Reklama

Boeing MAX nawet po naprawie nie wszędzie poleci

Testy Boeingów 737 MAX z nowym oprogramowaniem idą pełną parą — zaobserwował „Seattle Times”. Ale Boeing jednocześnie ujawnił, że Maxy nawet po ponownej certyfikacji nie nadają się do latania do niektórych portów.

Aktualizacja: 12.04.2019 08:55 Publikacja: 12.04.2019 08:48

Boeing MAX nawet po naprawie nie wszędzie poleci

Foto: Bloomberg

W nocy z czwartku na piątek czasu warszawskiego prezes Boeinga, Dennis Muilenburg poinformował, że Maxy z nowym oprogramowaniem wykonały już 96 lotów testowych, które łącznie potrwały 159 godzin. W najbliższych dnia polecą również maszyny odstawione na płytę, które zostały wyprodukowane, ale z powodu uziemienia przez regulatorów nie mogły zostać doręczone liniom lotniczym i firmom leasingowym. Tak, żeby po ponownej certyfikacji były gotowe do odlotu z Paine Field i Renton w stanie Waszyngton do portów docelowych. Muilenburg ujawnił również, że firma nieustannie spotyka się z regulatorami ruchu i przekazuje im informacje o postępach w testach. W ostatnich dniach takie sesje odbyły się z Brytyjczykami, Singapurczykami i Chińczykami. — Bardzo nam zależy, żeby wszyscy przekonali się do tych maszyn— mówił prezes Boeinga. Teraz w najbliższym czasie planowane jest spotkanie federalnej Agencji Lotnictwa (FAA) z przedstawicielami linii lotniczych, ma to być już ostatnia prosta przed gotowością do ponownej certyfikacji Maxów. 

Tymczasem zostały ujawnione informacje Boeinga o tym, że duże Maxy (od 8 w górę) nie nadają się do operowania na lotniskach położonych wysoko (powyżej 2,3 km nad poziomem morza) bądź w bardzo gorącym klimacie. W takich portach, do których zalicza się m.in. Addis Abeba do startu Maxa potrzebny jest dłuższy pas, bo maszyna musi się bardziej rozpędzić przed oderwaniem od ziemi. W USA Boeing zidentyfikował 16 takich portów, w tym np. Denver w stanie Kolorado oraz niektóre lotniska kalifornijskie i dodatkowo Mexico City. 

Czytaj także: Maksy wywołały bessę na giełdach. Nie tylko Boeing traci 

Z dostępnych danych wynika jednak, że to nie rozrzedzone powietrze było przyczyną katastrofy samolotu Ethiopiana, a na lotnisku w Bole International w Addis Abebie pasy startowe są długie (3,7 km) i pozwalają na operacje nawet największych maszyn. Jednakże zdaniem Boba Manna, eksperta lotniczego cytowanego przez „Seattle Times”, lepiej tam się sprawdzają B737 MAX 7 bądź B737-700, ponieważ szybciej są w stanie wzbić się w powietrze.

Z kolei w stolicy Meksyku pasy startowe mają ponad 4 km długości i — jak na razie — Aeromexico bez problemów operowały stamtąd Maxami 8.

Reklama
Reklama

„Gorącym” lotniskiem jest port w Dżakarcie, ale i tutaj wiadomo, że przyczyną katastrofy 29 października 2018 Lion Air nie była niewystarczająca prędkość samolotu, tylko niemożność wyrównania trajektorii lotu i podciągnięcie w górę dzioba samolotu.

Żadne z lotnisk, na które latały Maxy LOTu, nie jest położone w gorącym klimacie bądź wysoko. Najwyżej znajduje się port w Madrycie — 667 metrów nad poziomem morza, i w Astanie — 347 . Pozostałe to Barcelona, Bruksela i Londyn Heathrow.

Transport
Wojna Putina wykończyła rosyjską kolej. Państwowa firma stoi na krawędzi upadłości
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Transport
Arktyka na celowniku. Rosjanie chcą zdominować wszystkie drogi z Azji do Europy
Transport
Reanimacja martwego projektu. Wiemy, co dalej z kolejową gigainwestycją
Transport
Rosyjskie linie lotnicze Ural Airlines mają pomysł na odzyskanie Airbusów
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama