fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koronawirus SARS-CoV-2

Sondaż: Wyborcy PiS podzieleni w sprawie terminu wyborów

Fotorzepa,Jakub Czermiński
Zdecydowana większość ankietowanych twierdzi, że elekcja nie powinna odbyć się w terminie. Tymczasem przybywa kandydatów.

Wyborów w niedzielę 10 maja nie chce aż 72,2 proc. ankietowanych przez IBRiS – przy tym 57 proc. zdecydowanie. Za przeprowadzeniem elekcji w terminie jest 20,3 proc., a zdania nie ma 7,4 proc. badanych.

Spór o datę wyborów jest jednym z najgorętszych w polskiej polityce ostatnich dni. Przesunięcia elekcji domaga się cała opozycja. W tym samym czasie rząd wprowadza kolejne obostrzenia dotyczące walki z koronawirusem, jednak lider PiS Jarosław Kaczyński przekonuje, że wybory w maju są „całkowicie możliwe".

Okazuje się, że nie przekonał całego elektoratu PiS. Z sondażu wynika, że spośród wyborców tej partii 48 proc. uważa, że wybory powinny odbyć się zgodnie z planem, a przeciwnego zdania jest 43 proc. Żaden inny elektorat nie jest tak podzielony. Wyborcy innych formacji niemal jednogłośnie opowiadają się za przełożeniem elekcji.

Zdaniem szefa IBRiS Marcina Dumy wynik sondażu tylko pozornie jest niekorzystny dla PiS.

– Jeśli elektorat tej partii jest mniej przestraszony epidemią niż opozycyjny, oznacza to, że liczniej stawi się przy urnach. W dodatku nie można wykluczyć, że po świętach fala paniki będzie opadać, co spowoduje wzrost sympatii dla obozu rządzącego – mówi.

Niezależnie od tego, kiedy wybory się odbędą, wszystko wskazuje na to, że wystartuje w nich większa liczba kandydatów. W poniedziałek o zebraniu 150 tys. podpisów poinformował były poseł Kukiz'15 Marek Jakubiak.

Jednak lista może się jeszcze wydłużyć. Przedstawiciele aż czterech komitetów w rozmowie z „Rzeczpospolitą" deklarują złożenie 100 tys. podpisów, koniecznych do rejestracji przed terminem upływającym w czwartek.

Jednym z nich jest Stanisław Żółtek, były europoseł, a obecnie kandydat Kongresu Nowej Prawicy i PolEXIT-u.

– Mamy już wymagane 100 tys. podpisów, ale będziemy zbierać je do ostatniego dnia, by mieć bezpieczną górkę – mówi „Rz".

O tym, że wymagana liczba jest już zebrana, informuje też Waldemar Witkowski, szef Unii Pracy i kandydat tej partii. Podobnie jak Żółtek deklaruje zbiórkę do samego końca w celu powiększenia bezpiecznej rezerwy.

– Przypomina to wyrywanie kamieni z bruku. Tak źle nie zbierało się nigdy – utyskuje.

– Mamy wystarczającą liczbę podpisów. Jestem dobrej myśli – mówi z kolei Leszek Szymański ze sztabu prof. Mirosława Piotrowskiego, byłego europosła kojarzonego ze środowiskiem Radia Maryja. Leszek Samborski, były poseł PO, związany obecnie z partią Odpowiedzialność, deklaruje, że do PKW pojedzie z podpisami już w czwartek.

Nieoficjalnie mówi się, że część sztabów blefuje. Gdyby wszystkim udała się rejestracja, na kartach do głosowania pojawiłoby się aż 11 nazwisk. Dotąd zarejestrowali się Andrzej Duda, Małgorzata Kidawa-Błońska, Robert Biedroń, Władysław Kosiniak-Kamysz, Krzysztof Bosak i Szymon Hołownia.

Czy pojawienie się nowych kandydatów wpłynie na notowania Andrzeja Dudy? Marcin Duma twierdzi, że nie.

– W obecnej sytuacji dla zupełnie nowych kandydatów nie będzie żadnej przestrzeni do kampanii – wyjaśnia.

Jego zdaniem najistotniejsze jest pojawienie się Marka Jakubiaka. Podobnie jak PiS twierdzi on, że wybory powinny mieć miejsce w terminie. Jego start uniemożliwia więc manewr polegający na solidarnym wycofaniu się wszystkich kandydatów opozycyjnych, co spowodowałoby, że wybory nie mogą się odbyć.

Sondaż IBRiS został przeprowadzony 23 marca na 1100-osobowej grupie badanych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA