fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Robert Mazurek: Ziewanie towarzyszy mi coraz częściej

Fotorzepa, Robert Gardziński
Czytam, że jednego sędziego w Polsce wykończyło nagie zdjęcie. Jest na nim sam. Matko jedyna, to PiS się już za nudystów wziął?! Tu, w południowej Afryce, do lepszych obrazków przyzwyczajeni są czytelnicy gazet. Fotką in flagranti załatwiono jednego biskupa i kilku polityków opozycji, więc goły sędzia, w dodatku bez baby, wzbudziłby co najwyżej politowanie. Wiadomo dlaczego.

I ziewanie, o, właśnie, ziewanie. Towarzyszy ono mojej osobie coraz częściej, i to zamiast oburzenia, nie dlatego nawet, że tak zepsuty jestem, raczej przyzwyczajony. Upił się ktoś ważny? Phi tam, kiedyś, jak była impreza w hotelu sejmowym, to panienka przez okno wypadła. Zresztą, zaraz tam wypadła, może polatać chciała jak córka marszałka Borusewicza, która – jeśli wierzyć rządowej telewizji – 13 razy poleciała z papą w oficjalną delegację zagraniczną.

Czy mnie to oburza? W najmniejszym stopniu, bawi co najwyżej. Zawsze mnie bawi, jak jakieś cymbały pieczołowicie zastawiają na kogoś sidła, po czym same w nie wpadają. W języku smarkaterii nazywa się to instant karma – zerknijcie na YouTube'a, miliony tam filmików, jak ktoś chciał kogoś do wody wepchnąć, a tymczasem, ha, ha, ha, runął jak długi. To spotkało teraz Borusewicza, który najpierw pryncypialnie potępiał Kuchcińskiego, a dziś takie buty. Zwykle jednak nawet rozbawienia nie ma, samo ziewanie zos...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA