fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Ryszard Petru: Złote dziecko wraca do biznesu

Fotorzepa/ Jerzy Dudek
Nie wiem, czy biznes jest na to przygotowany, ale świat polityki z pewnością odetchnie.

Mało było w ostatnich latach osób, z którymi wiązano w polityce tyle nadziei. A i sam Ryszard Petru miał niebywałe atuty w ręku. Ciche poparcie Leszka Balcerowicza. Wsparcie finansowe ze strony średniego i dużego biznesu. Dorobek publicystyczny. Wyszlifowaną w studiach telewizyjnych reputację fachowca i pragmatyka. Szczere zainteresowanie mediów. I ekonomiczną wiedzę, która pozwalała wierzyć, że będzie umiał skutecznie się konfrontować z coraz wyższą falą populizmu.

Właśnie dzięki temu startująca przed poprzednimi wyborami Nowoczesna zebrała na listy niezłe nazwiska i przyzwoite fundusze na kampanię. I tak zrodził się ruch, który nie tylko przez chwilę był nadzieją środowisk rynkowych, ale też, pozbawiając PO sporej części elektoratu, osłabił jej szanse w konfrontacji z idącym do zwycięstwa Prawem i Sprawiedliwością.

Piękna chwila trwała jednak krótko. Złote dziecko polskiej polityki z największej nadziei szybujących w górę sondaży (Nowoczesna miała przez chwilę 20 proc. poparcia), szybko stało się jednym z głównych obiektów prześmiewczych memów w mediach.

Najpierw były „urocze” wpadki językowe, potem sławna „wyprawa” na Maderę, w końcu coraz bardziej żenująca afera obyczajowa, której skutkiem było odsunięcie Ryszarda Petru najpierw od kierowania klubem, a potem pozbawienie go stanowiska przewodniczącego partii. A wszystko ledwie dwa lata po szczęśliwych dla Nowoczesnej wyborach. Tempo iście karkołomne, przez co bohater tego komentarzyka wyrasta na Usaina Bolta w konkurencji klęski politycznej.

Co było dalej? Wszyscy pamiętamy: powolna agonia projektu Nowoczesna, nieudane próby kontynuacji polityki w kole poselskim Liberalno–Społeczni, czy właśnie likwidowanej partii Teraz!. Coraz mniejsze szanse, coraz większa żenada. I wielki finał: oficjalne oświadczenie o wycofaniu się z polityki i powrocie do biznesu.

Powstanie zapewne niejeden tekst analityczny o przyczynach tej koszmarnej i symptomatycznej porażki. W moim przekonaniu, mówiąc najkrócej, jest ona skutkiem kompletnego przeszacowania przez Ryszarda Petru swoich możliwości i niedoszacowanie swojego braku doświadczenia w polityce. Ryszard Petru był pewien, że polityka kieruje się takimi samymi prawidłami, jak – świetnie mu znany – biznes. Ano nie, inna jest – na przykład – waga skandalu obyczajowego w biznesie, inna w polityce. W biznesie jest najwyżej tematem niewybrednych żartów, w polityce zabija. Szkoda, że przy okazji Petru zabił w Polsce nadzieję na przebudzenie się formacji wolnorynkowej. Poważnej, pragmatycznej, zrównoważonej. Przejdzie tym samym do historii, jako jej bezmyślny kiler, a zarazem jeden z tych polityków (obok np. Donalda Tuska), którzy otwarli szeroko wrota populizmowi. Nie wiem na co liczy w biznesie, ale z taka legendą trudno mu będzie zawalczyć o jakieś znaczące sukcesy.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA