Adria zawiesiła loty w poniedziałek wieczorem, 23 września.
"Decyzja o tymczasowym zaprzestaniu wykonywania lotów jest konsekwencją niezabezpieczenia dostępu do nowych środków finansowych, których linia potrzebuje do prowadzenia dalszych operacji lotniczych. W tym momencie firma intensywnie poszukuje rozwiązań we współpracy z potencjalnym inwestorem" - napisano w oświadczeniu. Linia lotnicza zapewnia, że jej celem jest ponowne wznowienie operacji lotniczych, a zaprzestanie działalności jest tymczasowe.
Firma głęboko ubolewa nad sytuacją i przeprasza wszystkich pasażerów i partnerów. Adria Airways zaleca swoim pasażerom i partnerom śledzenie informacji online. Zakup biletów na przyszłe połączenia przewoźnika nie został wstrzymany.
Zarząd Adria Airways zażądał wczoraj od słoweńskiego rządu 4 mln euro, ale środków tych nie otrzymał. Bankructwo linii oznacza nie tylko kłopoty dla pasażerów, ale także dla 558 osób zatrudnionych w Adria Airways.
Adria Airways zakończyła 2018 r. ze stratą wynoszącą prawie 15 mln euro. To drugi rok strat z rzędu dla słoweńskiego przewoźnika. Łączny dług przedsiębiorstwa wynosi 60 mln euro. W połowie września wierzyciele doprowadzili do zablokowania wszystkich rachunków bankowych Adrii.
Założona w 1961 roku i sprywatyzowana w 2016 r. Adria jest największą linią lotniczą w Słowenii.
Ofiarami decyzji o zawieszeniu lotów padli polscy siatkarze, którzy mieli lecieć we wtorek z Amsterdamu do Lublany na półfinał Mistrzostw Europy. Podróż mieli odbyć na pokładzie samolotu Adrii, który do stolicy Słowenii miał wylecieć o 10.15. "Jest nadzieja na bilety do Zagrzebia, ale nie dla wszystkich..." - poinformowano na koncie PZPS na Twitterze.
W reakcji na doniesienia o wstrzymaniu lotów przez Adrię premier Mateusz Morawiecki zapowiedział wysłanie po siatkarzy rządowego samolotu.
Półfinał ME siatkarzy zaplanowano na 26 września.