fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mieszkaniowe

Gdzie dostaniesz 11-proc rabatu?

Bloomberg
Rosną różnice między stawkami wywoławczymi a transakcyjnymi na rynku wtórnym. Największe upusty robią sprzedający w Gdyni i w Krakowie.

Wygląda na to, że części właścicieli zależy na jak najszybszej sprzedaży, po miesiącach oczekiwania na kupca. Postanowili więc pozbyć się lokali, opuszczając ceny ofertowe w trakcie negocjacji.

Przypomnijmy: z ostatnich danych sieciowej agencji Metrohouse wynika, że czas sprzedaży lokum w stolicy wydłużył się latem do 117 dni, podczas gdy wiosną "M" czekało na nabywcę średnio 86 dni. - Klienci wystawiają ceny wyższe niż rynkowe, licząc, że uda się znaleźć osobę, która tyle zapłaci. Zwykle jednak należy być przygotowanym, że dopiero urealnienie stawki spowoduje wzrost zainteresowania lokalem - mówi Marcin Jańczuk, ekspert Metrohouse.

Gdzie po duży rabat

Metrohouse podaje, że w ostatnich tygodniach w grupie największych badanych miast w kraju, najbardziej znacząca różnica między ceną transakcyjną a ofertową została odnotowana w Gdyni. W tym mieście średni rabat przekroczył 11 proc

- Widać zatem, że w Gdyni przy sprzedaży mieszkania należy nastawić się na negocjacje cenowe. Bez nich nie będzie łatwo dokonać transakcji - komentuje Marcin Jańczuk.

Znaczących obniżek cen wywoławczych domagają się też nabywcy lokali w Krakowie i Wrocławiu. W tych miastach sprzedający średnio opuszczali ceny, odpowiednio, o 8,6 proc. oraz 7,8 proc. Także w Gdańsku i Łodzi po negocjacjach można było liczyć na spory upust, odpowiednio: 7,7 i 6,4 proc.

Warto dodać, że to w Łodzi, mimo najniższych stawek wśród dużych miast nabywcy kupują najmniejsze mieszkania - średni metraż spadł tam poniżej 50 mkw. i wynosi 47,7 mkw. Spadła też przeciętna kwota wydawana na lokum - do 165,6 tys. zł.

Natomiast największe mieszkania kupowali w ostatnich tygodniach klienci w Krakowie - przeciętny metraż przekroczył 60 mkw., wydając na nie 352 tys. zł. Dla porównania: w stolicy średni metraż kupowanego "M" wyniósł 56 mkw., a cena - 413 tys. zł.

Co się zmieni jesienią

Sytuacja na rynku mieszkań może się zmienić po 1 września, kiedy to w życie wejdzie znowelizowana ustawa o "Mieszkaniu dla młodych".

- Najważniejsza zmiana to fakt, że z dopłat skorzystać będzie można kupując mieszkanie używane. A dotąd na wsparcie mogli liczyć tylko ci, którzy nabywali lokal od dewelopera. Znacząco wpłynie to na dostępność programu w mniejszych miejscowościach i niektórych dużych miastach. Należy jednak pamiętać, że limity cenowe dla rynku wtórnego będą niższe od tych dla pierwotnego - mówi Marcin Krasoń, analityk firmy Home Broker.

Niewykluczone, że część sprzedających najsłabsze lokale używane (np. do gruntownego remontu) przeceni, aby nabywca skorzystał z "MdM" - przyspieszając w ten sposób transakcję.

Zdaniem Marcina Jańczuka, dzięki nowelizacji "MdM" klienci poszukujący nieruchomości z dopłatą, nie będą musieli ograniczać się od 1 września tylko do oferty deweloperów. - Jest to ukłon zwłaszcza w stronę mniejszych miast, gdzie aktywność inwestorów jest niewielka lub w ogóle jej nie ma i transakcje mają miejsce w zasadzie tylko na rynku wtórnym - podkreśla Marcin Jańczuk.

Z analizy Metrohouse, obejmującej miasta wojewódzkie, wynika, że największe szanse na znalezienie lokalu z dopłatą na rynku wtórnym będą mieć mieszkańcy Gorzowa Wielkopolskiego (60 proc. aktualnych ofert sprzedaży spełnia kryteria "MdM"), Olsztyna (50 proc.), Łodzi (47 proc.), Zielonej Góry (44 proc.) i Katowic (41 proc.).

Na zmianach nie skorzystają natomiast osoby liczące na dopłaty w Rzeszowie. Tam zaledwie 1 proc. ofert spełnia kryteria cenowe "MdM". W Warszawie i Krakowie jest niewiele lepiej, bo tylko 2 proc. oferowanych lokali kwalifikuje się do dopłat, a we Wrocławiu i Opolu 3 proc. Niska dostępność takich lokali jest też w Lublinie i Gdańsku odpowiednio 6 i 7 proc. - podaje Metrohouse.

Źródło: ekonomia.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA