fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Medycyna i zdrowie

Alkohol jest silnie rakotwórczy, nawet w małych ilościach

Adobe Stock
Z badań brytyjskich naukowców wynika, że nawet niewielka ilość wypijanego alkoholu zwiększa ryzyko zachorowania na wiele odmian raka.
Z początkiem 2019 r. nadchodzą złe wieści dla miłośników nektaru Dionizosa. Lekarze brytyjscy nie mają już żadnej wątpliwości – aldehyd octowy, który powstaje w wątrobie w procesie odwodornienia etanolu, ma właściwości silnie rakotwórcze. Raport naczelnego lekarza Wielkiej Brytanii prof. Sally Davies bezwzględnie rozprawia się z mitem o prozdrowotnych właściwościach alkoholu.
Spożywanie etanolu w jakiejkolwiek postaci, a co grosza, w jakiejkolwiek ilości znacznie zwiększa ryzyko zachorowania aż na siedem odmian nowotworów złośliwych.
Oczywiście nie oznacza to, że każdy, kto pije alkohol, wkrótce zachoruje na raka krtani, przełyku, piersi, wątroby, trzustki, jelita czy żołądka. Bez wątpienia jednak znacznie zwiększa takie możliwości.
Analizy trendów chorobowych wśród całej populacji Wysp Brytyjskich potwierdzają, że osoby pijące regularnie alkohol w jakiejkolwiek postaci znacznie częściej zapadają na wymienione rodzaje raka niż ludzie, którzy tego nie robią.
Picie alkoholu jest bezpośrednią przyczyną zachorowań na raka 12 tys. Brytyjczyków rocznie. Badania dowodzą także, że nie ma określonych schematów picia alkoholu, które możemy uznać za mniej lub bardziej bezpieczne pod względem ryzyka zachorowania na raka. Badania dowodzą, że picie alkoholu zawsze zwiększa ryzyko onkologiczne, niezależnie od tego, czy pije się go w dużych ilościach raz w tygodniu, czy znacznie mniej, ale codziennie.

Prawdy i mity o alkoholu

W latach 90. XX w. powstało wiele opracowań naukowych przekonujących, że umiarkowane spożywanie alkoholu, w tym szczególnie czerwonego wina, może mieć korzystny wpływ na serce. Kieliszek wina spożywany do posiłku każdego dnia miał mieć, w opinii autorów tych publikacji, zbawienne działanie na nasz system krwionośny. Uważano, że wino nie tylko zmniejsza anemię, ale zawarte w nim polifenole mają właściwości przeciwutleniające, a więc antynowotworowe, i rozpuszczają złogi cholesterolowe we krwi.
Jednak opublikowane w 2016 r. zalecenia naczelnego lekarza Wielkiej Brytanii brutalnie rozprawiły się z prozdrowotną legendą wina. Także dzięki długim i złożonym studiom nad niedokrwistością Fanconiego – rzadką chorobą genetyczną występującą u dzieci – naukowcy dowiedli, że picie alkoholu powoduje kumulowanie się uszkodzeń DNA, zwiększając przez to ryzyko zachorowanie na raka. Choroba Fanconiego podobnie jak nowotwory spowodowane alkoholem mają ten sam czynnik etiologiczny, częściowo metabolizowany przez alkohol.

Fatalne połączenie picia i palenia

Czy zatem nie ma żadnych korzyści zdrowotnych wynikających z picia alkoholu? Niektóre wnioski wynikające z badań naukowych wydają się być sprzeczne. Na przykład kilka lat temu wykazano, że wśród osób pijących czerwone wino występuje najniższy odsetek zachorowań na raka głowy i szyi. W badaniach tych nie uwzględniono jednak innych nawyków osób badanych, takich jak palenie tytoniu czy ryzykowne zachowania seksualne.
Wiele publikacji naukowych podkreśla też, że polifenole zawarte w winach czy niektórych rodzajach nalewek są zdrowe dla naszych serc i mózgów. To dość pochopne wnioski, bowiem znacznie więcej polifenoli zawiera garść zwykłych jagód leśnych niż nawet kilka butelek niektórych rodzajów win. Jeżeli zatem szukamy wyłącznie zdrowotnego uzasadnienia sięgania po kieliszek, to na pewno go nie znajdziemy. Nowe wytyczne rządu brytyjskiego uznają bowiem każdy rodzaj alkoholu – niezależnie, czy dotyczy to piwa, wina, czy wódki – za czynnik jednakowo zwiększający ryzyko zachorowania na siedem wspomnianych rodzajów nowotworów. Warto przy tym podkreślić, że w przypadku niektórych z tych chorób, tak jak na przykład raka piersi, działanie kancerogenne alkoholu polega głównie na zaburzeniu gospodarki hormonalnej.
Ostrzeżenia w internecie
Ostrzeżenia opublikowane na stronie internetowej Cancer Research UK, a oparte na raporcie specjalistów z London School of Hygiene, nie pozostawiają zatem żadnych złudzeń. Pijemy na własne ryzyko. Do tego pamiętajmy, że kancerogenne działanie alkoholu potęguje każdy wypalony do drinka papieros lub cygaro.
– Obserwacje wskazują, że picie alkoholu zwiększa ryzyko nowotworów górnego odcinka przewodu pokarmowego i układu oddechowego nawet u osób niepalących tytoniu – możemy przeczytać w internetowym „Kodeksie walki z rakiem" Instytutu im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie – natomiast picie wraz z paleniem tytoniu bardzo zwiększa ryzyko zachorowania na te nowotwory, a każdy z tych czynników potęguje działanie drugiego.
Nie wyznaczono jednak wartości progowej dziennej dawki alkoholu, poniżej której zmniejsza się ryzyko chorób nowotworowych. Już bowiem o,2 l piwa lub kieliszek wina dziennie zwiększa ryzyko zachorowania na raka piersi u kobiet w porównaniu z tymi, które w ogóle nie piją alkoholu. Wszystko wskazuje zatem, że najbezpieczniejszym rozwiązaniem jest zatem całkowita abstynencja.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA