fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lotnictwo

Jeden z szefów Boeinga rezygnuje. Z powodu artykułu sprzed 33 lat

Bloomberg
Szef komunikacji w Boeingu 33 lata temu wziął udział w dyskusji na temat tego, czy kobiety powinny brać udział w akcjach bojowych.

Niel Golightly zrezygnował nagle w czwartek ze stanowiska szefa komunikacji w Boeingu. Oznacza to, że koncern będzie musiał czwarty raz w ciągu trzech lat szukać osoby, która zajmie się kreowaniem wizerunku firmy, przeżywającej obecnie kryzys z powodu problemów Boeinga 737 MAX.

Powód rezygnacji Golightly’ego ze stanowiska jest dość osobliwy. Jest nim bowiem artykuł, który napisał on w 1987 roku pod tytułem „No Right to Fight” (w wolnym tłumaczeniu „Nie mają prawa walczyć”). Golightly napisał wówczas o kobietach, jak cytuje Reuters:

„Nie chodzi o to, czy kobiety mogą strzelać z M-60, walczyć z myśliwcami czy prowadzić czołgi. Wprowadzenie kobiet do walki zniszczyłoby wyłącznie męskie wartości niematerialne związane z wojną oraz kobiecość obrazu tego, o co walczą mężczyźni – o pokój, dom, rodzinę.”

Te trącące wiktoriańską myszką poglądy budziły kontrowersje już w latach osiemdziesiątych, a obecnie mogłyby się stać okazją do zmasowanego ataku środowisk feministycznych na Niela Golightly’ego. Zrezygnował on więc z pełnionej funkcji.

W oświadczeniu tłumaczył, że napisał ów tekst jako 29-letni pilot i że był on „błędnym” głosem w debacie. Golightly w oświadczeniu jasno i otwarcie stwierdził, że jego argument „był zawstydzająco mylny i obraźliwy”. Podkreślił też, że obecnie ma inne poglądy, ale i tak rezygnuje „w interesie firmy”. Przy okazji przypomniał jednak, że wykluczanie kobiet z udziału w akcjach bojowych było wówczas polityką rządu i miało szerokie poparcie społeczne, co określił również jako błędne.

Golightly odmówił dalszych komentarzy zarówno co do swojej rezygnacji, jak i tekstu sprzed ponad trzech dekad. Jednak wiadomo, że rezygnacja nastąpiła po tym, jak anonimowe źródło wewnątrz koncernu podniosło wątpliwości co do możliwości pełnienia przez Golightly’ego funkcji w związku z artykułem „No Right to Fight”. Anonimowy donos wywołał dyskusję z CEO Davem Calhounem i resztą zarządu, który w związku z ciągnącym się kryzysem wokół MAX-ów ma zmniejszoną tolerancję na potencjalne problemy.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA