fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Rozmowa z Ryszardem Terleckim: Odsuniemy sędziów TK, którzy nie stosują się do prawa

Fotorzepa, Jerzy Dudek
– Mamy kolejne pomysły na rozwiązanie sporu wokół Trybunału – mówi wicemarszałek Sejmu z PiS Ryszard Terlecki

Rzeczpospolita: W środę w Warszawie odbywa się zwołany z polskiej inicjatywy szczyt parlamentarny. Biorą w nim udział delegacje z 12 państw europejskich, które nie są członkami UE, m.in. z Turcji, Ukrainy, Białorusi. Czy jest to nowa polska propozycja na unijną politykę sąsiedztwa?

Ryszard Terlecki, wicemarszałek Sejmu: Szczyt parlamentarny w Warszawie jest okazją do rozmów, które poprzedzą dyskusję wewnątrz UE o jej przyszłości, w tym o ewentualnych zmianach w umowach czy nawet traktatach unijnych. Ich celem ma być uregulowanie na nowo kwestii przystępowania krajów do UE bądź nawiązywania przez nie partnerskich relacji z Unią.

Jednak po Brexicie trudno się spodziewać, że w najbliższych latach do UE przystąpią kolejne państwa.

Faktycznie w dzisiejszych warunkach politycznych Unia raczej nie będzie się dalej rozszerzać, lecz cały swój wysiłek skupi na utrzymaniu dotychczasowych swoich członków. Dlatego inicjując w Warszawie te rozmowy, chcemy być łącznikiem i adwokatem dla państw naszego regionu, które przecież od wieków należą do Europy, w procesie uzyskiwania przez nie jak najlepszych kontaktów z UE.

W jaki sposób chcemy to zrobić?

Przede wszystkim chcemy się dowiedzieć, czego oczekują Turcja, Białoruś, Ukraina czy państwa bałkańskie i jak możemy im w tych często trudnych kontaktach z UE pomóc.

Chcemy doprowadzić do tego, że powstanie grupa robocza, która w najbliższych miesiącach będzie pracowała nad zmianami wskazanymi przez te kraje.

Następnie przedstawimy te ustalenia na forum całej Unii, aby nasi partnerzy w Brukseli mieli świadomość pracy, jaką trzeba wykonać, by z krajami sąsiadującymi z Unią żyć w jak najlepszej przyjaźni i współpracować.

W niedzielę, dokładnie w 70. rocznicę wykonania przez komunistyczną bezpiekę wyroku śmierci na Danucie Siedzikównie „Ince" i Feliksie Selmanowiczu „Zagończyku", odbył się ich państwowy pogrzeb. Podczas niego wielokrotnie padły mocne słowa o konieczności przywrócenia pamięci historycznej.

Pogrzeby, wcześniej „Łupaszki", a w niedzielę „Zagończyka" i „Inki" to jest – jak mówił minister Antoni Macierewicz – dopiero początek pewnej drogi. Duże społeczne poparcie dla tej inicjatywy trzeba przekuć w inne przedsięwzięcia, które pozwolą odbudować polską politykę historyczną.

Jednak dość dużo czasu zajęło to III RP, bo aż 27 lat, zanim państwo polskie spłaciło dług swym bohaterom.

Dla mnie wymowny był brak obecności na pogrzebie poprzednich prezydentów, premierów czy wielu innych polityków. Wymowne było także przyjście w stroju plażowym Lecha Wałęsy, który wyszedł z katedry w czasie mszy świętej. Takie zachowanie potwierdza tylko fakt, że przez te wszystkie lata rządy III RP zrobiły niewiele w tej kwestii. A jeśli nawet coś zrobiły, to ich działanie szło w kierunku osłabienia polityki historycznej i jej zniekształcenia. Teraz w oczywisty sposób się to zmieni.

Jest pan zaniepokojony incydentem, do jakiego doszło z udziałem sympatyków KOD i członków ONR?

My nie przyszliśmy na tę uroczystość patriotyczną pod szyldami partii czy jakichś organizacji. Natomiast jeśli pojawili się na niej działacze KOD, którzy pod swoimi emblematami chcą szkodzić Polsce, to trudno się dziwić, że takie były reakcje na tę prowokację. Uważam, że donosiciele na Polskę przyszli właśnie po to, by doprowadzić do awantury i napięć. Czyli zachowali się jak zwykle.

Podziela pan opinię, że w Warszawie przez lata pod rządami Hanny Gronkiewicz-Waltz funkcjonował układ mafijny?

Mogę sądzić, że tak było. Mam nadzieję, że radykalne oczyszczenie, które nastąpi wkrótce w Warszawie za sprawą postawienia zarzutów i wydania wyroków skazujących, wywoła falę, która dotrze także do innych miast: Krakowa czy Łodzi, w których proces reprywatyzacji przebiegał w równie podejrzany sposób. Nie mam złudzeń, że prezydent Gronkiewicz-Waltz zachowa się odpowiedzialnie i pomoże w wyjaśnieniu tych spraw. Ale spokojnie, są do tego powołane organy państwowe, które, wierzę, staną na wysokości zadania.

Czy Hanna Gronkiewicz-Waltz powinna podać się dymisji, gdy prokuratura nie postawiła jej żadnych zarzutów?

Myślę, że tak, ale jestem przekonany, znając dobrze to środowisko polityczne, że tego nie zrobi. Tłumaczenia pani Gronkiewicz-Waltz, że nic nie wiedziała, wydają się tak mało prawdopodobne, że aż niemożliwe. Taką linię obrony już wielokrotnie obserwowaliśmy przy poprzednich aferach z udziałem polityków PO.

A jakie działania zamierza podjąć PiS?

Jeśli ta sprawa osiągnie odpowiedni poziom, tzn. jeżeli np. prokuratura postawi pani prezydent konkretne zarzuty, to sprawa referendum będzie otwarta.

Klub Kukiz,15 proponuje powołanie sejmowej komisji śledczej. PiS poparłby taki wniosek?

Komisja śledcza w swym założeniu ma wtedy sens, kiedy nie radzą sobie z wyjaśnieniem danej sprawy organy państwa do tego powołane. W tym wypadku mamy do czynienia dopiero z początkiem całego procesu dochodzenia do prawdy. Od lat słyszymy jednak o różnych nieprawidłowościach w stolicy, więc pewne uzasadnienie dla powołania komisji jest. Ale na razie w parlamencie tej kadencji została powołana jedna komisja śledcza, by wyjaśnić inną wielką aferą z czasów rządów PO, tj. Amber Gold, i tym teraz Sejm powinien się zająć. Dodanie drugiej komisji służyłoby wywołaniu szumu medialnego. Dajmy działać dzisiaj służbom i prokuraturze.

Wspomniał pan o komisji ds. Amber Gold, której prace ruszą pełną parą od września. Czy na jesieni czeka nas polityczne trzęsienie ziemi?

Jestem pewien, że szybko zobaczymy jej efekty. Wątków tej afery jest bardzo wiele. Choćby: czy wiedział o tych przestępczych działaniach ówczesny premier Donald Tusk czy też nie. Ślady w tej sprawie prowadzące do jego syna pozwalają przypuszczać, że o wszystkim wiedział, ale poczekajmy na wyniki prac komisji.

Co dalej ze sporem wokół Trybunału Konstytucyjnego? Znowu mamy pat i powrót do punktu wyjścia.

Trybunał właściwie doprowadził do sytuacji, w której trudno dalej poważnie traktować tę instytucję, co jest szkodliwe dla całego państwa. Ostatni wyciek sędziowskich e-maili to tylko potwierdza. Mamy dzisiaj do czynienia z sytuacją, w której Trybunał na czele z jego prezesem Andrzejem Rzeplińskim działa wbrew prawu. Nie zgodzimy się na to, by ten kabaret trwał w nieskończoność.

Co ma pan na myśli?

Myślimy o przygotowaniu kolejnej ustawy, ale widzimy, że dotychczasowe działania i nowelizacje nie przynoszą żadnego rozwiązania. Trybunał bowiem odrzuca wszelkie próby osiągnięcia kompromisu. To jest jego wybór. Niektórzy sędziowie przestali działać w interesie prawa i państwa. Dbają jedynie o swój interes, a na to na pewno się nie zgodzimy.

PiS będzie chciał usunąć takich sędziów?

Uważam, że mamy do czynienia z sytuacją, w której niektórzy sędziowie Trybunału nie zamierzają stosować się do uchwalonego przez Sejm prawa. Oznacza to, że nie chcą już być sędziami. I będzie trzeba znaleźć rozwiązanie, aby takich sędziów odsunąć od dalszego szkodzenia instytucji Trybunału.

Jesienią czeka partię rządzącą niełatwa debata w Sejmie nad obywatelskim projektem zaostrzającym przepisy aborcyjne. Czy PiS je poprze?

Nie będzie tutaj żadnej dyscypliny w głosowaniu. Jesteśmy w stałym kontakcie ze środowiskami chroniącymi życie, które mają inne zdanie na temat proponowanej ustawy. Mamy do tego projektu wiele uwag, podobnie jak biskupi, choćby w kwestii karania kobiet. Osobiście jestem stanowczy, jeśli chodzi o ochronę życia, ale nie będę nikomu narzucał mojego punktu widzenia. Będziemy musieli wypracować rozwiązanie, które zyska możliwie jak najszerszą akceptację.

Niedawno powrócił także temat legalizacji tzw. medycznej marihuany. Czy PiS zgodzi się na liberalizację przepisów w tej dziedzinie?

W żadnym wypadku nie zgodzimy się na takie zmiany w prawie, które umożliwią prywatną hodowlę tego narkotyku. Natomiast nad rozwiązaniem, które zakładałoby dostęp do takich środków w aptekach, warto się zastanowić.

Z ust polityków PiS coraz częściej słychać opinie, że Jarosław Kaczyński powinien przejąć stery władzy i zostać premierem.

Na razie nie ma potrzeby jakiejś nagłej korekty. Jarosław Kaczyński jest niekwestionowanym liderem naszego środowiska i to nie ulega wątpliwości.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA