fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Klęski żywiołowe

Syberia płonie. Rosjanie duszą się dymem

AFP
Swietłana Tufliakowa spieszy się popychając wózek swojego małego dziecka, aby wrócić do domu, z dala od przeszywającego dymu z syberyjskich pożarów. - Czuję, że wypełnia całe ciało - mówi.

32-letnia Swietłana Tufliakowa mieszka we wsi Boguchany w obwodzie Krasnojarskim, około 100 kilometrów od pożarów, które zajęły rozległe tereny leśne i wypełniły smogiem miasta i wioski.

- Nie ma czym oddychać. Nie możemy się przed tym ukryć. Dzieci i dorośli bez przerwy kaszlą - relacjonuje.

Pożary obejmujące duże obszary leśne zdarzają się na Syberii co roku, ale obecnie dym objął także największe miasta, a mieszkający w okolicy Rosjanie uważają, że rząd jest w tej kwestii bezczynny.

Władze zwiększyły swoje wysiłki na rzecz ugaszenia pożarów, jednak teren objęty pożarem się stale powiększa. Dziś rosyjska Powietrzna Służba Ochrony Lasów ogłosiła, ze walczy z 161 pożarami na 140 tys. hektarów lasów.

Jednocześnie nie walczy się z innymi 295 pożarami, gdzie ogień objął ponad 2,4 mln hektarów. Dojazd tam jest zbyt trudny, dlatego służby monitorują sytuację z kosmosu.

W 2015 roku Ministerstwo Środowiska wydało dekret, zgodnie z którym lokalne władze mogą lekceważyć pożar, jeśli koszty operacji są większe niż potencjalne straty.

Stwierdzono, że rozległe tereny tajgi mogą być oznaczone jako miejsca, które mogą spłonąć.

Mieszkańcy Boguchany od tygodni nie widzieli nieba. Całe dnie spędzają w zamkniętych domach. Twierdzą, że tygodniami rząd nie robił nić w kwestii pożarów. Greenpeace szacuje, że tegoroczne pożary objęły 13 mln hektarów lasów. To w przybliżeniu obszar Grecji.

Źródło: AFP
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA