fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kościół

Bp Tadeusz Pieronek: Udział w wyborach to obowiązek moralny

Fotorzepa, Piotr Guzik
Naszym obowiązkiem moralnym i obywatelskim jest udział w wyborach. Ja zawsze brałem udział w głosowaniu – mówi były sekretarz generalny Komisji Episkopatu Polski bp Tadeusz Pieronek.

Rzeczpospolita: Księże biskupie, czy dla Kościoła wybory samorządowe są ważne?

Biskup Tadeusz Pieronek, były sekretarz generalny Konferencji Episkopatu Polski: Oczywiście. Udział w wyborach to obowiązek obywatelski, ale także moralny.

Kościół zachęca do udziału w głosowaniu?

Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za nasz los. Właśnie podczas wyborów przyczyniamy się do tego, jak będzie on w przyszłości wyglądał. Należy wziąć udział w wyborach, bo głos każdego z nas coś znaczy. Nie jest prawdą, jak to niektórzy mówią, że: „mój głos nic nie znaczy". Głos każdego z nas ma siłę. Każdy, kto może wziąć udział w głosowaniu, powinien pójść na wybory i zachęcać do tego innych. Ja przebywam obecnie poza Polską, ale do niedzieli wrócę do kraju i naturalnie wezmę udział w wyborach. Zawsze chodziłem na wybory i wciąż będę to robił. Powtarzam, naszym obowiązkiem moralnym i obywatelskim jest udział w nich.

Księża powinni wskazywać, na kogo głosować?

Ja nikomu nie wskazuję, na kogo ma głosować, i nie wyobrażam sobie, żeby kapłani mówili, na kogo wierni powinni oddać swój głos, mimo że niestety takie rzeczy się zdarzają. Każdy ma swój rozum, swoje sumienie, swój wybór polityczny i tu powinna być pewna wolność. Wolność, która powinna być jakoś ukierunkowana potrzebami, bo to są wybory lokalne. Tu trzeba ludzi, którzy znają się na samorządach, na lokalnych sprawach, znają swój teren, znają ludzi i ludzie ich znają, wiedzą, jakie są lokalne problemy. Kompetencje, umiejętność współpracy z lokalnymi społecznościami powinny decydować, a nie przynależność partyjna. Jeżeli ktoś z partii zostanie wybrany, to naturalnie będzie musiał się nastawić na to, że chcąc być dobrym gospodarzem, będzie musiał być gospodarzem dla wszystkich. To jest możliwe, tylko trzeba chcieć.

„Za tydzień wybory. Głosujmy zgodnie z sumieniem. Jednak popieranie wrogów Ojczyzny i Kościoła jest poważnym nieporządkiem moralnym" – taki komunikat pojawił się na stronie parafii św. Stanisława Kostki w Tarnowie, jako jedno z ogłoszeń parafialnych.

Księża nie powinni wskazywać, na kogo głosować.

Ale księża też mają swoje poglądy, sympatie i prawo do głosowania.

Politycy nie powinni wykorzystywać Kościoła jako oręża politycznego. Wskazywanie, kto jest wrogiem ojczyzny, wrogiem Kościoła, to jakaś forma faszyzmu. To niedopuszczalne. Kościół nie jest od politykowania i dzielenia społeczeństwa. Powinniśmy zbliżać do siebie ludzi, a nie ich antagonizować.

W Krakowie Małgorzata Wassermann, kandydatka na prezydenta miasta, spotkała się ze swoimi wyborcami na terenie klasztoru cystersów na osiedlu Szklane Domy.

Nie powinna tego robić. Jest wiele innych miejsc, w których może spotykać się z wyborcami.

Kandydatka PiS na prezydenta stolicy Małopolski nie widzi w tym nic złego i twierdzi, że w Krakowie rządzonym przez Jacka Majchrowskiego jest problem z wynajęciem sal.

Nie sądzę, żeby przedstawiciele partii rządzącej naprawdę mieli z tym problem. Pani Wassermann nie powinna nadużywać zaufania Kościoła.

Z kolei w gablocie kościoła na Krupówkach pojawił się plakat kandydata PiS opatrzony napisem: „Nasz lektor".

Pewnie przypiął go znajomy jednego z księży. To przedziwne. Księża nie mogą popierać swoich, bo wszyscy są nasi. Oczywiście każdy ma swój głos, swoje poglądy, swoje zapatrywania i sympatie, ale to nie powinno być wiedzą publiczną, tylko ściśle prywatną.

Również przed kościołami, po mszy, politycy agitowali, zbierali podpisy, rozdawali ulotki...

Przed kościołem i po mszy to jeszcze pół biedy, bo zdarzało się politykom agitować w kościele podczas nabożeństwa. Są kościoły, w których rozdawano ulotki wyborcze i nawet zostawiano je w ławkach. Przepraszam, ale to jest głupota. Liczy się na to, że tą drogą przepchnie się kogoś, zazwyczaj takiego, który nie powinien być dopuszczany do rządzenia. Kościół nie jest miejscem wieców politycznych.

Prawo i Sprawiedliwość zaskoczyło spotem wyborczym, w którym straszy uchodźcami. Wydźwięk filmu, emitowanego w mediach, jest taki, że jeśli wygra PO – w spocie pojawiają się twarze i nazwiska przedstawicieli największego ugrupowania opozycyjnego – to zlikwiduje urzędy wojewódzkie, dzięki czemu wpuści uchodźców, a ci będą napadać na Polaków.

Nie życzę żadnemu z członków partii rządzącej, żeby stał się uchodźcą i był tak traktowany w potrzebie, jak oni traktują uchodźców. Wychodzi brak sumienia i brak miłości do bliźniego. To zachowanie wbrew chrześcijaństwu i wbrew człowieczeństwu.

Część Polaków boi się uchodźców i nie chce podobnych scenariuszy z zamachami i gwałtami, jak w niektórych rejonach Francji czy Niemiec.

Zamachy w różnych częściach świata i Europy były, podobnie jak inne akty przemocy, i należy się pilnować. Uchodźcy nie są zagrożeniem na taką skalę, żeby każdy z Polaków musiał się obawiać.

Kornel Morawiecki, ojciec premiera, uważa, że Polska powinna przyjmować uchodźców. Z kolei Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej" podkreślał, że Polska powinna uruchomić korytarze humanitarne dla uchodźców.

To tylko polityka na pokaz, żeby zyskać potrzebne poparcie. A gdy przychodzi co do czego, to realizuje się twardy kurs partii. Polska powinna przyjmować uchodźców. To wynika choćby z zasady solidarności. Jeżeli my chcemy być szanowani i wspomagani, to pomagajmy i wspierajmy też innych.

Czy PiS powinno wywiązać się z zapowiedzi prezesa Kaczyńskiego i zorganizować korytarze humanitarne?

Nie mam już nadziei, że do tego dojdzie. Nie jestem naiwny.

Księże biskupie, ponad 3 miliony Polaków wybrało się już do kina, żeby zobaczyć film „Kler". Czy tak duże zainteresowanie filmem, który pokazuje problem części duchownych, jest dla Kościoła problemem?

Wypowiadałem się już na ten temat wielokrotnie. Każdy sam podejmuje decyzję, czy iść do kina na film „Kler" czy nie. Nikt nie powinien zakazywać oglądania tego filmu.

Wielu ten film krytykuje, nawet go nie obejrzawszy, jak choćby prof. Piotr Gliński, wicepremier i minister kultury i dziedzictwa narodowego.

Ci, którzy wypowiadają się na temat „Kleru", a filmu nie widzieli, chowają głowę w piasek. Wiadomo, że wszyscy Polacy tego filmu nie zobaczą. Nawet jeśli 5 milionów pójdzie kina, to wciąż będzie mało w stosunku do reszty społeczeństwa. Dlatego jednak lepiej wypowiadać się na temat filmu wtedy, gdy się go samemu zobaczyło, a nie przedstawiać opinie na podstawie cudzych streszczeń.

Ksiądz widział film w kinie?

Tak, wybrałem się na „Kler".

Jakie refleksje? Kościół ma problem i powinien się oczyścić?

Kościół zawsze powinien się oczyszczać. Powinniśmy korzystać z takich okazji, które wskazują na zaniedbania i niedostrzegane wcześniej problemy. Właściwie niedostrzegane przez wieki. Kościół musi z tej szansy skorzystać, bo ona jest dla dobra Kościoła i dla dobra wszystkich ludzi.

—rozmawiał Jacek Nizinkiewicz

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA