fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lotnictwo

Prezes Ryanaira idzie na wojnę. Zaskarży pomoc rządów do KE

Michael O'Leary
World Travel & Tourism Council [CC BY-SA 2.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0)], via Flickr
Dla prezesa Ryanaira, Michaela O’Leary, Lufthansa jest „kokainistą na głodzie” albo „pijanym wujkiem psującym atmosferę na weselu”. Chodzi oczywiście o niemal już gwarantowaną pomoc publiczną dla największego niemieckiego przewoźnika.

O’Leary zamierza tę pomoc zaskarżyć do Komisji Europejskiej, tak samo zresztą jak i wsparcie rządu francuskiego dla Air France, i szwedzkie pieniądze dla SAS, które Bruksela już zatwierdziła. Szef irlandzkiej linii uważa również, że skoro Włosi postanowili po raz kolejny ratować Alitalię, to ponieważ Ryanair jest największym przewoźnikiem w tym kraju (34-35 proc. rynku), należą mu się przynajmniej 4 mld euro wsparcia. — Ale nie chcę tych pieniędzy – mówi. 

— Lufthansa wpycha się wszędzie, jak pijany wujek pod koniec wesela wypijając resztki z pustych kieliszków. Oni sami sobie nie są w stanie pomóc. A my nie chcemy rządowej pomocy, natomiast każe się nam konkurować na rynku już nie tylko z jedną ręką na plecach, ale ze obydwoma i to związanymi — mówił Michael O’Leary Bloombergowi. I zapowiada, że będzie kontestował pomoc publiczną tak dla Lufthansy, która ubiega się o ok. 9 mld euro kredytu pomostowego, jak i wsparcia dla Air France, która ma przyrzeczone 8 mld euro.

Nie jest to pierwszy protest Irlandczyka podczas kryzysu wywołanego przez pandemię Covid-19. O’Leary już dwukrotnie wcześniej protestował oponując przeciwko wartemu 455 mln euro wsparciu rządu szwedzkiego dla lokalnych linii. A historia jego sporów z Komisją Europejską jest długa i bogata, bo w ciągu ostatnich 25 lat zgłaszał protesty 25 razy za każdym razem starając się, by Bruksela cofnęła swoją zgodę. Najbardziej zażarta kłótnia była wówczas, kiedy British Airways przejmowały Aer Lingusa.

Czytaj także:  Ryanair przywróci loty w lipcu. Bez dystansu między pasażerami 

Jak na razie Lufthansa jeszcze nie dostała od rządu ani centa gwarancji kredytowych. Korzysta jedynie ze wsparcia dla pracowników zatrudnionych w niepełnym wymiarze czasu. Carsten Spohr, prezes niemieckiego przewoźnika, robi wszystko, by gwarancje kredytowe nie były równoznaczne z przejęciem przez państwo udziałów w przewoźniku. Natomiast należące do Grupy Lufthansa Brussles Airlines, Swiss i Austrian Airlines już otrzymały od swoich rządów obietnicę wsparcia, tyle że pieniądze mają zostać wykorzystane odpowiednio w Szwajcarii, Austrii i Belgii i w żadnym wypadku nie mogą być one wpłacone do wspólnej kasy Grupy LH.

Oczywiście szefowi Ryanaira chodzi o to, że tradycyjne linie wzmocnione publicznymi pieniędzmi będą silniejszą konkurencją. W przypadku Lufthansy obawy idą jeszcze dalej, bo obawia się, że będzie chciała przejąć Condora i stworzy jeszcze większą konkurencję dla jego zlokalizowanej w Polsce linii wakacyjnej Ryanair Sun. To akurat nie jest możliwe, bo warunkiem skorzystania z publicznych pieniędzy, jaki postawiła Unia Europejska, jest właśnie blokada przejęć, do których miałyby zostać wykorzystane pieniądze podatników.

O’Leary’emu nie podoba się również wsparcie Włochów dla Alitalii. — Nie mamy żadnych wątpliwości, że pomoc dla Alitalii jest nielegalna. Bo będzie tak, że Włosi potem powiedzą, że wcale nie musi zostać zwrócona. Albo Francuzi powiedzą, że nie chcą zwrotu pieniędzy od Air France. Ale szkoda zostanie wyrządzona — mówi prezes Ryanaira. I nie ma wątpliwości, że wygra wszystkie sprawy jeszcze przed końcem tego roku.

Zdaniem europejskich prawników Michael O’Leary ma minimalne szanse na wygranie którejkolwiek z tych spraw, a już żadnych na to, by stało się to do końca tego roku. A to, o co mu chodzi, to zrobienie złej atmosfery wokół największych konkurentów. — To jest jego taktyka robienia szumu, psucia atmosfery — uważa cytowany przez Bloomberga Alec Burnside, prawnik z brukselskiej kancelarii Dechert LLP.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA