fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Media i internet

UE bliżej zakazu geoblokowania usług on-line

Fotorzepa, Magdalena Lemańska
Przepisy, które mają rozwiązać w krajach UE problem z transgraniczną dostępnością rozmaitych usług (np. zakupów on-line), zostaną ostatecznie przyjęte przez UE jeszcze w tym roku, najpóźniej na jesiennej sesji plenarnej parlamentu.

We wtorek poprawki do propozycji przepisów ograniczających takie praktyki przyjęła europejska Komisja ds. Rynku Wewnętrznego i Ochrony Konsumentów (IMCO). Po wprowadzanych teraz zmianach każdy internauta z kraju UE będzie musiał mieć możliwość wejścia na stronę każdego sklepu czy platformy z usługami on-line, niezależnie od kraju pochodzenia i zamieszkania. Będzie też musiał mieć możliwość zapłacenia za wybraną usługę swoją kartą kredytową i możliwość otrzymania wysyłki na swój adres. Przedsiębiorcy, których zmiana przepisów zmusi do prowadzenia działalności w skali paneuropejskiej, nie będą musieli płacić podatku VAT na nowych rynkach. - To wspierałoby Jednolity Rynek Cyfrowy, o który wszyscy walczymy, a także wzmacniało zdrową konkurencję - mówiła europosłanka Róża Thun, która stoi za tym raportem i mocno go popiera. - Geoblokowanie to dyskryminowanie konsumenta mieszkającego w innym kraju, niż ten, który wybrał sobie do funkcjonowania przedsiębiorca. Wprowadziliśmy zakaz dyskryminowania konsumenta w zależności od tego, w jakim kraju mieszka i z jakiego instrumentu finansowego korzysta – dodawała. Jej zdaniem nowe przepisy nie skomplikują życia firmom. - Przedsiębiorca będzie teraz mógł prowadzić działalność w dowolnym kraju, sprzedaż będzie odbywać się w sposób „pasywny" – może sprzedawać klientom z innych krajów swoje usługi tak, jakby sprzedawał te usługi klientom we własnym kraju. To ważne, bo to nie będzie dyskryminować małych ani średnich przedsiębiorców, a jednocześnienie będzie zmuszony do otwierania działalności w innym kraju – mówi Róża Thun.

Przegłosowane dzisiaj w Brukseli zmiany zakładają m.in., że po trzech latach Komisja zrewiduje sytuację i zobaczy, jak przyjęły się nowe przepisy, a następnie będzie dokonywać takiego przeglądu co pięć lat.

Dokument punktuje, że do nadużyć w tym zakresie dochodzi także w serwisach wideo i telewizyjnych (zwłaszcza w zakresie praw sportowych, które są sprzedawane w oparciu o ściśle określone licencje terytorialne), usługach finansowych on-line oraz transporcie i usługach zdrowotnych. Ale te obszary nie będą objęte nowym prawem – po części są rozwiązywana innymi przepisami, po części (jak serwisy wideo on-line) zostaną objęte analogicznymi przepisami, ale w kolejnych latach. – Obejmie je przegląd przeprowadzony po trzech latach – mówiła Róża Thun.

Zakaz geoblockingu ma poparcie Andrusa Ansipa, europejskiego komisarza ds. jednolitego rynku cyfrowego. – Nieuprawnione geoblokowanie dostępu do rozmaitych usług to problem powszechny. 20 proc. internautów w UE korzysta z sieci VPN, by moc mieć dostęp do pożądanych treści w sieci – mówił Ansip na poniedziałkowym posiedzeniu Komisji ds. Rynku Wewnętrznego i Ochrony Konsumentów (IMCO). Jak dodawał, nie rozumie używanych często przy okazji debaty nt. zniesienia geoblockingu przez przedsiębiorców argumentów o „ekskluzywności" niektórych usług i treści, gdy są dostępne tylko na wybranych rynkach.

By prawo zaczęło obowiązywać, konieczne są jeszcze teraz negocjacje z Radą UE, która ma na niektóre rozwiązania inne poglądy. – Jedną z uwag Rady było, by nowe przepisy, by dotyczyły one także relacji b2b, my optujemy, żeby te rozwiązania obowiązywały tylko w relacjach firma-klient. Rozważamy też, czy nie warto zająć się także geoblokowaniem treści audiowizualnych. W moim sprawozdaniu nie dotykaliśmy jednak kwestii prawa autorskich. To będzie się odbywało w innych procesach legislacyjnych. Tu możemy się różnić z Radą, ale myślę, że możliwe jest porozumienie – mówiła Thun.

Przeciwko wprowadzanym teraz zmianom mocno lobbują najwięksi przedstawiciele branży muzycznej. - Objęcie branży fonograficznej zakazem geoblokad to działania antykonsumenckie, które szczególnie uderzą w polskiego fana muzyki, w rodzimy przemysł muzyczny i ostatecznie w samych artystów. Jesteśmy jednak przekonani, że ten głos środowiska muzycznego nie zostanie zignorowany, a polscy europosłowie podczas głosowania będą popierali jednogłośnie polskich artystów i polskich fanów muzyki – apelował Jan Kubicki, prezes Universal Music Polska na łamach „Rz" w lutym, argumentując, że nowe rozwiązania spowodują w Polscem.in. wzrost cen za dostęp do takich serwisów do Spotify (obecnie są one niższe niż na niektórych innych rynkach europejskich i po zmianie przepisów branża prawdopodobnie wyrówna stawki, by nie dochodziło do sytuacji, w której europejscy internauci wyszukują sobie najtańsze możliwe pakiety na innych rynkach).

Zdaniem Róży Thun nawet, jeśli tak się stanie, niższe ceny spowodują wzrost liczby klientów takich serwisów. Nie jest ona jednak przekonana, że branża rzeczywiście zdecyduje się na podwyżki cen.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA