Kościół

Interaktywna mapa wskaże duchownych pedofilów

W ramach akcji przeciwko pedofilii w Kościele ludzie w wielu krajach przywiązują do ogrodzeń świątyń dziecięce buciki. Akcja prowadzona jest także w Polsce (na zdjęciu kościół św. Floriana w Krakowie)
Reporter
Powstaje interaktywna mapa, która ma pokazać skalę nadużyć seksualnych u osób duchownych.

Mapa ruszy w październiku i ma znaleźć się na niej ponad 300 punktów. – Wielokrotnie zgłaszaliśmy się do episkopatu o informacje, ale nasze prośby zostały bez odzewu. Dlatego postanowiliśmy wziąć sprawy w swoje ręce. Nad mapą pracujemy od półtora roku – mówi Joanna Scheuring-Wielgus, posłanka z koła Liberalno-Społeczni.

Oprócz niej w projekcie uczestniczą Marek Lisiński z Fundacji „Nie lękajcie się", autor książek o pedofilii w Kościele Artur Nowak i dziennikarka „Krytyki Politycznej" Agata Diduszko-Zyglewska.

Krzyżak: Kościół musi zrobić kolejny krok w przód

Kościół w Polsce sam powinien opracować raport o nadużyciach duchownych wobec nieletnich. Nie może wyłącznie narzekać, że jest obiektem ataków jego wrogów.


Czytaj więcej

Wzorzec z Italii

Mapa pedofilii w Kościele nie jest polskim wynalazkiem. Podobną stworzyła w 2016 r. we Włoszech organizacja L'Abuso. Umieściła na niej pinezki w trzech kolorach. Oznaczały przypadki pedofilii, w których zapadł wyrok, takie, gdzie sąd potwierdził molestowanie, ale sprawca uniknął skazania, oraz przypadki księży z zagranicy przebywających we Włoszech.

Polska mapa ma być nieco inna. – Pinezki w jednym kolorze będą oznaczały sprawców skazanych przez sąd. Nie możemy ujawnić ich danych z powodu zatarcia wyroku, więc umieścimy przykładowo miejscowość i inicjały – mówi Marek Lisiński. – Innym kolorem będą zaznaczone ofiary, również opisane hasłowo. To osoby, które zgłosiły się do fundacji „Nie lękajcie się" i zostały zweryfikowane – dodaje.

Zastrzeżenia odnośnie do metodologii tworzenia tej mapy ma prezes Katolickiej Agencji Informacyjnej Marcin Przeciszewski. – Miesza ona dwa porządki. Jeden to porządek prawnokarny, gdzie wyroki zapadają na podstawie postępowania sądowego, a drugi to informacje przekazywane od prywatnych osób, które nie przeszły solidnej weryfikacji – wyjaśnia.

– To nie są dane z kapelusza – zapewnia Marek Lisiński.

A to niejedyne jego ostatnie działanie na rzecz nagłaśniania pedofilii wśród polskich księży. W najbliższy weekend z posłanką Scheuring-Wielgus weźmie udział w międzynarodowym kongresie na temat pedofilii w Berlinie.

– Zjeżdżają się tam osoby zaangażowane na całym świecie w tworzenie komisji prześwietlających problem molestowania w Kościele. Chcę spytać je o praktykę funkcjonowania takich komisji – mówi Scheuring-Wielgus.

Takie ciała, umocowane przy rządach lub parlamentach, powstały m.in. w Niemczech, Holandii, Irlandii i Belgii. Posłanka chce domagać się powstania takiej komisji w Polsce. Podobnie jak odtajnienia materiałów przekazywanych przez poszczególne diecezje do watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary.

Skandal w Pensylwanii

Te działania zbiegają się z wybuchem kolejnego głośnego skandalu pedofilskiego w światowym Kościele. W połowie sierpnia zespół ekspertów powołany przez prokuraturę amerykańskiego stanu Pensylwania opublikował raport, z którego wynika, że 300 oprawców wykorzystało tam około tysiąca dzieci. Temat nadużyć seksualnych był też głośno komentowany przy okazji pielgrzymki papieża Franciszka do Irlandii. W środę raport o pedofilii w Niemczech opublikował dziennik „Der Spiegel". Wynika z niego, że w latach 1946–2014 blisko 1,7 tys. księży molestowało 3,6 tys. nieletnich.

Czy w Polsce pedofilia wśród osób duchownych jest tak samo rozpowszechniona?

– Pedofilia to wielki problem, bo jest ciężkim przestępstwem wobec na ogół bezbronnych osób. Ale skala w Polsce, choć brakuje tu precyzyjnych wyliczeń, może okazać się mniejsza niż w innych Kościołach lokalnych – mówi Przeciszewski i zauważa, że Kościół wypracował w ostatnich latach skuteczne procedury zapobiegające nadużyciom. Coraz mocniej stawia też na prewencję.

Marek Lisiński twierdzi, że problem jest wciąż aktualny.

– Nauczyciel przyłapany na pedofilii z automatu traci pracę w szkole i nigdy już jej nie podejmie. A księża wciąż są po prostu przenoszeni z parafii do parafii. Naszym celem nie jest walka z Kościołem, ale pomoc ofiarom – podkreśla.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL