fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lotnictwo

Trwa nadal problem z instalacją elektryczną w MAX-ach

B737 MAX
Bloomberg
Amerykański urząd lotnictwa FAA zwrócił się do Boeinga o nową analizę i dokumentację wykazujące, że wiele podsystemów w MAX-ach nie zostanie zakłócone problemem z uziemieniem instalacji elektrycznej wykrytym w kwietniu w 3 miejscach

Dodatkowe wymogi urzędu zwiększają niepewność co do terminu, kiedy te najchętniej kupowane samoloty otrzymają ponowną zgodę na latanie. Problem ten uziemił niemal jedną czwartą floty B737 MAX, według FAA 109 samolotów, zdaniem ludzi z branży ponad 300 już gotowych samolotów — pisze Reuter.

Amerykańskie linie lotnicze oczekują ogłoszenia przez Boeinga w tym tygodniu informacji serwisowych, które pozwolą im dokonać napraw i szybko przywrócić te samoloty do pracy. Wiadomość o nowych wymogach FAA wpłynie zapewne na odroczenie tej daty. Wiele pytań organu nadzoru związanych ze względnie prostym problemem elektrycznym świadczy o surowszym podejściu tego organu do największego eksportera w Stanach, który usiłuje wyjść z kryzysu z MAX-ami i z pandemii.

– Nadal współpracujemy blisko z FAA i z klientami nad usunięciem problemu ścieżki uziemienia w B737 — powiedziała jedna z rzeczniczek koncernu. Rzecznik FAA zapytany o status tych samolotów odparł: — Kontynuujemy prace z Boeingiem.

Linie lotnicze wycofały na początku kwietnia kilkadziesiąt samolotów po ostrzeżeniu przez Boeinga o problemie z uziemieniem instalacji elektrycznej powstałym w procesie produkcji. Ostatecznie znaleziono go w 3 różnych miejscach w samolocie, z tego powodu wstrzymano wydawanie nowych maszyn.

W ubiegłym tygodniu Boeing przekazał liniom lotniczym informację serwisową, jak rozwiązać problem uziemienia instalacji elektrycznej, co chroni ją przed nagłym skokiem napięcia. Urząd FAA zatwierdził wówczas tę informację, ale w ramach dyskusji z producentem zwrócił się o dodatkową analizę, czy inne podzespoły w samolocie nie ucierpią z powodu braku uziemienia. Urząd zapozna się z tą analizą i ze wszelkimi koniecznymi zmianami w informacjach serwisowych, zanim zostaną rozesłane do przewoźników.

Boeing zaproponował przykręcenie do dwóch różnych powierzchni przewodu łączącego z masą, tworzącego ścieżkę uziemienia. Początkowo twierdził, że naprawa w każdym samolocie zajmie kilka godzin albo kilka dni. Do problemu z uziemieniem doszło po zmianie metody produkcji, bo Boeing chciał przyspieszyć rytm wypuszczania tych maszyn. Podobno ta zmiana ułatwiła wiercenie otworów.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA