fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lotnictwo

IATA: Testy PCR są za drogie

Test PCR na Covid
Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Powietrznych (IATA) uważa, że wywindowane ceny testów PCR zagrażają odrodzeniu podróży lotniczych. „Testowanie musi być wiarygodne, profesjonalne, efektywne i dostępne dla wszystkich" — czytamy w oświadczeniu.

I rolą rządów jest doprowadzenie do tego, by ceny testów spadły. Na świecie ceny testów wynoszą od ok. 90 dolarów do ponad 200 dol. W Polsce jest to odpowiednio od 300 do 700 złotych. IATA zbadała ceny w 16 krajach i okazuje się, że tylko Francja zastosowała się do zaleceń Światowej Organizacji Zdrowia i ma akceptowalne ceny testów.

Ale zdaniem zrzeszenia nawet te najniższe ceny nadal są zbyt wysokie, ponieważ znaczący wpływają na podwyższenie kosztów podróży. W czasach przed kryzysem średni koszt biletu lotniczego w jedną stronę wynosił ok 200 dol. I taryfy się praktycznie nie zmieniły. Jeśli dodamy do tego koszt testu z kraju, gdzie cena nie została wywindowana, to robi się 290 dol. za bilet w jedną stronę. A w przypadku, gdy testy muszą zostać wykonane dwukrotnie — przed wylotem i po wylądowaniu, to kwota ta rośnie do 380 dol. Przy konieczności zrobienia dwóch testów i podróży powrotnej pierwotna kwota 400 dol. rośnie do 760 dol. A jeśli ma polecieć cała rodzina, to ceny robią się niebotyczne. W przypadku 4-osobowej rodziny samo testowanie będzie więc kosztowało 1440 dolarów. Prawie tyle, co cena biletów.

— Nic tego nie uzasadnia, – uważa Willie Walsh, dyrektor generalny IATA. I nie ukrywa, że taka sytuacja jest szczególnie niepokojąca, bo wyraźnie już widać, że kolejne kraje znoszą bariery w podróżowaniu, a ludzie nie będą mogli z tego skorzystać, bo nie będzie ich stać na latanie.

— Najbardziej ucierpią podróże krótkie, takie do 1100 km, bo wtedy koszty testu będą szczególnie dotkliwe. Średnia taryfa na takich odległościach, to dzisiaj 105 dol. Czyli w większości wypadków koszty testów będą wyższe niż sama podróż. Więc jeśli rządom rzeczywiście zależy na ożywieniu po kryzysie turystyki i podróży lotniczych, to niech jak najszybciej wezmą się za kontrolę testów. W innym przypadku podróże lotnicze staną się przywilejem bogatych — dodaje Walsh.

Zdaniem Światowej Organizacji Zdrowia testy powinny być tak samo bezpłatne, jak jest to ze szczepionkami czy wystawianiem dokumentów. Z kolei IATA wskazuje, że wysokie ceny testów wygenerowały już rynek podróbek, którego nie byłoby, gdyby testy były tanie, bądź wręcz darmowe.

Cała nadzieja teraz jest w Parlamencie Europejskim, który w ostatnim tygodniu wezwał do tego, by testowanie w Unii Europejskiej było darmowe, dostępne i uniwersalne.

— Francja i Parlament Europejski już pokazały, jak to trzeba zrobić, a przecież żyjemy teraz w czasie ekonomicznej i zdrowotnej zapaści. Jeśli więc rządy nie są w stanie doprowadzić do tego, by testy były bezpłatne, to niech chociaż uniemożliwią firmom testującym zbijanie majątku na tej wyjątkowej sytuacji. Przy tym rządy mają jeszcze coś do zrobienia, bo w żadnym wypadku nie wolno im korzystać z pandemii i opodatkowywać tej usługi. I jak jest to możliwe, że taki sam test w Australii kosztuje 77 dol. a w Japonii 278 dol. Przecież koszty życia w Sydney i w Tokio są porównywane — argumentuje Willie Walsh.

IATA badała koszty testowania w Australii, Brazylii, Francji, Niemczech, Indonezji, Japonii, Nowej Zelandii, na Filipinach, w Singapurze, Korei Południowej, Tajlandii, Wlk. Brytanii, USA i w Wietnamie.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA