fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Medycyna i zdrowie

W raku płuca kluczowe znaczenie ma czas

Anna Żyłowska prezes Stowarzyszenia Walki z Rakiem Płuca
Robert Gardziński
Obowiązkowe prześwietlenia klatki piersiowej pozwoliłyby na wcześniejsze wykrycie raka płuca – mówi Anna Żyłowska, prezes Stowarzyszenia Walki z Rakiem Płuca.

W powszechnej świadomości największym zagrożeniem nowotworowym jest rak piersi, szyjki macicy i prostaty. Tymczasem w naszym kraju najwięcej osób umiera z powodu raka płuca. Dlaczego Polacy tak mało wiedzą o tej chorobie?

Rzeczywiście, w Polsce na raka płuca zapada rocznie 23 tys. osób. Mimo ogromnej skali myślę, że o raku płuca mówi się tak mało, bo to temat stygmatyzowany. Wszyscy współczują chorym na raka piersi czy prostaty, a pacjenta z rakiem płuca często postrzegają jako kogoś, kto sobie na tę chorobę zasłużył, paląc papierosy albo pijąc alkohol. Choremu na cukrzycę czy osobie po zawale nikt nie powie: „Chorujesz, bo jesteś gruby", a osoby z rakiem płuca często spotykają się z takimi uwagami.

Walczę z tym od lat, tłumacząc, że około 20 proc. osób z rakiem płuca nigdy nie paliło, że chorują nawet osoby, które nie miały kontaktu z dymem papierosowym. Za rozwój raka płuca odpowiadają też azbest, smog czy predyspozycje genetyczne. Z paleniem wiąże się także rak krtani, przełyku, nerki, ale o tym się nie mówi. Wszyscy stygmatyzują płuco.

Lekarze też?

Bywa różnie. Pacjenci przyznają jednak, że pierwsze pytanie, jakie słyszą od lekarza, to: „Ile pani pali i od ilu lat?"

Być może dzieje się tak dlatego, że rak płuca jest w Polsce diagnozowany zbyt późno, a jego objawy najczęściej ignorują właśnie palacze. Jeśli bowiem komuś od lat towarzyszy kaszel czy chrypa, to nagła zmiana w ich charakterze nie budzi niepokoju. Ot, kupują w aptece jakiś syrop lub tabletki i próbują to przeczekać. Dlatego o chorobie dowiadują się dopiero, gdy objawy są tak dotkliwe, że wymagają wizyty u lekarza. Wówczas jednak zwykle już mają przerzuty, często odległe.

Co można zrobić, by tę chorobę rozpoznawać wcześniej?

Na pewno pomogłyby badania przesiewowe, których w Polsce wciąż jest za mało. Ostatnie prowadzone były zaledwie w trzech ośrodkach w województwach zachodniopomorskim, pomorskim i mazowieckim i dotyczyły małej grupy osób powyżej 50. roku życia z 40 paczkolatami, czyli takich, które palą co najmniej 40 lat.

Tymczasem na raka płuca coraz częściej zapadają osoby młode, w wieku 20–30 lat, coraz częściej kobiety. A u osoby młodej rak płuca ma bardziej gwałtowny przebieg, rozwija się szybciej i jest cięższy. Gdyby, jak za słusznie minionego ustroju, obowiązkowe były prześwietlenia klatki piersiowej, w wielu przypadkach udałoby się wcześniej wykryć chorobę. Choć nie we wszystkich, bo często rentgen klatki piersiowej nie daje odpowiedzi.

Jak pacjenci reagują na diagnozę?

Moment diagnozy jest takim „zatrzymaniem w czasie". Większość traktuje ją jako katastrofę, wyrok, jest pewna, że to kres ich życia. Tymczasem z rakiem płuca można żyć. Niestety, chorzy często zostają z rozpoznaniem sami i na własną rękę szukają ośrodka, w którym mogliby się leczyć. A przecież pogłębioną diagnostykę trzeba wykonać jak najszybciej, bo w raku płuca liczy się czas. Każdy kolejny dzień przybliża pacjenta do tego, że jego choroba okaże się nieuleczalna. Każdy z nas wie, że leczenie w Polsce nie jest najlepsze. Ponad dziesięć lat nie stosowano najnowszych standardów terapii. Wciąż jednak nie dysponujemy lekami stosowanymi w Europie, które mają wysoką skuteczność i dają wspaniałe efekty terapeutyczne. Gdyby można je było stosować, rak płuca, podobnie jak rak piersi, z choroby śmiertelnej mógłby stać się chorobą przewlekłą.

W jaki sposób Stowarzyszenie Walki z Rakiem Płuca stara się poprawić sytuację pacjentów w Polsce?

Staramy się, w miarę możliwości, negocjować z Ministerstwem Zdrowia dopuszczenie na listę refundacyjną nowych leków rokujących dobrze dla pacjentów. Jesteśmy na bieżąco z najnowszymi doniesieniami towarzystw naukowych i ściśle współpracujemy z wybitnymi polskimi onkologami. Wysyłamy do ministra zdrowia pisma, w których przekonujemy o potencjalnych korzyściach z rozszerzenia spektrum terapii. Argumentujemy, że chorzy na raka płuca mogą żyć dłużej i w lepszej kondycji. Znane są przykłady osób, które z tą chorobą żyją po kilkanaście lat. Chcielibyśmy, by dotyczyło to jak największej liczby pacjentów.

Materiał powstał przy wsparciu firmy MSD

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA