Reklama

Jędrzej Bielecki: Nasze miejsce u Bidena

Dla prezydenta USA „Europa" to głównie Niemcy. Inni, w tym Polska, muszą zejść na drugi plan. 79-letni Joe Biden nie ma czasu ani siły, żeby się rozdrabniać.
Jędrzej Bielecki: Nasze miejsce u Bidena

Foto: AFP

Dlaczego amerykański przywódca pozwolił Niemcom i Rosji dokończyć budowę Nord Stream 2? Na tak postawioną przez Polskie Radio kwestię prezydent wskazał dwie przyczyny: projekt znajdował się na końcowym etapie realizacji, gdy on objął urząd, i nie chciał też szkodzić relacjom Ameryki z Europą.

Nie była to pogłębiona analiza, tylko zdawkowa wypowiedź na tle huczącego helikoptera. Niemniej pozwala lepiej zrozumieć sposób myślenia amerykańskiego przywódcy, przede wszystkim gdy idzie o poczucie czasu, jak i przestrzeni.

Prace nad gazociągiem wymagają kilku miesięcy, nie skończą się przed wrześniowymi wyborami do Bundestagu, w wyniku których główną partią rządzącą mogą zostać Zieloni, przeciwnicy Nord Stream 2. Dla Bidena to jednak i tak najwyraźniej wieczność. Chce jak najszybciej skreślać z agendy ten i inne punkty, aby skoncentrować się na najważniejszym: odbudowie gospodarki i powstrzymaniu chińskiej potęgi.

Mówiąc o korzystnym wpływie Nord Stream 2 na „relacje z Europą", prezydent USA zasygnalizował, kto tak naprawdę się dla niego liczy na naszym kontynencie. W końcu Polska czy państwa bałtyckie, czyli przeciwnicy gazociągu, też należą i do Unii, i do NATO. Tworzą zjednoczoną Europę. Ale muszą pogodzić się z tym, że dla obecnej administracji w Waszyngtonie zeszli na drugi plan. – To nie jest tak, że mogę na coś pozwolić Niemcom albo nie – mówił Biden w cytowanej wypowiedzi, sygnalizując uznanie dla potęgi naszego sąsiada.

Na trzy tygodnie przed spotkaniem w Genewie z Władimirem Putinem gotowość do ustępstw wobec Rosji wywołuje zaniepokojenie nie tylko wśród republikanów, ale też demokratów. Wielu zarzuca prezydentowi, że chce „wynagrodzić" Kreml za groźbę ataku na Ukrainę, uwięzienie Aleksieja Nawalnego i wspieranie dyktatury na Białorusi. Ale to zbyt daleko idące podejrzenie. Kiedy władzę przejął Donald Trump, również obawiano się „paktu" z Rosjanami kosztem Europy Środkowej. Ostatecznie doszło tylko do jednego szczytu z Putinem w Helsinkach w lipcu 2018 r. Interesy obu krajów okazały się zbyt rozbieżne.

Reklama
Reklama

Biden deklaruje, że chce tylko, aby relacje z Rosją były „bardziej przewidywalne". Liczy na postęp w sprawie ograniczenia zbrojeń, ochrony klimatu oraz irańskiego programu atomowego. Na więcej nie ma ani czasu, ani siły. Można w to uwierzyć.

Komentarze
Rusłan Szoszyn: Sprawa Andrzeja Poczobuta obnaża bezradność polskiej dyplomacji
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
Bank Pekao przyjął Plan Dekarbonizacji
Komentarze
Marek Kozubal: Jak IPN stał się pudłem rezonansowym antyukraińskiej narracji
Komentarze
Jędrzej Bielecki: Iran obnażył Trumpa. Dymisja Kenta pokazuje skalę błędu Białego Domu
Komentarze
Jacek Czaputowicz: Kompromis wokół SAFE ciągle możliwy. Czy Karol Nawrocki załatwi w Niemczech to, co obiecuje?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama