fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kościół

Ks. Stryczek: Wciąż ważni są dla mnie ludzie i ich dobro

Fotorzepa/ Piotr Guzik
- Rozumiem, że dzisiaj stałem się źródłem podziałów. Przyjmuję to. Chcę jednak powiedzieć, że się nie zmieniłem, ze wciąż ważni są dla mnie ludzie i ich dobro. Nawet w tej trudnej dla mnie sytuacji - napisał ks. Jacek Stryczek w nowym oświadczeniu, wydanym po publikacji Onetu, w której ponad 20 byłych pracowników Stowarzyszenia "Wiosna", organizatora słynnej akcji Szlachetna Paczka, oskarża go o mobbing.

Dwadzieścia jeden osób, do których dotarł dziennikarz Onetu Janusz Schwertner, w większości przypadków anonimowo opisała atmosferę, jaka panuje w Stowarzyszeniu "Wiosna".

Dowiedz się więcej: Ksiądz Stryczek: mistrz mobbingu czy wymagający szef

Dziennikarskie śledztwo Onetu trwało od końca marca tego roku. W anonimowym liście od dwóch osób, które otrzymał dziennikarz, padają oskarżenia wobec ks Stryczka. Ma on "z pasją testować na współpracownikach techniki mobbingowe". Ksiądz, według autorów listu, ma to robić osobiście, lub zatrudniać w tym celu kompetentnych dyrektorów.

W czwartek ks. Stryczek wydał kolejne oświadczenie w tej sprawie. We wpisie na Facebooku podkreśla, że celem jego pracy była idea łączenia ludzi: "...w dobie największego kryzysu, podziałów społecznych, stworzyłem ideę „Lubię ludzi”. Za nią kryje się chęć łączenia, nie dzielenia. I rzeczywiście, SZLACHETNA PACZKA stała się przystanią, w której szukali dla siebie miejsca różni ludzie, którzy nie chcieli żyć w podziałach".

Duchowny zaznacza, że rozumie, iż "stałe się źródłem podziałów" i "przyjmuje to". "Chcę jednak powiedzieć, że się nie zmieniłem, że wciąż ważni są dla mnie ludzie i ich dobro. Nawet w tej trudnej dla mnie sytuacji. Jak to przeżywam? Na pewno jest to dla mnie duży stres. Czy dociera do mnie to, co się stało i to, co się dzieje? Myślę, że tak (piszę w takiej formie, bo oczywiście zakładam, że nie wszystko dotarło)".

Ks. Stryczek ocenia, że artykuł Onetu nie jest rzetelny. Broni się, że przedstawione historie on zapamiętał inaczej, niż osoby z nim pracujące. "Jak to odbieram? Dzielę to na trzy poziomy: fala hejtu: nie akceptuję hejtu, ale uznałem, ze są ludzie, którzy tak robią i mają takie możliwości. Sam tekst: uważam, że był nierzetelny i jednostronny. Osoby, które wypowiadały się w mediach: pamiętam inaczej te historie. Proszę jednak pamiętać, że jako były pracodawca mam obowiązek chronić informację o pracownikach" - czytamy w oświadczeniu, cytowanym przez Onet.

Autor nie wyjaśnia jednak, na czym polega nierzetelność artykułu.

"Ten wpis ma charakter prywatny. Nie jestem już prezesem. Przyznam się, że staram się normalnie żyć. Modlę się, odprawiam Mszę, spotykam się z przyjaciółmi. Pracuję. Mam przed sobą kolejne wyzwania" - zapowiada ks. Jacek Stryczek.

Źródło: onet.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA