fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komercyjne

Dla dobra architektury należy zmienić prawo

materiały prasowe
Jestem entuzjastą nowych technologii w architekturze i urbanistyce – mówi prof. Bolesław Stelmach.
Jakie cele stawia przed sobą powołany do życia w 2017 roku Narodowy Instytut Architektury i Urbanistyki?
Naszym głównym celem jest dbanie o jakość architektury i urbanistyki w Polsce. To zadanie realizujemy na wiele sposobów.
Staramy się propagować dobrą architekturę, edukować dzieci, młodzież i dorosłych. Promujemy najlepszych rodzimych twórców na arenie międzynarodowej i wspieramy młodych architektów, dopiero rozpoczynających karierę.
Ważnym obszarem naszych działań jest praca na rzecz poprawy obowiązującego polskiego prawa, które reguluje działalność architektoniczną i urbanistyczną, służymy przy tym dobrą radą posłom tworzącym rozwiązania legislacyjne w tej dziedzinie. Dodam, że Polska była jednym z ostatnich dużych krajów europejskich, gdzie nie było państwowego instytutu zajmującego się polityką architektoniczną i miastotwórczą.
Czy brak tego typu instytucji wpłynął negatywnie na rozwój architektury i urbanistyki polskiej po 1989 roku?
Wielu błędów można było uniknąć. Rozplanowanie niektórych fragmentów polskich miast wymaga przemyślenia. Nie wszystkie pomysły okazały się funkcjonalne, liczne obiekty użyteczności publicznej zostały wybudowane z naruszeniem zasad estetyki.
Według danych prezentowanych przez Polską Akademię Nauk koszty związane z błędami urbanistycznymi, takimi jak nadmierne rozlewanie się miast czy utrudniony dostęp do infrastruktury miejskiej, kosztują nas 60–80 mld zł rocznie. Jednym z poważnych błędów ostatnich lat było wykreślenie urbanisty z listy zawodów. Urbanistyka to wielodyscyplinarna dziedzina łącząca wiele aspektów – od socjologii przez geologię do logistyki. Zamiast wykreślać ten zawód, należało go zmodyfikować i dostosować do nowych warunków.
Jakie rozwiązania prawne należy wprowadzić, aby krajowa polityka architektoniczno- -planistyczna była lepsza?
Obecny rząd przygotował dwie oddzielne ustawy regulujące zawód architekta i inżyniera budowlanego. Rozłączenie tych dwóch zawodów jest kluczowym zadaniem legislacyjnym. W Polsce mamy na ten moment 12 700 architektów z nieograniczonymi uprawnieniami, rocznie dołącza do tej grupy 800 absolwentów. To wielkie grono wykwalifikowanych ludzi, którzy mogą zmienić polską przestrzeń na lepsze. Głęboko w to wierzę. Niestety, polscy architekci mają związane ręce. O tym, jaki budynek powstanie, jak będzie wyglądał, czy wpisze się w kontekst otoczenia, nie decydują architekci.
Większość stanowisk urzędników, którzy odpowiadają za ład przestrzenny w gminach i miastach, jest obsadzona przez inżynierów budowlanych. Dochodzi do tego grupa kilkudziesięciu inżynierów i techników budowlanych z ograniczonymi uprawnieniami, która potrafi uzyskać po 300 pozwoleń na budowę rocznie; mamy na liście takich rekordzistów.
Architekci od czasów Gomułki przestali być architektami w prawdziwym sensie tego słowa, zostali włączeni do szeregu branż budowlanych – jak konstruktorzy czy instalatorzy. W tamtych czasach produkowano osiedla z tzw. fabryk domów. Architekci tylko przeszkadzali inżynierom w jak najszybszej i najtańszej produkcji, ponieważ wymagali jakości. Teraz, gdy czasy się zmieniły, a mieszkańcy chcą funkcjonalnych i pięknych miast, potrzebna jest zmiana prawa.
Wiele mówi się o konieczności wprowadzania miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. Czy są potrzebne?
Miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego są w Polsce bardzo potrzebne, ale dodajmy od razu, że potrzebujemy dobrych planów. Jakość przestrzeni ma ogromne znaczenie dla jakości życia.
Funkcjonalne, ergonomiczne, trwałe i piękne urządzenie pokoju w mieszkaniu jest zadaniem wymagającym, a co dopiero urządzenie całego miasta. Niefunkcjonalne mieszkanie, ze złym rozkładem, brakiem zieleni za oknem czy brakiem słonecznego światła, odpadającym tynkiem jest zawsze gorszym miejscem do życia niż zadbane mieszkanie mądrze urządzone.
Podobnie jest z przestrzenią, którą zamierzamy zagospodarować w mieście. Uważam, że polski system planowania przestrzennego został wynaturzony przez interpretacje prawników. Obecnie nawet mała omyłka w planie wymaga powtórnego uchwalania całego dokumentu. Tymczasem w większości krajów Europy wprowadzanie poprawek do planu jest możliwe dzięki zgłaszanym pod koniec roku korektom. Nasz system trzeba w tym zakresie uelastycznić.
Co sądzi pan o wykorzystaniu nowych technologii w architekturze?
Jestem entuzjastą nowych technologii w architekturze i urbanistyce. Jest jeden warunek: wszystkie muszą służyć człowiekowi. Sam jako architekt korzystam z osiągnięć technologicznych. Dzięki postępom technicznym w dziedzinie materiałów budowlanych mogłem stworzyć obiekt, który na całej powierzchni dachu ma zielony sad z drzewami owocowymi i łąkę. Było to możliwe tylko dzięki temu, że mamy obecnie beton i stal bardziej wytrzymałe i elastyczne niż kiedyś, a izolacje termiczne i przeciwwodne są skuteczne i mają wieloletnią trwałość.
Nowe technologie mogą realnie pomóc w wyzwaniach, przed jakimi stoi dzisiejsza architektura, skoncentrowana na ekologii, szczególnie na zmianach klimatu. Retencja wody deszczowej na specjalnie zaprojektowanych zielonych dachach, zamiast marnotrawienia jej w studzienkach kanalizacyjnych, jest ważnym nurtem nowej architektury. Odzyskiwanie wody staje się możliwe dzięki technologii.
Jak Narodowy Instytut pomaga najlepszym polskim twórcom? Co ma do zaoferowania młodym, debiutującym architektom?
Najwybitniejsi polscy architekci należą do światowej czołówki, o czym mogą świadczyć nagrody i nominacje w konkursach międzynarodowych. Staramy się dbać o promocję uzdolnionych twórców. Patrząc na współczesną architekturę polską, widać, że chociaż naśladujemy kierunki architektury europejskiej (tak było zawsze od czasów gotyku, renesansu przez barok do klasycyzmu), to jednak dodajemy do tego światowego dorobku polską wyobraźnię, intuicję i wyczucie.
Jako Narodowy Instytut przyglądamy się problemom młodych architektów, rozpoczynających drogę twórczą. Sytuacja młodych architektów w obecnych ramach prawnych bywa w Polsce trudna. Postulujemy, aby autorzy obiektów użyteczności publicznej byli zawsze wyłaniani w konkursach, dzięki czemu młodzi mają szansę konkurować. Rozwiązaniem wielu problemów będzie wprowadzenie wspomnianych ustaw. Architekci – również ci młodzi – dostaną więcej zadań.

CV

Prof. Bolesław Stelmach (ur. 1956) – architekt, od 21 listopada 2017 roku dyrektor Narodowego Instytutu Architektury i Urbanistyki. Laureat wielu międzynarodowych i krajowych konkursów architektonicznych, w tym Honorowej Nagrody Stowarzyszenia Architektów Polskich. Absolwent Wydziału Architektury Politechniki Krakowskiej.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA