fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lotnictwo

Niemcy: Partia Zielonych chce zakazu krótkich lotów

Annalena Baerbock
Annalena Baerbock
AFP
Wraca temat zakazu rejsów krótkodystansowych. Kilka tygodni temu chciał ich zakazać wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej, Frans Timmermans. Teraz domagają się tego coraz intensywniej niemieccy Zieloni, licząca się siła polityczna w tym kraju.

O zakazie takich lotów w rozmowie z „Rzeczpospolitą” prezes Wizz Aira, Jozsef Varadi powiedział: „większej głupoty w życiu nie słyszałem”. Tyle ma na ten temat do powiedzenia.

Natomiast tak zdaniem Timmermansa, jak i niemieckich Zielonych na krótkich rejsach pasażerowie mieliby podróżować pociągami. I zresztą tak już się dzieje w Austrii, gdzie Austrian Airlines w zamian za pomoc publiczną musiały zrezygnować z krótkich tras. Podobnie jest we Francji, gdzie zakazane są połączenia lotnicze, jeśli można pojechać tam koleją, a podróż nie potrwa dłużej niż 2,5 godziny. Takie same zakazy chcą wprowadzić Hiszpanie.

W Niemczech kandydatka Zielonych na urząd kanclerski Annalena Baerbock powiedziała: „krótkie rejsy powinny zostać zakazane w przyszłości”. I sugerowała, by na początek wprowadzić wysokie podatki na takie trasy, a potem miałby obowiązywać całkowity zakaz lotów na takich połączeniach. Zieloni wprawdzie tracą ostatnio w sondażach, ale nadal stanowią w tym kraju potężną siłę polityczną. A w swoim programie mają zakaz krótkich rejsów w Niemczech od roku 2030.

Komentarze Barbock i Timmermansa wywołały w Niemczech dyskusję, która akurat trafiła na moment, kiedy Niemcy zaczęli pakować walizki na tegoroczne wakacje. Przedstawiciele CDU partii Angeli Merkel uważają, że gdyby takie rejsy zostały dodatkowo opodatkowane, to latanie szybko stałoby się przywilejem bogatych, a liberałowie z Wolnych Demokratów wyśmiewają Zielonych, że muszą zawsze mieć jakiś swój zakazowy fetysz. Tymczasem jednak sprawa jest rzeczywiście aktualna w tym kraju. Kiedy Europejski Bank Inwestycyjny przeprowadził w Niemczech badania na ten temat, 67 proc. Niemców powiedziało, że ich zdaniem taki zakaz byłby korzystny. Przeciwko zmianom w transporcie lotniczym protestują niemieckie związki zawodowe i jak na razie nie widać także, aby rząd w Berlinie spieszył się z wprowadzeniem odpowiednich regulacji. Powodem może być to, że po udzieleniu pomocy publicznej największemu niemieckiemu przewoźnikowi, państwo stało się jego akcjonariuszem.

Tyle że w Niemczech sieć kolejowa jest silnie rozbudowana i nawet sama Lufthansa korzysta z dowożenia pasażerów pociągiem do wielkich lotnisk. Zostały one jednak w większości tak zbudowane, że porty lotnicze nie są stacją ostatnią, tylko pociągi przez nie przejeżdżają. Już teraz 42 proc. siatki lotniczej ma pokrycie w połączeniach kolejowych, jeśli weźmiemy pod uwagę podróże pociągiem trwające do 4 godzin.

Oczywiście w przypadku podróży koleją emisje CO2 są znacząco niższe od lotniczych. Na przykład podróż pociągiem z Berlina do Monachium zostawia po sobie ślad węglowy 5,7 raza mniejszy od rejsu samolotem.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA