We Francji potwierdzono ponad 25 tys. 200 przypadków zakażenia koronawirusem. oficjalne komunikaty mówią o 1331 zmarłych.
14 marca było ich 91.
Według wyliczeń Reutersa, oznacza to średni wzrost o 28 proc. dziennie.
Jak jednak mówił w radiu France Info prezes Francuskiej Federacji Szpitali Frederic Valletoux, dane dotyczące liczby zgonów pochodzą wyłącznie ze szpitali.
- Liczby bezwzględne byłyby znacznie wyższe, gdybyśmy wzięli pod uwagę to, co dzieje się w domach spokojnej starości, ludzi umierających w domach lub te, które nie zostały zdiagnozowane - mówił Valletoux.
O zgonach w domach spokojnej starości piszą francuskie media. We wschodniej Francji w jednym z takich domów miało umrzeć z powodu koronawirusa nawet 15 osób, "Le Monde" pisze o 39 osobach zmarłych w regionie Ile-de-France wokół Paryża.
Właściciele - głównie prywatnych - domów spokojnej starości niechętnie podają tego typu informacje.
Według Valletoux trudno przewidzieć, kiedy tempo wzrostu nowych infekcji i zgonów we Francji spowolni, czy sytuacja będzie równie zła jak we Włoszech. Trudno też porównać rzeczywista liczbą zakażeń z innymi krajami, bo Francja wykonuje zbyt mało testów.
- Nie mamy środków, by przetestować wszystkich. Włosi testują dużo więcej ludzi, Niemcy - od 10 do 20 razy więcej niż my - mówi Valletoux.
Jak mówi z kolei Jérôme Salomon, specjalista w zakresie chorób zakaźnych i tropikalnych oraz dyrektor generalny w Generalnej Dyrekcji Zdrowia, władze wkrótce będą w stanie policzyć osoby zmarłe w domach spokojnej starości. Zapowiedział też, że Francja będzie przeprowadzać 10 tys. testów na koronawirusa dziennie.