fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komercyjne

Pandemia może pogrążyć finansowo wiele hoteli

Nadeszły czasy zaciskania pasa. Przed hotelami bardzo trudny okres
shutterstock
Hotelarze liczą na wsparcie rządu. Bez niego wiele obiektów nie ma szans przetrwać pandemii.

Pogarsza się kondycja finansowa hoteli. Z powodu pandemii stoją puste. Wkrótce może dojść do pierwszych upadłości.

– Obecnie hotele szukają możliwości dalszego zmniejszenia kosztów. Trudno bowiem o utrzymanie popytu na poziomie z ostatnich tygodni, mimo że i tak był już niski – mówi Ireneusz Węgłowski, prezes Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polskiego (IGHP).

– Gości hotelowych jest coraz mniej. W związku z eskalacją zagrożenia epidemicznego ludzie boją się wyjeżdżać. Panuje powszechna obawa, co jest oczywiste wobec rosnących statystyk zachorowań. Liczyliśmy na pomoc rządu dla branży hotelarskiej, niestety w ostatnich swoich propozycjach rząd nie uwzględnia hoteli. Może dlatego, że wśród ogłoszonych ostatnio obostrzeń nie było nakazu zamknięcia restauracji hotelowych. Ale mogą z nich korzystać tylko goście hotelowi, a tych jest znikoma ilość. Jeżeli sytuacja się nie zmieni, hotele zaczną się zamykać. Spodziewam się, że w branży będą bankructwa – uważa prezes Węgłowski.

IGHP porównała obłożenie 40 różnych hoteli z terenu całej Polsce w poniedziałek 26 października z tym sprzed czterech tygodni. Okazało, że frekwencji spadła z 30 proc. do 13 proc. Średnia cena zmniejszyła się natomiast o 28 proc. A przychody spadły aż o 66 proc.

O tym, że jest źle, mówi otwarcie Jolanta Kromka-Zagórska z hotelu Galaxy w Krakowie. – Sytuacja jest dramatyczna. W sierpniu i wrześniu mieliśmy jeszcze połowę pokoi zajętych, a teraz zaledwie kilka. Bon turystyczny w ogóle nam nie pomógł. We wrześniu organizowaliśmy konferencje, choć nie przypominały one tych sprzed pandemii. Prowadzący znajdował się w hotelu, a pozostali uczestnicy brali w niej udział online. Mieliśmy zarezerwowane terminy konferencji na październik i listopad. Wszystkie zostały anulowane – opowiada Jolanta Kromka-Zagórska.

– Dużą nadzieję pokładamy w XXXI Międzynarodowym Festiwalu Szachowym, który ma się odbyć w grudniu. Ale nie wiadomo, czy do tego czasu uda się opanować pandemię, a tym samym, czy dojdzie do skutku. To jedna wielka niewiadoma. Obecnie pomagamy służbie zdrowia. W hotelu mieści się oddział noworodków, mieszka również wiele medyków i to trzyma nas jeszcze przy życiu – dodaje Jolanta Kromka-Zagórska.

Optymizmem nie tryska równie Maciej Szatkowski z hotelu Blue Marine w Mielnie, choć jak wiele nadbałtyckich hoteli ma za sobą całkiem dobry sezon wakacyjny.

– Zaczął się z zadyszką. Ale okazał się całkiem udany. Głównie dzięki bonowi turystycznemu. Staraliśmy się wykorzystać go najbardziej, jak się dało. I to był strzał w dziesiątkę. Dzięki niemu mieliśmy dużo gości także we wrześniu – podkreśla Maciej Szatkowski.

– Myślę jednak, że przez najbliższe pół roku będzie ciężko. Dobrze, że nie zamknięto restauracji w hotelach. Dalej możemy serwować posiłki naszym gościom. Musieliśmy jednak zamknąć saunę, nie wykonuje się również części zabiegów w spa – mówi. – Niestety, obecna sytuacja nie sprzyja wypoczynkowi. Gości przyjeżdża mniej. Nie poddajemy się. Walczymy. Przygotowaliśmy nawet ofertę, w której proponujemy dodatkowy pokój do pracy. Wiele osób pracuje przecież zdalnie, a ich dzieci uczą się online. Mogą więc połączyć pracę z wypoczynkiem nad Morzem Bałtyckim. Ofertę mamy od tygodnia. Na razie sprzedaliśmy jeden pakiet – stwierdza Maciej Szatkowski.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA