardzo, a wręcz śmiertelnie szkodliwe – ponad 90 proc. rodzajów raka płuc jest nikotynozależnych. Dlatego koncerny tytoniowe postanowiły wybiec do przodu i wymyślić alternatywną formę zażywania nikotyny, która jest bardzo uzależniającą substancją psychoaktywną. E-papieros pod tym względem niewiele zmienia, bo stosując go, dostarczamy czasem znacznie więcej nikotyny niż w przypadku tradycyjnego papierosa. Różnica jest taka, że tu mamy nikotynę syntetyczną, a w papierosie tradycyjnym pochodzi ona z tytoniu. Przyzwyczajenie do nikotyny się nie zmniejsza. Inna jest technologia.

Pod wieloma względami ta technologia jest atrakcyjniejsza, bo pozwala zastąpić papierosowy smród na przykład aromatem truskawek.

I nie tylko. Ludzka wyobraźnia jest nieograniczona i jestem w stanie wyobrazić sobie aromat boczku wędzonego lub kiszonego ogórka. Różne źródła podają, że substancji aromatyzujących jest od 8 do 15 tysięcy. Wiadomo też, że dość skutecznie niwelują zapach marihuany czy innych niedozwolonych substancji i rodzic ich nie wyczuje. Zapach usypia czujność.

Czy e-papierosy przyciągają nowych użytkowników? Ich palenie robi się modne?

Tego nie wiemy na pewno. Z danych Głównego Inspektoratu Sanitarnego wynika natomiast, że od 2011 r. sześciokrotnie wzrosła liczba nastolatków, którzy spróbowali e-papierosa, i że co trzeci go pali. Używalność e-papierosów wśród młodych ludzi wzrosła także dlatego, że są one fajnym gadżetem. Urządzenie do wapowania świetnie nadaje się do personalizacji – w internecie można zobaczyć małe dzieła sztuki wysadzane elementami jubilerskimi. To coś, co jest fajne, modne, a więc także atrakcyjne.

Czy gdyby nie ta atrakcyjność, część palących e-papierosy stosowałaby te tradycyjne?

Niektórzy pewnie tak, ale dane pokazują, że liczba palaczy w Polsce spada. Kilkanaście lat temu paliło ponad 30 proc. kobiet i mężczyzn. Był czas, gdy paliło ponad 60 proc. Polaków. Dziś pali co piąty i zauważamy trend spadkowy. Być może, że gdyby nie e-papierosy, bylibyśmy jeszcze bardziej wolni od tytoniu. Niemniej rynek tytoniowy bardzo mocno uderza w młodych, którzy wchodzą na rynek i potencjalnie będą klientami przez długie lata. Niewątpliwie pojawienie się e-papierosów może spowodować trend wzrostowy.

Internet stara się nas przekonać, że e-papierosy są niemal zdrowe i bezpieczne, ale już wiemy, że amerykańscy badacze wiążą ponad 200 śmierci właśnie z tymi urządzeniami. Dlaczego mówi się o tym tak mało?

Na szczęście prac naukowych na temat związków takich papierosów np. z przewlekłą obturacyjną chorobą płuc jest coraz więcej. Amerykańskie Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom wprowadziło termin EVALI (e-cigarette or vaping product use associated lung injury), który określa choroby i urazy płuc związane z używaniem e-papierosów lub waporyzacją. Trzeba jednak pamiętać, że na razie możemy mówić jedynie o ryzyku. Żeby z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że e-papieros wywołuje taką czy inną chorobę, potrzeba lat badań. E-papierosy są na rynku dziesięć lat, popularne nawet krócej. Rzetelne badania zajmą co najmniej 20 lat.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA