Kultura

Kongres Kultury 2016: Polski mesjanizm zgubą Polski

Profesor Maria Janion
Fotorzepa. Magda Starowieyska
W piątek w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie rozpoczął się Kongres Kultury 2016. Potrwa do niedzieli. Odbywa się bez udziału przedstawicieli rządu.

Kongres otworzył list do uczestników profesor Marii Janion odczytany przez Kazimierę Szczukę. Nawiązała do Kongresu z 1981 roku przerwanego przez stan wojenny. Podkreśliła, że tamten kongres postulował wysiłek intelektualny, który wyzwoli nas z pełnego emocji zaklętego polskiego kręgu. Tymczasem "zaklęty krąg polskości dokonał obrotu". Profesor napisała: "Mesjanizm, a już zwłaszcza państwowo-klerykalna jego wersja, jest przekleństwem, zgubą dla Polski".

Rycie w grobach

Profesor Janion skrytykowała poprzedni rząd Platformy Obywatelskiej, podkreślając, że lekceważył kulturę i twórców. Krytycznie napisała o obecnym – PiS. "Plan Morawieckiego to XIX-wieczna utopia modernizacyjna, XIX-wieczna i pozytywistyczna. Towarzyszy jej potężny regres w sferze mitów, symboli i wartości" – stwierdziła.

Padły mocne słowa na temat romantyzmu i mesjanizmu.

"Mesjanizm, a już zwłaszcza państwowo-klerykalna jego wersja, jest przekleństwem, zgubą dla Polski. (...) Naród, który nie umie istnieć bez cierpienia, musi sam sobie je zadawać". Profesor skrytykowała też "sadystyczne fantazje o zmuszaniu kobiet do rodzenia półmartwych dzieci, rycie w grobach ofiar katastrofy lotniczej".

Profesor Janion wskazała, że w najbliższych czasach musi zostać wykonana praca z dziećmi i młodymi ludźmi na rzecz otwarcia zbiorowej pamięci i przemiany żałoby w empatię.

Czas postprawdy

Profesor Przemysław Czapliński mówił, że żyjemy w czasach postprawdy, co jest domeną takich przywódców jak Putin, Trump, Erdogan i "kilkudziesięciu politykom w Polsce". Dążą oni do zinstytucjonalizowanie nieufności społeczeństwa wobec tych, którzy mają odwagę weryfikować to, co jest prawdą, a co kłamstwem. Ich radykalizm przywraca ostry podział na "nas" i na "onych". W związku z tym język zamiast być narzędziem komunikacji służy do jej tłamszenia.

Profesor Czapliński zwrócił jednocześnie uwagę, że obecne procesy są wynikiem demokracji, która zmieniła się po 1989 roku w system ekspertów, co wiązało się z kryzysem reprezentacji. Ci, którzy nie odnajdywali się w tamtej formule czuli narastającą frustrację. Intensyfikowało ją "ośmieszanie więzy wspólnotowych".

Edwin Bendyk zauważył, że na tym tle "uniewidaczniano" marsze, gry komputerowe, grupy rekonstrukcyjne oraz manifestacji kibolskie. Dziś stały się częścią szeroko pojętej kultury.

Socjolog Marek Krajewski uznał, że dla większości Polaków instytucje kultury są niepotrzebne - nie korzystają z nich, co nie znaczy, że nie biorą udziału w życiu kulturalnym – jest ono jednak inne niż kiedyś. I bardziej różnorodne.

- Jest w nim jednak etnocentryzm, ksenofobia, przemoc symboliczna i chodzi o to, by broniąc otwartości kultury nie dać szansy tym, którzy korzystając z niej – chcą ją zwalczyć – mówił.

Kultura polifonii

Edwin Bendyk diagnozował obecną sytuację jako czas walki o tożsamość, zadekretowaną przez Jarosława Kaczyńskiego i Viktora Orbana na Forum Ekonomicznym w Krynicy. Pojęcie narodu rekonstruowane jest metodami politycznymi. Zwrócił jednocześnie uwagę, że walka o to trwa również w Wielkiej Brytanii i Francji.

- Głupio byłoby się spotkać na kongresie z tych samych powodów co teraz - powiedział profesor Czapliński, co było jednocześnie wezwaniem do szukania dróg wyjścia z obecnego pata.
Reżyserka teatralna Weronika Szczawińska stwierdziła, że warunkiem uzdrowienia obecnej sytuacji jest kultura, która kieruje się zasadą "wspólnoty i różnic", czyli kultura polifonii".

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL